RSS

PIELGRZYMKA DUCHOWA…

Pani Jasnogórskahttps://lagloriadelasantisimavirgen.wordpress.com/2016/04/09/pielgrzymka-duchowa-do-cudownych-obrazow-najsw-panny-maryi-8/

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 26/08/2016 w Kult

 

Tagi:

CUDA ŚW. JÓZEFA W KOLEGIACIE KALISKIEJ.

holyfami  79. Roku 1758 w tłusty Czwartek zapalił się mielcuch Imć Pana Kazimierza Podbowskiego i już cały wierzch gmachu się palił. Wielką ruiną groził ten ogień, bo wiatr pędził ogień na inne obok stojące domy i zaraz z dymem by poszły: Konwikt, klasztory W.W. Panien i O. O. Franciszkanów. W tak oczywiste m niebezpieczeństwie zostający i nie widząc sposobu do uniknięcia pożaru, padłszy na ziemię wezwali Opieki Józefa Świętego. A i ci, co na dachach siedzieli, nie tak wody i haków wołali, jak na Świętego Patryarchę: Św. Józefie ratuj! I zaraz łaski doznali bo wiatr zaraz ustał, a i ogień więcej szkody nie wyrządził, jeno ten mielcuch padł.

   80. Wyliczyć trudno, ile razy w tem mieście Kaliszu wezwany św. Józef cudami słynący na ratunek od pożaru obronił Klasztory, różnych osób domy, konwikt Państwa, Kosteckiego, Królikiewieza, Podbowicza, Chwiłkowskich, kamienicę Skórzewskich, Machnackich, Góreckich, Trawkowskich i innych, którzy wielce Św. Patryarsze za obronę dziękowali.

 

   81. 1777 r. W. Imć Pan Piotr Radoński, cześnik Nowogrodzki, podczas wielkiej suszy według pobożnego zwyczaju swego we wszystkiem wzywać zwykł przyczyny św. Józefa w Kaliszu, przysłał na wotywę przed cudowny obraz jego, żebrząc łaski, aby deszcz u Boga wyprosił. Zaraz też w samo podniesienie deszcz obfity upadł i przez parę dni padał.

 

82. 1779 r. podczas licznego zgromadzenia się dla obrad Ziemstwa panów na ten czas, którzy do kościoła przyszli, wiele ludzi z Noskowa przybyło do św. Józefa, aby im deszcz u Boga uprosił. Gdy Msza wyszła, wszyscy krzyżem padli. Ciekawi obecni panowie, co to znaczy, że wszyscy w kościele krzyżem leżą, gdy się dowiedzieli, wszyscy też z ławek powychodzili i z wielką ochotą klęczący nabożeństwa tak wysłuchali. Doznali łaski u św. Józefa, bo, niźli się Msza skończyła, choć dzień był pogodny, deszcz rzęsisty upadł z wielkim panów i wszystkich podziwem.

83. 1773. W. Imć Pan Felicyan Radoński, Starościc Powidzki, w ciężkiej swojej chorobie oddał się Józefowi Świętemu Cudami w Kaliszu słynącemu a, że zaraz po oddaniu się został uzdrowiony, na ozdobę jego przysłał sygnet kosztowny.

 

84. 1777 r. W. imć Pani Teresa z Gliszczyńskich Radońska, Cześnikowa Nowogrodzka, po trzeci raz ciężko chorując, jako zawsze w każdych potrzebach doznawała cudownej opieki św. Józefa cudami wsławionego w Kaliszu, tak i w tej chorobie oddała się Świętemu Józefowi. Zaraz ozdrowiała, za co znaczne oddała votum.

 

600 cudów św. Józefa w Kaliszu, Święty Józef w cudownym obrazie Kolegjaty Kaliskiej, Ks. Walery Pogorzelski, Włocławek 1931, s. 85-88.

 

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 24/08/2016 w św. Józef

 

Tagi: , ,

SERCE MARYI DROGĄ DO SERCA JEZUSA.

