Powracanie do grzechu

Tagi

, , , , , , , ,

Kazanie wygłoszone przez Bp. D. Sanborn’a w III Niedzielę Wielkiego Postu 2021r. (cytaty z Pisma Świętego w tłumaczeniu pochodzą z Biblii Jakuba Wujka).

W imię Ojca i Syna i Ducha Świętego. Amen.

Dwa rodzaje grzechu powszedniego

Dzisiejsza Ewangelia (Łk 11, 14-28) mówi o pogorszeniu się stanu ludzkiej duszy po tym, jak znów stanie się mieszkaniem diabła, dlatego chciałbym wam dziś opowiedzieć o powracaniu do grzechu. Chodzi tutaj głównie o powracanie do grzechu śmiertelnego, choć istnieje powracanie do grzechu powszedniego. Są dwa rodzaje grzechu powszedniego. Pierwszy z nich nazywamy grzechem umyślnym, drugi jest popełniany w wyniku słabości. Umyślny grzech powszedni jest popełniany z zadowoleniem. Wiesz, że jest to grzech powszedni, ale go akceptujesz. Zazwyczaj grzechy obżarstwa, do których jesteśmy przyzwyczajeni i które mamy w nawyku są umyślnymi grzechami powszednimi.

Z drugiej strony, grzechy popełniane w wyniku słabości nie są całkowicie umyślne. Są to czyny, które popełniamy nie myśląc, że są grzeszne, że są złe, ale nienawidzimy je, staramy się z nimi walczyć. Są znane jako powszednie grzechy słabości i nawet święci nie są od nich wolni.

Dlatego nie powinieneś się zbytnio nimi zniechęcać, ponieważ tylko Najświętsza Maryja Panna otrzymała specjalną łaskę omijania tych grzechów. Nawet święty Józef i wszyscy inni wielcy święci popełniali powszednie grzechy słabości, ale my tutaj będziemy rozmawiać przede wszystkim o grzechu śmiertelnym.

Utrata Bojaźni Bożej jako konsekwencja powracania do grzechu

Jakie są więc konsekwencje powracania do grzechu? Pierwszą z nich jest utrata bojaźni Bożej. Bojaźń Boża jest jednym z darów Ducha Świętego. To pierwszy z nich, możemy powiedzieć i to jest początek mądrości, jak mówi Księga Przysłów. Bojaźń przed Panem jest początkiem mądrości, co oznacza, że jest to pierwszy krok w kierunku Boga. To głęboki szacunek dla Jego majestatu, potęgi i mocy. To strach przed Panem. Jest on znany jako synowski strach, kiedy to dziecko boi się obrazić swojego rodzica.

Czytaj dalej

Aby nam Bóg zesłał świętych.

Tagi

, , , , , , ,

W teraźniejszych smutnych czasach najżywszem pragnieniem Kościoła katolickiego i całego świata jest właśnie to, aby nam Bóg zesłał Świętych, i to wielkich świętych. Potrzeba nam mężów potężnych w uczynku i słowie, mężów takich, jakich P. Bóg zwykł wzbudzać w chwilach ostatecznego przesilenia; oni jedni w obecnej chwili ochronić zdołają od nieszczęść ze wszystkich stron nam zagrażających, bo oni tylko potrafią rozprószyć ciemności które nas ogarnęły, i wlać nowe życie w zgangrenowane członki ciała socyalnego.

Kościół Boży wprawdzie i teraz ma swych Świętych; świętość bowiem jest pochodnią, która w świątyni Boga nigdy zgasnąć nie może; ale jeżeli kiedy, to dziś z pewnością niezbędnie potrzebną jest rzeczą, aby pochodnia ta szczególniejszym zajaśniała blaskiem jeżeli ma rozprószyć te grube ciemności, w których całe społeczeństwo jest pogrążone; potrzebną jest rzeczą, aby rozsełała swego ciepła, któreby rozgrzało te dusze skośniałe, na wskroś mrozem niewiary przeniknięte, nie mające już siły zbliżenia się do ogniska Wiecznej Miłości. I dzisiaj Zbawiciel Pan jest między nami, lecz wielu Go nie poznało; dla tych zaślepionych musi się zjawić dziś nowy Jan Chrzciciel, nowy Eliasz, któryby im oznajmił obecność Pana, przygotował Mu drogę do duszy ich, pomógł do odbudowania królestwa Chrystusowego w ich sercu. Takie to było posłannictwo owych nadzwyczajnych mężów, których Bóg zawsze zsyłał Kościołowi swojemu, ile razy mu wielkie jakie groziło niebezpieczeństwo. Ci oswobodziciele Izraela nie posiadali wpływu, jaki dają bogactwa; nie mieli powagi wysokiego rodu; nie używali siły oręża, – ale jak młodziuchny Dawid z procą w ręku uderzali w Imię Pańskie na strasznego goliata i zawsze obalali olbrzyma, rozpraszali zastępy nieprzyjacielskie, i wybawiali lud Boży.

Któż stawał w obronie kościoła Bożego w okropnych czasach prześladowania rzymskiego, kiedy okrutne Cezary wszystkich sił swych używali na jego wytępienie? Któż inny jeżeli nie święci Męczennicy?