Immaculate-Heart-of-Mary-Fatima-Painting-Cropped Święty Liguori (Bol. Mar. 6 ) powtarza za Hubertem Cazala piękne słowa: „Jeśli pisze, wy dzieci Maryi, chcecie znaleźć miejsce w Sercu Jezusa, to idźcież do Maryi, aby wam tę łaskę wyjednała”. A O. Gallifet w swym memoryale o czci Jezusa i Maryi tak pisze: „Przez Serce Pana Jezusa wszystko uzyskamy od Ojca Przedwiecznego; a podobnie uzyskamy wszystko od Pana Jezusa przez Serce Maryi”. Ale czemu to nam pożytecznie i dobrze obrać drogę do Serca Pana Jezusa przez Serce Maryi, kiedy każdemu samo już Serce Pana Jezusa otworem stoi i głos tego Serca na nas woła: Pójdźcie do mnie wszyscy, którzy pracujecie i jesteście obciążeni, a ja was ochłodzę (Mat. XI, 28). Czemu? dwie przynajmniej przyczyny w krótkości podam.

Pierwsza jest, że droga ta bezpieczniejsza i pewniejsza, bo nieraz i prędsze wysłuchanie bywa przez Serce Maryi jak przez Serce Jezusa. można o tem to samo powiedzieć, co uczeń świętego Anzelma Eumerus (Lib. de Ex. Mar. V. cap. 6), mówi o prędszem wysłuchaniu przez wezwanie imienia Maryi, „to nie stąd pochodzi, jakoby Maryja Najświętsza miała moc i władzę większą od Syna, bynajmniej, Ona wszakże, ile tylko ma mocy i władzy, toć wszystko to posiada tylko z woli i łaski Syna. Czemu tedy na wezwanie Jej imienia nieraz prędzej następuje wysłuchanie prośby, niźli na wezwanie imienia Syna? Powiem co myślę. Syn Jej jest Panem wszystkiego stworzenia i sędzią, który każdego zasługi rozróżnia; dlatego, gdy się zdarza, iż nie wysłucha prośby doń się uciekającego, działa sprawiedliwie. Jeśli zaś kto się ucieka do Maryi Najświętszej, to choć on sam nie zasłużył na wysłuchanie, jednak bywa wysłuchany dlatego, że zasługi Matki za nim przemawiają i do Boga niejako się wstawiają”.

„Druga przyczyna jest, że dla kochających dzieci Maryi każdy dar Boży przez to, iż przez ręce najlepszej z Matek przechodzi i Jej ręką nam jest ofiarowany: jeszcze sercu naszemu milszym się staje i do większej miłości ku Maryi Najśw. nas pobudza, gdy w darze odebranym poznawamy i Serca Zbawcy naszego miłość i Serca Matki Bożej kochanie”. „Łaski, mówi święty Bernardyn (Serm. de B. Virg.), które odbieramy przez ręce Maryi, jakoś są milsze. I gdyby mi Bóg dał do wyboru, czy wolę dary Jego zaczerpnąć z samego źródła, czy też je odbierać przez ręce Maryi, ten kanał łask niebieskich, to wyznaję, że, zgiąwszy kolana, najusilniejbym Boga prosił, aby wszystkie Jego łaski na mnie spływały przez tę szyję łask Bożych; abym przez Nią mógł do Boga postąpić, jako sam Bóg przez Nią zstąpił na ziemię”.

 

53 Nowenn do Najświętszej Maryi Panny na wszystkie święta uroczyste, kościelne i do miejsc świętych, Kraków 1897, str. 32-34.

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 22/08/2016 w Kult, Na cześć Maryi

 

Tagi: , ,

GŁOS PRYMASA POLSKI.

Zasadniczym błędem, niemal wszystkich etyk poza katolicyzmem jest fałszywe ustosunkowanie się do człowieka.

Zasadniczym błędem, niemal wszystkich etyk poza katolicyzmem jest fałszywe ustosunkowanie się do człowieka.

W lutym b. r. Prymas Polski, J. Em. ks. kard. Hlond wydał list pasterski, noszący tytuł: „O katolickie zasady moralne”. Podajemy go w skróceniu naszym Szan. Czytelnikom. Podkreślenia nasze. Red.

 

„Anarchja moralna – pisze na wstępie ks. Prymas – pustoszy świat. Bolszewizacja umysłowości podważa wszelkie zasady etyczne. Dusze dziczeją. Zwierzęcieje człowiek. Pod pozorem kultury i postępu rozprzestrzenia się satanizacja życia. Tak jest gdzieindziej, tak poczyna dziać się i u nas. Ułatwiają tę robotę prądy antykościelne, propaganda wywrotu i stosunki gospodarcze. Ogół, zaniepokojony wtargającem barbarzyństwem, staje w obronie zdrowia moralnego i coraz zapalczywiej strzeże obyczajów chrześcijańskich. Ale powstają szkody. Mętnieją i ścichają sumienia. Kurczy się uczciwość. Zbrodniczość podnosi głowę. Niema szkół dostatecznych, a trzeba rozbudowywać więzienia.

Nie spełniłbym powinności pasterskiej, gdybym to przemilczał lub zamazywał”.

Następnie ks. Kardynał omawia zasady etyki katolickiej, którym poświęca pierwszą część listu:

„Bój się Boga!” tak brzmi w potocznem życiu życzliwa przestroga przed złym uczynkiem. Wypowiada się w niej instynkt katolicki i ludzki.

„Bój się Boga”! znaczy, że człowiekowi nie wolno żyć według swego upodobania, lecz zgodnie z nadaną mu przez Stwórcę naturą ludzką.

Read the rest of this entry »

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 21/08/2016 w Etyka i moralność

 

Tagi: , , , ,

ŻYWOT NAJŚW. PANNY MARYI, MATKI BOGA I NASZEJ (cz. IV).

sen św. Józefa         Zaledwie wrócili do Betlejem, aliści trzeba było czemprędzej uciekać w obce kraje, pomiędzy obcych ludzi. Król Herod bowiem na wieść, że w Betlejem narodził się król żydowski, wydał okrutny rozkaz, aby wszystkie chłopięta aż do dwóch łat wymordowano tak w Betlejem jak i w okolicy. Ale straszny ten zamach na życie Dziecięcia się nie udał, gdyż Anioł ukazał się we śnie Józefowi, kazał mu zabrać Matkę i Dziecię i uciekać do Egiptu. Jeszcze wśród ciemnej nocy zabrał się Józef, usadził Maryą z Dziecięciem na osiełka, i puścił się w drogę. Zaledwie uszedł, kiedy siepacze wpadli do Betlejem, i okrutną rzeź niemowląt sprawili.

Ucieczka do Egiptu była prawdziwą męczarnią. Trzeba było podróżować to w niesłychanym skwarze, to znowu w zimnie, przez góry, rzeki, pustynie. Nie było żywności, a często umierali z pragnienia. Przypuszczają, że mały Jezus tu już niekiedy mocą swą bozką pomagał, albowiem niepodobna, aby delikatna Marya była mogła podróż taką wytrzymać. Raz cała święta Rodzina wygłodzona i spragniona stanęła pod drzewem, zwanem tamarynda. Owoce były, ale za wysoko, jakżeby ich stary Józef dostał? Ale oto cud! tamarynda nachyla swe gałęzie z owocem! Innego razu zabłąkali się w górach i dostali się do jaskini zbójców. Herszt tych opryszków żadnemu podróżnemu jeszcze nie darował życia, ale zabijał bez litości. Lecz świętą Rodzinę przyjął uprzejmie, napoił, nakarmił, przenocował, a nazajutrz sam na dobrą drogę wyprowadził. Podanie niesie, że Dyzma, ów łotr ukrzyżowany razem z Chrystusem, który się jeszcze w ostatniej chwili nawrócił, miał być owym rozbójnikiem.

Read the rest of this entry »

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 20/08/2016 w Na cześć Maryi, Życie Zbawiciela

 

Tagi: , , ,

ŚW. JÓZEF POMAGA ŚWIĘCIĆ NIEDZIELE.*

holy family st johnW naszych potrzebach nie udawajmy się tylko do ludzi, bo ino często nic dać nie mogą, a nieraz jeszcze zaszkodzą; lecz zwracajmy się przedewszystkiem do Pana Boga, błagając Go przez przyczynę Najśw. Marji P. i św. Józefa, którzy nam wszystko wyjednać zdołają. Posłuchajmy na dowód tego, co opisuje o sobie pewien czciciel św. Józefa.