Czytaj dalej

Czemu źle na świecie?

Tagi

, , , , , ,

Pismo św. upomina wyraźnie: Nie mów, co mniemasz za przyczyna jest, że dawniejsze czasy lepsze były, niżeli teraz są? bo głupie jest takowe pytanie. Nie wmawiajmyż w siebie, że dawniej nigdy nie było tak źle, jak jest teraz za czasów naszych; bo zawsze tak bywało, że bieda będzie ustępowała, co jedna szczęśliwie minęła, druga czasem gorsza, czasem lżejsza na jej miejsce przychodziła, a ziemia, wyjąwszy oną krótką chwilę po stworzeniu, nigdy rajem nie była. Nie możemy nawet powiedzieć, żebyśmy obecnie przechodzili jakie nowe, nigdy przedtem nie bywałe ciężkości; bo dobrze mówi Pismo św.: Nic niemasz nowego pod słońcem i nie może nikt mówić: oto jest co nowe; już bowiem uprzedziło w wiekach, które były przed nami. Niemasz pamięci pierwszych rzeczy; ale ani tych, które potem będą, nie będzie pamiątki u tych, którzy na końcu będą. Jeżeli tedy dziś jest tyle ludzi wiecznie narzekających i na wszystko i wszystkich wciąż a wciąż wygadujących, a nieraz nawet przeklinających i złorzeczących, to pochodzi to nie stąd, jakoby było rzeczywiście już tak źle, że trudno wytrzymać, ale stąd, że wielom zabrakło świętej cierpliwości i wielu ich zaraziło się oną chorobą wstrętu do cierpienia i krzyża. Na tę chorobę zaś dwa tylko są lekarstwa: pierwsze, nauczyć się cierpliwości, a drugie, samowolnie cierpienia sobie nie przyczyniać.

Chceszli nauczyć się cierpliwości, tej świętej cierpliwości, o której mówi Paweł św.: cierpliwość wam jest potrzebna, sam zaś Pan Jezus obiecuje: w cierpliwości waszej otrzymacie dusze wasze, oto kilka następujących ci na to podaję sposobów:

  1. Bądź pewnym tego, że bez woli i dopuszczenia Bożego ani włos z głowy twojej nie zginie, to znaczy, że nie spotka cię nawet tak maleńka przykrość, jaką bywa wyrwanie jednego włosa z głowy. P. Bóg zaś jest nam Ojcem najlepszym; kocha nas i dba o dobro nasze więcej i lepiej, niżby potrafił własny rodzony ojciec; jest też potężniejszy od wszystkich ojców ziemskich, ktorzyby nieraz radzi dzieci swoje ochronić od złego, ale nie stać ich na to. Więc ilekroć przypadnie na ciebie jakiekolwiek cierpienie lub przykrość nieunikniona, powinieneś rozumieć, że przyczyną tego nie jakiś przypadek nieszczęśliwy, ani złość ludzka, ale że tak zrządził Ojciec niebieski, a zrządził tak dla twego dobra. Czy jakiekolwiek złe spotka ciebie osobiście, czy kogo z twoich umiłowanych, czy ono przygniata ciebie jednego, czy też wielu, albo może nawet kraj cały, zawsze prawdą zostaje to co mówi prorok: aza będzie złe w mieście, któregoby Pan nie uczynił? Każde tedy cierpienie, jak małe tak i wielkie, przyjmuj z ręki Bożej; przyjmuj je z wiarą, że taka jest wola Boża; przyjmuj je z ufnością, że P. Bóg widzi utrapienie twoje, więc prędko też pospieszy z pomocą i pociechą, abyś mógł wytrwać, i byleś wytrwał, rychło też smutek twój w radość ci obróci; przyjmuj je z miłością i wdzięcznością, bo dobrze mówi nasze przysłowie, że kogo P. Bóg miłuje, tego nawiedza; przyjmuj je wreszcie z poddaniem się, bo chociażbyś zapomniał o tem co codzień powtarzasz: Bądź Wola Twoja, jako w niebie, tak i na ziemi, to jeszcze sam rozum ci mówi, że P. Bogu oprzeć się nie zdołasz i daremne wszelkie twoje przeciw Niemu szamotanie się.

W Krakowie od niejakiegoś czasu spora kupka terminatorów, za przykładem swoich pp. Majstrów, poczęła się gorliwie garnąć do P. Boga, zbierają się oni raz po raz około któregoś z księży, który przylgnął do nich, a oni nawzajem przylgnęli do niego. Otóż razu jednego przyplątał się do nich i prosił o przyjęcie do ich grona chłopczyna, którego niektórzy, nie wiem dlaczego, uważali za żydka, i jako chłopcy pełni życia i prostoty zaraz poczęli wołać do księdza: nie przyjąć, nie przyjąć, bo to żydek. Równocześnie kilku innych obstąpiło go z naleganiem: jeżeliś katolik, to przeżegnaj się. Chłopczyna nowo przybyły pochodził rzeczywiście z uczciwych rodziców katolickich i chociaż go o to posądzenie łzy dławić poczynały, przecież zaraz przeżegnał się należycie, a przeżegnał oczywiście znakiem Krzyża świętego. Widzisz, i on i wszyscy oni młodzi chłopcy doskonale wiedzą, że Krzyż św. jest godłem wszystkich nas katolików, wiedzą też, że Panem Bogiem i Zbawicielem naszym jest Jezus Chrystus, a to ukrzyżowany. Każdy z nas doskonale to wie, i dzięki Bogu za to; ale w tem bieda, że, jak owi uczniowie idący do Emaus, nic nie rozumiemy, i mianowicie czasu cierpienia rozumieć nie chcemy: iż było potrzeba, aby to był cierpiał Chrystus i tak wszedł do chwały swojej. Nie rozumiemy i nie  chcemy rozumieć, że nie może być uczeń nad mistrza, ani sługa nad pana swego, i ze ponieważ Chrystus Pan przez Krzyż i Mękę swoja odkupił świat, zatem też przez wiele ucisków trzeba i nam wnijść do królestwa Bożego.

Jak znak Krzyża św. jest godłem, tak hasłem katolików jest ono słowo: Przez krzyż do nieba! A jest to hasło tak prawdziwe, że bez cierpienia żaden bogacz nie uniknie onego strasznego biada wam bogaczom!, ubogim zaś jedynie dlatego, że są spracowani i obciążeni powiedziano: błogosławieni ubodzy duchem, albowiem ich jest królestwo niebieskie; ktokolwiek zgrzeszył nie usprawiedliwi się P. Bogu, jeżeli nie odcierpi w tem życiu albo w czyścu za grzechy swoje; ale żaden też Święty nie został świętym, jeno pod tym warunkiem, o którym wspomina Apostoł mówiąc: jeśli jednak z Chrystusem spół cierpimy, abyśmy też spół byli uwielbieni. Dlatego to św. Jakób apostoł poczyna list swój powszechny od tych słów: Za wszelką radość poczytajcie, bracia moi, gdy w rozmaite pokusy wpadniecie, wiedząc iż doświadczenie wiary waszej sprawuje cierpliwość; a cierpliwość ma doskonały uczynek. A jeżeli nie umiesz jeszcze zdobyć się na wesele w wszelkim ucisku, to zachowaj przynajmniej tyle, co inny upomina Apostoł: iżbyście się nie smucili, jako i drudzy, którzy nadziei nie mają. Pierwszy tedy sposób nabywania cierpliwości jest ten: w cierpieniu i przeciwnościach nie trać nadziei, wiary, miłości, wdzięczności i pokornego poddania się pod Wolę Bożą, ale przeciwnie na nich przedewszystkiem się opieraj.

2. Drugi zaś sposób nabywania cierpliwości jest: w niepowodzeniach i dolegliwościach twoich nie trać głowy, ale miej rozum. Kto traci głowę, temu się zdaje, że już wszystko stracone, i że już nie ma co robić. Przeciwnie kto ma rozum w głowie i głowę na karku, ten spokojnie i rozważnie rozgląda się w swojem położeniu, wszystkie szczegóły należycie rozpatrywa i ostatecznie decyduje, że w tem a tem można i potrzeba złemu zaradzić, a w czem zaradzić nie można, do tego trzeba się jakkolwiek uczciwie zastosować. Stracił kto dziecko ukochane, albo matkę lub ojca; nie mówię ci, że nie masz płakać, albo być na tę stratę obojętnym; mówię ci tylko: nie trać głowy, i miej rozum. Setki i tysiące ludzi codziennie przez podobne smutki przechodzą; skądże tobie pretensya, żeby ciebie nigdy nikt nie odumarł? Już tego nie zmienisz, z grobu umarłego nie wskrzesisz; więc trzeba się zastosować, t. zn. zamiast narzekać na P. Boga i lekarzy, podziękować należy P. Bogu, że przynajmniej przez tyle czasu pozwolił ci się cieszyć tymi, których teraz straciłeś, a następnie próżnię, jaką śmierć około ciebie uczyniła, czemkolwiek uczciwie zastąpić. Złe języki szarpnęły dobre imię twoje; przyznaję, że to przykra i bolesna jest rzecz; ale dlatego jeszcze nie trać głowy, a miej rozum. Pomyśl, gdyby ludzie wiedzieli i rozgłosili po świecie wszystko, w czemeś kiedykolwiek zawinił, czyby nie było jeszcze gorzej niż teraz, kiedy o jeden lub dwa szczegóły przeciw tobie powstają? Czyż rzeczywiście tak wielka krzywda ci się stała? Albo czyż potrafisz zamknąć ludziom usta? A ty nawzajem innych nigdy nie sądziłeś, nie krytykowałeś? I ostatecznie cóż ci się stało wielkiego? korona ci z głowy spadła, boś i tak jej nie miał; a tem, że ludzie cię ganią albo chwalą, ani gorszym, ani lepszym się nie stałeś, ale jesteś takim, jakim cię P. Bóg być sądzi. Zresztą wiesz dobrze, że się jeszcze ten nie narodził, coby każdemu dogodził; więc cóż za wielkie nieszczęście, żeś i ty komuś nie dogodził, i że ten ktoś w niecierpliwości, podobniusieńkiej do twojej, rozpuścił przeciw tobie swój język? Tylko, proszę cię, nie trać głowy, t. zn. nie przeceniaj całej sprawy ani przykrości, jaką ci wyrządzono. Ale miej rozum: jeżeli dobre imię jest ci miłem li tylko dla ciebie samego i dla najbliższych twoich, najrozumniej będzie puścić całą rzecz w zapomnienie; ty zapomnij, a i ludzie prędko zapomną, bo nie mają czasu na to, żeby tobą długo się zajmować. Z potwarcami, obmowcami i plotkarzami trzeba tak robić, jak z psami. Przechodzi ktoś obcy przez wieś, i poczyna na niego ujadać jeden, drugi i dziesiąty pies; jeżeli ten przechodni jest człowiekiem bywałym, to na to ujadanie nie zwraca uwagi i spokojnie dalej idzie swoją drogą, a kundle jeden po drugim się uspokajają; jeżeli zaś na nich wciąż się bojaźliwie ogląda, albo po junacku im się kijem lub kamieniem odgraża, to gotowe go dobrze potargać; nie gniewaj się, nie odgrażaj się plotkarzom, a sprzykrzy im się darmo psuć sobie gardło. Jeżeli dobre imię twoje potrzebne jest nie tyle tobie, co uczciwej sprawie, której służysz, poradź się dwóch lub więcej prawych i rozumnych ludzi, a skoro oni tak osądzą, pociągnij potwarcę do odpowiedzialności naprzód przed gronem kilku ludzi poważnych, a w najgorszym razie i przed sądem. Ale i w takim jeszcze razie miej rozum t. zn. nie gryź się, ani też nie odgryzaj się.