 

„Pragnę tu opisać łaskę, którą odebrałem za przyczyną św. Józefa, pod względem pracy w niedziele i święta. Prawda, pracowałem w niedziele i święta, źle czyniłem, zgrzeszyłem, alem pełen nadziei, że Bóg mi grzechy odpuści. Będąc w nauce u majstra innowiercy, byłem niejako zmuszony pracować w niedziele i święta (co się wcale nie da uniewinnić). Z tą myślą czy ja koniecznie muszę pracować w niedziele i święta, chodziłem długo, czułem w sercu, że nie dobrze robię, wynurzałem się nieraz przed ludźmi, ależ oni mi na to: nu, widzisz, uczeń to już musi robić  w święta. Jakto, myślałem, musi? Kto mnie zmusi, jak ja nie będę chciał pracować? Przyszły mi na myśl czasy pierwszych chrześcijan. Oni też pewnie musieli kłaść ofiarę bałwanom, a przecież woleli męki ponosić, jak to uczynić.

Read the rest of this entry »

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 17/08/2016 w św. Józef

 

Tagi: , , , ,

KTO TELEFONOWAŁ?

Madonna-Magnificat      Fakt niżej podany zdarzył się w diecezji Bismark, Nord Dekota, Ameryka. Rano o godz. 5-ej zatelefonował ktoś do pewnego proboszcza: „Proszę księdza proboszcza, przybyć czemprędzej do ciężko chorego w miejscowości N. N.”. Kapłan udaje się spiesznie do wskazanej miejscowości. Po 3-godzinnej jeździe autem jest na miejscu. Gdyby nie zła pogoda, byłby przybył w ciągu godziny. Na miejscu udaje się do jedynej katolickiej rodziny, tu zamieszkującej, pytając: „Kto jest chory?”

– „W naszej rodzinie nikt nie choruje – brzmi odpowiedź – a innych katolików tu niema”. – Kapłan zdziwiony pyta się dalej: „Czy w tej miejscowości nikt nie choruje?” – „Owszem – odpowiadają – ale ten chory nie jest katolikiem”. Po krótkiem zastanowieniu kapłan decyduje się pójść do wymienionego chorego. „Niech ksiądz tego nie robi – odradzają obecni – bo żona chorego jest zaciekłą metodystką i pewnie księdza katolickiego nie wpuści do mieszkania”.

 

Kapłan jednak idzie. Żona chorego przyjmuje go z widoczną niechęcią. W rozmowie z kapłanem chory wyznaje, że był dawniej katolikiem i chętnie zgadza się na przyjęcie sakramentów św. Czuje bowiem, że śmierć się już zbliża. Po opatrzeniu sakramentami św. pyta się kapłan chorego, który już od lat 30 nie był u spowiedzi wielkanocnej: „Jak wytłumaczyć tę nadzwyczajną łaskę, że pan w ostatniej chwili życia mógł się pojednać z P. Bogiem i przyjąć sakramenta św.?” Chory odpowiedział: Gdy matka moja była bliską śmierci, na jej prośbę przyrzekłem, że w każdy dzień dalszego mego życia odmawiać będę przynajmniej jedno „Zdrowaś Marja”. Przyrzeczenia dotrzymałem, mimo, że obowiązków religijnych nie wypełniałem. Oprócz tego głodny nigdy nie odszedł, nienakarmiony od drzwi moich”.

Późniejsze badania ze strony kapłana wykazały, że rzeczywiście o wymienionej porze odnośny urząd telefoniczny nie dokonał żadnego połączenia telefonicznego z probostwem. Kto więc telefonował? Niech każdy w dowolny sposób na to odpowie: uzasadnione jednak jest przypuszczenie, że widzimy tu ślady działania Dobrego Pasterza i Jego Matki Najświętszej.

Assoc. Persev.

Rycerz Niepokalanej, rok XIII, sierpień 1934, Nr.8 (152) , str.237.

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 16/08/2016 w Inne

 

Tagi: , , ,

 
Obserwuj

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.