Złodziej lub oszust przyprawił cię o dotkliwą stratę, lub jakiekolwiek inne spotkało cię niepowodzenie; wolno ci w uczciwy sposób dochodzić swojej szkody; ale tem, że się gryziesz, albo że na krzywdziciela się gniewasz, ani grosza nie odzyskasz, ani zmartwienia sobie nie ujmiesz. Podobnież we wszelkich innych różnego rodzaju cierpieniach miej rozum, i nie trać głowy.

Posłaniec Serca Jezusowego, sierpień 1898, str. 240-247.

Apostoł Boskiego Serca Jezusowego.

Tagi

, , , , , ,

Nie trzeba być aż kapłanem, by módz zostać missyonarzem; nie trzeba nawet do tego wielkiej nauki, tylko trzeba wielkiej … miłości Boga. W mundurze wojskowym i w biednej siermiędze, a nawet w drobnych dzieciach znajduje Pan Jezus codzień takich „apostołów”, co słowem a więcej jeszcze przykładem przywodzą serca ludzkie do Najsłodszego Serca ich Boga. Oto przykład:

W r. 1869 umarł w mieście Mende (we Francyi) 15 letni chłopczyna, Paweł Rieu. Onby tak chętnie był księdzem i missyonarzem został! I … rzeczywiście został, tylko nie w ten sposób, jak myślał, bo zamiast składać Bogu Najśw. Ofiary, sam miał stać się dla Niego ofiarą. Mając lat dziesięć… ociemniał, a wkrótce i słuch tak stracił, że tylko z wielką trudnością można z nim było rozmawiać. Wnet zabrał mu Pan Bóg i ojca, po nim i matkę, a chłopczyna, sierota i samotny na świecie jak palec, znalazł się w szpitalu. Straszne to były ofiary … Jakiegoż cudu czy sekretu Bożego potrzeba, by takie ofiary módz znieść po Bożemu! Właśnie takiego sekretu nauczył P. Jezus naszego chłopczynę: całem serduszkiem ukochał P. Jezusa i wszystkie cierpienia na to Mu ofiarował, żeby jak najwięcej dusz i miłością ku Niemu zapalić i zbawić.

Już od najmłodszych lat znając i rozumiejąc znaczenie i wartość Apostolstwa modlitwy, wiernie spełniał jego obowiązki i lubił słuchać o niem. Ponieważ i we Francyi wychodzi tak jak w Polsce i indziej, Posłaniec Serca Jezusowego, zapragnął mieć go Pawełek, ale nie miał za co go nabyć. Wypraszał tedy sobie potrzebny na to grosz u biednych robotników i nie posiadał się z radości, gdy słuchał, jak mu go (przez trąbkę głosową) czytano. Słysząc wyrazy Serce Jezusa, Apostolstwo modlitwy, modlitwa, odzywał się z przejęciem: „Jakież to piękne Apostolstwo! O tak, tak – przez modlitwę i przez cierpienie staje się człowiek apostołem! Jakiż ja szczęśliwy! I ja będę modlił się i będę dusze zbawiał …” Więc na intencyą, jaka w Apostolstwie naznaczoną jest na każdy miesiąc, raz po raz z gorącą miłością cierpienia swoje w ofierze składał P. Jezusowi.

Usłyszał, że wrogowie Kościoła napadają na Kościół, i że dlatego wiele gorliwej młodzieży spieszy do Rzymu, żeby w szeregach żuawów bronić Ojca św., a Pawełek nie mógł. Ależ on przecie mógł walczyć inną bronią. Umiał nieco pisać tak, jak tego ciemnych uczą, więc taki spisał ślub Bogu:

„Słodkie Serce Maryi, bądź mojem zbawieniem! Słodkie Serce Jezusa, bądź moją miłością!”… Ja niżej podpisany, głuchy i ciemny, nie mogąc wskutek mego kalectwa iść bronić Ojca świętego, zaciągam się na jeden rok do żuawów modlitwy. W tym celu obiecuje co dzień odmówić Officyum o Boskiem Sercu Jezusowem i o Niepokalanem Poczęciu N. Panny, a do tego jeszcze cały psałterz i koronkę o św. Michale. Prócz tego, obiecuję pościć raz na tydzień i do Komunii św. tak często przystępować, jak mi na to spowiednik mój pozwoli”.

Mende, 5 stycznia 1869.

Marya Paweł Rieu.

Żeby mógł łatwiej dopełnić tej ofiary, zesłał mu P. Jezus kilka miesięcy po tem ciężką chorobę. Gwałtowne boleści męczyły go dniem i nocą. Ale Pawełek składał te cierpienia na ołtarzu Najśw. Serca Jezusowego, żeby Mu przez to … zbawić dusze i rozszerzać Jego królestwo … Wtem 15 listopada umarł Pawełek, skończyła się jego ofiara, a znowu jedna czysta dusza uleciała w niebo, i znowu jeden biedak, co nawet świata widzieć nie mógł, poszedł oglądać Boga, którego tak szczerze ukochał.

Zaledwie rozniosła się po szpitalu nowina, że kochany Pawełek umarł, a już odzywały się głosy: „Umarł święty naszego szpitala!” i na pogrzeb nieznanego kaleki płynęły całe tłumy wiernych ze wszystkich stanów, szczęśliwe, że mogły choć w ten sposób uczcić ukrytego „apostoła Najśw. Serca Jezusowego …” Dałby Bóg, żeby w tych czasach obojętności i niewiary w domach i rodzinach naszych jak najwięcej było takich „apostołów!”

Posłaniec Serca Jezusowego, sierpień 1896, str. 230-233.

Z żywotów św. Alfonsa Liguoriego (fragmenty)

Tagi

, , ,

W przejściach, o których mówimy, najlepiej się okazała świętość Alfonsa. Na wszystkie uciski i cierpienia patrzył ze stanowiska Woli Bożej. Razu pewnego była mowa o spełnianiu Woli P. Boga. „O tak!” zawołał Święty, podnosząc ręce ku niebu, „tak chcę wypełniać Wolę Bożą, zawsze, zawsze”. Innym razem braciszek, chcąc go uspokoić, rzekł, że ciągłe zgryzoty mogą doprowadzić do obłąkania. „Bracie”, odpowiedział Alfons, „gdyby Bóg chciał, żebym stracił zmysły i umarł w zakładzie obłąkanych, też musiałbym Jego Najświętszą Wolę wysławiać”. Gdy trudności się piętrzyły, mawiał: „Gdyby nasze domy nie miały przynosić chwały P. Bogu, tobym Go prosił, aby je zniweczył”.

Nie mogąc już wiele mówić o Bogu, nie przestawał jednak z Bogiem rozmawiać. Nieustannie się modlił. Najbardziej litował się nad biednymi grzesznikami i modlił się za nich. Pewnego razu, spożywając swój skromny posiłek, rozpłakał się i zawołał: „Świat pełen jest heretyków, schizmatyków, Turków i niewiernych. Dziś rano P. Bóg mi wielkiej udzielił pociechy, dając mi poznać, jak wielkie to szczęście urodzić się na łonie Kościoła. O mój Jezu! jakże Ci się za tę łaskę wywdzięczę? Ja, nędzny grzesznik, nie zasłużyłem na nią wcale, Ty mi udzieliłeś jej jedynie ze swego nieprzebranego miłosierdzia. Ufam jednak, że Ci dziękować będę za nią przez całą wieczność”. „Módlmy się”, dodał, „za nieszczęśliwych, nie mających wiary, błagajmy Boga, aby ich oświecił!”

Święty korzystał z każdej sposobności, aby zachęcić do modlitwy za grzeszników.

Pani Gargano, zamieszkała w okolicach Pagani, miała w swym domu siostrzeniczkę, która już w trzecim roku życia, pałała pragnieniem przyjęcia P. Jezusa, ukrytego w Przenajświętszej Hostyi. Dziewczynka błagała kapłanów, aby jej pozwolili przystępować do Komunii św., lecz żaden, ze względu na jej wiek, nie chciał jej na to zezwolić. Gdy miała lat cztery, pewien kapłan pozwolił przystąpić jej do Stołu Pańskiego, co ją niewymownie ucieszyło.

Po pewnym czasie dziecina dowiedziała się, iż w Pagani mieszka Mąż Boży, biskup Liguori, któryby najlepiej jej mógł powiedzieć, czy P. Jezus więcej razy pragnie wstępować do jej serduszka i prosiła swą opiekunkę, aby ją do Pagani zawiozła. Pani Gargano, aby dzieweczkę uspokoić spełniła jej prośbę i przybywszy do Pagani z wielką nieśmiałością przedstawiła ją św. Biskupowi. Powiedziała mu, iż dziecina wciąż płacze, dlatego, że kapłani, ze względu na jej wiek, nie pozwalają jej przystępować do Komunii św. „Wszak lepiej”, Alfons powiedział, „dać takiemu aniołkowi P. Jezusa, niż tylu chrześcijanom, których serce pełne jest nieprawości”.

Wypytał dziecinę katechizmu, a gdy się przekonał, że wybornie go umiała, pozwolił jej przystępować do Komunii św., poczem zachęcał dziecię, aby się modliło za grzeszników. „Mów do P. Jezusa”, pouczał maleństwo: – „Obiecałeś nam, Panie, że jeżeli będziemy prosili Ojca Twego w Twojem Imieniu, to zostaniemy wysłuchani, proszę Cię więc, abyś dał biednym grzesznikom, łaskę poznania i kochania Ciebie”.

Jakżeż cudny widok przedstawia ta rozmowa pięcioletniego dziecięcia ze staruszkiem Biskupem. – Dziecię prosi Go, by mogło przyjmować Boga swego, a Święty nie tylko mu na to pozwala, ale je nawet do tego zachęca. I za naszych czasów Papież Pius X podniósł głos swój nieomylny, zachęcając rodziców i kapłanów, aby niewinne dziateczki, skoro tylko przyjdą do używania rozumu – do Komunii św. prowadzili.

Życie św. Alfonsa Maryi Luguorego, założyciela zgromadzenia Najśw. Odkupiciela, o. Bernard Łubieński, Kraków 1911 r., str. 825 – 827.

Św. Antoni i czystość duszy.

Tagi

, , ,

Święty Antoni miał zwyczaj codziennie polecać Najświętszej Pannie czystość swojej duszy i na tę intencyę odmawiał trzy „Zdrowaś Marya” z dodaniem następujących wezwań:

O Maryo zawsze Panno przed porodzeniem Boga, zachowaj w czystości ciało i duszę moją. Zdrowaś Marya.

O Maryo zawsze Panno przy porodzeniu Boga, zachowaj w czystości ciało i duszę moją. Zdrowaś Marya.

O Maryo zawsze Panno po porodzeniu Boga, zachowaj w czystości ciało i duszę moją. Zdrowaś Marya.

Święty Antoni doznawszy zbawiennych skutków tej modlitwy, zalecał ją wszystkim, którzy się do niego udawali, jako skuteczny środek do zachowania czystości pośród niebezpieczeństwa świata. (Luigi Linti L. IV p. 238).

Ks. Ignacy Kłopotowski, O chlebie Świętego Antoniego 1903, str. 61.

Bp. D. Sanborn – Śmierć Stanów Zjednoczonych Ameryki?

Tagi

, , , , , , , , ,

Chociaż koronawirus z pewnością budzi pewne obawy, nadal uważam, że reakcja na niego była nieproporcjonalna w stosunku do zagrożeń, a ograniczenia nałożone na życie gospodarcze kraju były druzgocące.

Jak powiedziałem w moim ostatnim poście, zawsze istnieje proporcja między możliwymi do uniknięcia zgonami obywateli, a wspólnym dobrem społeczeństwa. Wspomniałem o 40 tysiącach ludzi, którzy zginęli na drogach w zeszłym roku, którym zgonom można było łatwo zapobiec, ale które były tolerowane ze względu na wspólne dobro gospodarki. Podobnie, jeśli kraj miałby być zamykany każdej zimy na trzy miesiące, moglibyśmy zapobiec bardzo wielu z około 30 000 zgonów, które zdarzają się co roku z powodu zwykłej grypy. Tolerujemy jednak te zgony, aby kraj mógł prowadzić swoją codzienną działalność. Można podać wiele innych przykładów.

Ponadto istnieją poważne wątpliwości, czy wirus jest tak śmiercionośny, jak się wydaje. University of Stanford w Kalifornii (odpowiednik Harvardu na Zachodzie) przeprowadził badanie w hrabstwie Santa Clara (obszar San Jose) i odkrył, że liczba infekcji była od 50% do 85% większa niż zgłoszona liczba. Jeśli to prawda, a hrabstwo Santa Clara jest reprezentatywne dla reszty kraju, oznacza to, że wskaźnik śmiertelności jest znacznie niższy niż zgłoszono, czyli około jednej dziesiątej jednego procenta zarażonych chorobą. Ta śmiertelność nie jest gorsza niż w przypadku zwykłej grypy. Dr Birx powiedział również, że wiele osób jest wymienianych jako umierających z powodu koronawirusa, którzy w rzeczywistości umierają tylko z koronawirusem. Innymi słowy, u pacjenta jest tak wiele podstawowych schorzeń, że koronawirus staje się jedynie sporadyczną przyczyną śmierci, ale nie prawdziwą przyczyną śmierci. Analogicznie, jeśli silny wiatr wieje w opuszczoną stodołę, prawdziwą przyczyną upadku stodoły jest jej słabość spowodowana zaniedbaniem, ponieważ wiatr nigdy nie zniszczyłby stodoły, gdyby była utrzymywana.

Ten wirus przeminie i panika przeminie, ale nie przeminie śmierć wolności osobistych, która miała miejsce w tej panice. Stopniowo odebrano ludności najbardziej podstawowe wolności jednostek, ich wolność do pracy, poruszania się, gromadzenia się, chodzenia do kościoła, a nawet odwiedzania przyjaciół i krewnych. Jakim prawem? Nigdy nie podano żadnego uzasadnienia dla zniesienia podstawowych wolności. Nigdy nie sporządzono żadnych dokumentów upoważniających.

Na przykład w Michigan lewicowa i stalinowska guwernantka zabroniła obywatelom podróżowania do ich posiadłości na północy. Do ich własnej posiadłości! Zabroniono im opuszczania stanu drogą lądową. Znam przypadek parafianina, który trzy razy próbował jechać do Ohio, ale którego odprawiła policja z Michigan.

Istotą amerykańskiego stylu życia jest to, że rząd istnieje dla swoich obywateli i musi szanować ich podstawowe wolności. Odnosi się również do istoty Ameryki, że uprawnienia rządu są wyraźnie ograniczone i zdefiniowane, aby właśnie nikt nie mógł mieć władzy dyktatorskiej.

Te ograniczenia i definicje zostały wprowadzone w odpowiedzi na absolutyzm, zarówno ze strony królów, jak i parlamentów, będący wynikiem nie katolickich, lecz protestanckich zasad władzy. Odbierając autorytet Kościołowi w społeczeństwie i przekazując go monarsze lub, co gorsza, parlamentowi, protestanci uczynili państwo wszechpotężną i wszechobejmującą władzą. Konstytucja amerykańska była antidotum na absolutyzm i ogólnie zdołała zachować styl życia w Stanach Zjednoczonych niepodobny do żadnego innego kraju, który odpowiada za dobrobyt i stabilność jako narodu.

Niestety dobre motywy ograniczania i definiowania władzy zostały przyćmione przez fałszywe zasady Oświecenia. W konsekwencji do Konstytucji wprowadzono ideę podziału władzy, miksturę liberalnego, wolnomyślicielskiego Monteskiusza, co nie ma żadnego sensu. W ostatnich dziesięcioleciach widzieliśmy zamieszanie między trzema gałęziami władzy i uzurpację władzy ustawodawczej przez Sąd Najwyższy, być może najgorsze ze wszystkich nadużyć.  Ojcowie Założyciele nie przewidzieli również rozwoju partii politycznych (zgroza w oczach Jerzego Waszyngtona), a zwłaszcza nie przewidzieli przekształcenia partii w system dwupartyjny. Co najgorsze, Konstytucja wprowadziła lewicowe (wówczas) zasady wolności wyznania, wolności słowa i prasy. W szczególności wolność religii stworzyła rząd, który nie miał żadnego moralnego kompasu. Konstytucja nie gwarantuje nawet przestrzegania prawa naturalnego. Wolność słowa i wolność prasy dały początek nowoczesnej mantrze mediów, które kontrolują politykę tego kraju. To są fatalne wady.

Obawiam się, że dyktatorska i tyrańska władza sprawowana przez rząd federalny i rządy stanowe będzie w przyszłości bardzo złym precedensem. Moim zdaniem muszą zostać uchwalone poprawki do konstytucji, które ograniczą i zdefiniują, czym jest stan wyjątkowy, kto i w jakich okolicznościach może go ogłosić oraz jakie uprawnienia ma rząd w zakresie ewentualnego zawieszenia lub ograniczenia wolności obywateli amerykańskich.

Jeśli takie ustawodawstwo nie zostanie uchwalone, obawiam się, że życie w Stanach Zjednoczonych, jakie znamy od 244 lat, zmieni się radykalnie na gorsze i że „stalinizacja” życia codziennego będzie stopniowo następować.

https://inveritateblog.com/2020/04/28/r-i-p-the-united-states-of-america/#more-675

Tylko Matka Różańcowa może wam pomóc

Tagi

, , , , ,

Nigdy nie zapomnijmy obietnicy i zarazem przepowiedni Matki Bożej: „Na koniec moje Niepokalane Serce zatriumfuje; Ojciec święty poświęci mi Rosję, a ona się nawróci i czas pokoju będzie dany ludzkości”.

Aby ten triumf wkrótce nadszedł, i by uniknąć zagłady narodów, przesłanie fatimskie wzywa nas do modlitwy o konsekrację Rosji. Nasz Pan powiedział: „Nigdy nie jest za późno, by uciec się do Jezusa i Maryi”, a nasza Fatimska Pani przynagla nas do modlitwy, w szczególności różańcowej, zgodnie z tym, co powiedziała w Fatimie: „Tylko Matka Boża Różańcowa może wam pomóc”.

Ks. Jan de Marchi, Fatima historia prawdziwa, pełna relacja objawień fatimskich, Warszawa 2019, str. 192.

Czego wymaga naśladowanie Najświętszego Serca Jezusowego

Tagi

, , , , ,

Chcąc naśladować Serce Jezusowe, trzeba przede wszystkim oczyścić swoje serce z grzechów, z nieporządnych przywiązań, ze zbytecznych pragnień i z ziemskiego gwaru, do czego jako środek niech służy częste, a godne przystępowanie do Sakramentów świętych, codzienny rachunek sumienia, ciągłe czuwanie, wytrwała praca i gorąca modlitwa.

Trzeba często wołać z Prorokiem: Stwórz, o Boże, we mnie serce czyste i odnów w mojej piersi ducha niezwyciężonego (Ps 51, 12), to znowu modlić się ze świętą Gertrudą, zwłaszcza po Komunii świętej: „O Panie Jezu, weź serce moje, a daj mi Serce Twoje”.

Po drugie trzeba starać się poznać życie Chrystusa Pana, i to nie tylko życie ziemskie, ale także eucharystyczne i uwielbione; stąd wiele słuchać, czytać i rozmyślać o Chrystusie Panu, a przy tym wnikać w Jego Najświętsze Serce, żeby się przejąć Jego pobudkami.

Dobrą jest rzeczą rozmyślania o życiu Zbawiciela łączyć z uroczystościami; i tak w czasie Bożego Narodzenia bawić w Betlejem, w Wielkim Poście zdążać na Kalwarię, w oktawę Bożego Ciała zatapiać się w Tajemnicy Ołtarza itd.

Radzi się również przed rozpoczęciem ważniejszych czynności zastanawiać się, jak Pan Jezus postąpił w podobnych wypadkach albo jakby postąpił; jeżeli zaś zachodzi pewna wątpliwość, wtedy biegnąc do Jego stóp, pytać się: „Panie, co mam teraz czynić, aby się Twemu Sercu spodobać?”.

Wreszcie trzeba miłować Pana Jezusa, miłość bowiem łączy duszę z Chrystusem i każe jej nie tylko iść za Nim wiernie, by za przykładem Marii z Betanii wpatrywać się w Jego oblicze i słuchać Jego wewnętrznego głosu, ale wprowadza ją do Przybytku Jego Serca; stąd wzrok miłości głębiej wnika, niżeli wzrok wiary.

Patrząc się takim wzrokiem miłości na Serce Jezusowe, staraj się naśladować Je we wszelkich cnotach, a szczególnie w miłości ku Bogu i ludziom, w cichości, pokorze, posłuszeństwie i zaparciu się, jak też poświęceniu się i w duchu modlitwy. To jednakże naśladowanie niech będzie wytrwałe, a więc tak w szczęściu, jak w cierpieniu, tak w walce, jak w pokoju, tak na górze Tabor, jak i na Kalwarii, abyś mógł powtórzyć do Chrystusa Pana te słowa, które wyrzekł cny Ittaj do Dawida: Na życie Pana, na życie pana mego, króla: w miejscu, gdzie znajdzie się pan mój, król, czy to na śmierć, czy życie, tam będzie sługa twój (2 Sm. 15, 21).

Bp. Józef Pelczar, Nabożeństwo do Najświętszego Serca Jezusowego według objawień danych św. Małgorzacie Marii i żywot tejże świętej, Rzeszów 2017, str. 279 – 280.

Luźne przemyślenia

Tagi

, , , , ,

W ostatnim czasie wiele się mówi o rożnych prawach, a zwłaszcza o prawach do wolności. Historia pokazuje nam jak prawa i obowiązki ludzkości się zmieniają, albo raczej jak są zmieniane. Analizując te zmiany nasuwa się wniosek, że zmiany te są dobrze przygotowane i wprowadzane a ostatecznie mają wywrócić Boży porządek. To co widzimy i o czym słyszymy w ostatnich dniach nie powinno nas już nawet dziwić. Weźmy sobie za punkt wyjścia rewolucję francuską:

Przed rewolucją:

  • Obowiązek do wyznawania prawdziwej religii
  • Obowiązek do poglądów zgodnych z prawdą i dobrem
  • Prawo do nauki (Kto chce i może)
  • Władza tego kto ma do tego kompetencje nadane przez Boga

Po rewolucji:

  • Prawo do wyboru religii
  • Prawo do słowa (jakiegokolwiek)
  • Obowiązek nauki, ale tego co i jak chce państwo
  • Prawo wyboru ma każdy a rządzić może każdy (mądry i głupi)

Efekt jest taki, że wszyscy domagają się wolności jedni do zła, drudzy do dobra. Dobrze jest jednak pamiętać, że w stanach powszechnego zamętu i niepokoju należy być bardzo ostrożnym. Łatwo stać się ofiarą emocji. Bardzo ryzykuje ten kto kogoś do czegoś nawołuje a zwłaszcza gdy podpiera to przykładami z historii religii. W Polsce nie brakowało przywódców i bohaterów ale większość z nich nie potrafiła rozkazywać.

Juan Arecharaleta