Pod krzyżem

Tagi

, , , , , ,

big_15090… Żałość Jej nie ma równej sobie i sprawuje skutki niezrównane…

Ojciec i Syn dzielą w wieczności jednaką chwałę. Matka i Syn dzielą w czasie jednaki ból. Ojciec i Syn trwają u źródła jednakiej szczęśliwości. Matka i Syn piją ze źródła jednakiej goryczy. Ojciec i Syn na jednym siedzą tronie. Matka i Syn na jednym wiszą krzyżu…

Jeśli ciernie przebiły Mu skronie, Maria czuje wszystkie ich ostrza; jeśli Go poją octem i żółcią, Maria pije do dna kielich goryczy; jeśli rozpostarto Mu ciało na bierwionach krzyża, każdym włókienkiem Ona dzieli mękę. Któż to sprawia, jeśli nie miłość? Azali nie można by rzec, o tym stanie żałośliwym, słowami św. Augustyna: „Pondus meum, amor meus”, „miłość jest mi prawem ciążenia”?

Jakoże ciężką Jej jesteś, Miłości! Jakim brzemieniem uciskasz Jej serce matczyne! Ciążysz na Jej piersiach jak żelazne okowy, więzisz je tak gwałtownie, że dławi je szloch. Spiętrzasz nad Jej głową ucisk tak nieznośny, że smutek nie pozwala wyładować się w łzach. Ciążysz nieopisanie na całym Jej ciele, omdlewającym od ogromu męki, szarpiesz wszystkie Jej członki…

Czytaj dalej

Nasze współdziałanie z Maryją

Tagi

, , , , , ,

nossa-senhora-gracasJak ma wyglądać nasze współdziałanie z Maryją, owo czynne Jej uznanie? Przede wszystkim musi posiadać cechę jakości, a następnie ilości. Pierwsza wymaga urobienia sobie właściwego sądu o roli i wielkości Maryi. Wymaga też gorącego pragnienia, by Ją czcić i miłować jak należy. Jest to składnik zasadniczy, niestety, często pomijany, z czego rodzą się pewne uprzedzenia do dzieła św. Ludwika Grigniona.

Postawmy sprawę po prostu. Jeśli Bóg żąda od nas sztuki złota, czy wystarczy dać Mu sztukę srebra o tej samej wadze? Otóż gdybyśmy się modlili do Pana Jezusa w przekonaniu, że jest On tylko świętym mężem w niebie i niczym więcej, modlitwa taka byłaby sfałszowana. Wprawdzie czystość intencji może uniewinnić od zarzutu fałszerstwa, ale nie da ona sfałszowanemu przedmiotowi wartości rzeczywistej. Dopiero wartość wewnętrzna naszej wiary, jej stopień i słuszność oceny, decydują o wartości modlitwy. Również można się wiele modlić do Matki Najśw., ale te modlitwy mogą mieć tylko wartość miedziaków. Całe różańce, nie oparte na właściwych pojęciach o Niej mogą być mniej warte od jednego „Zdrowaś Mario”, płynącego z serca, które pojmuje, kim jest rzeczywiście Matka Boża, i które stara się przepoić tę krótką modlitwę należną Jej czcią.

Czytaj dalej

Ułomki z życia O. Wenantego Katarzyńca franciszkanina cz. XVII

Tagi

, , , , , , , ,

o. wenanty

Serce dla najnieszczęśliwszych.

Krótki to będzie rozdział, ale pełen heroizmu, właściwego tylko świętym.

O. Wenanty, przy tylu pracach na klerykacie i w kościele i w prasie, potrafił jeszcze znaleźć chwilkę czasu, by okazać serce tym najnieszczęśliwszym, których ogół ludzki jak najdalej od siebie odpycha. Z wielkiem zamiłowaniem niósł posługi duchowne chorym, kalekom, zarażonym…

Pamiętam, jak wyrywał się dla spowiadania „pewnych osób” – ukrywał jednak wielkość swego poświęcenia i bohaterskiego samozaparcia. Teraz, po jego świątobliwej śmierci, wychodzi dopiero wszystko na jaw. Choć właściwie nie wszystko: nieszczęśliwe bowiem istoty, które korzystały z jego samarytańskiej pomocy, przeważnie już powymierały – były to przecie storturowane cierpieniami napół trupy…

Coś nie coś szczegółów jednak podchwyciłem:

Czytaj dalej

Luźne spostrzeżenia z ostatnich tygodni…

Tagi

, , , , , , ,

ausiliatrice-torinoWielu ludzi na świecie jest całkowicie kierowana i zawładnięta przez media. Sądzą, że są wolni i samodzielnie myślą, gdy tymczasem reagują dokładnie tak jak jest to od nich oczekiwane. Prowadzi to do kolejnych rozłamów i podziałów w rodzinach i społeczeństwie; na tych fanatyków teorii spiskowych i na tych, którzy są większością. Przerażające jest to gdy ludzie nie kierują się zdrowym rozsądkiem tylko emocjami.

W przeciągu kilku tygodni władze wielu państw zdołały przeforsować wiele aktów prawnych, które zbliżają nas do totalnego uzależnienia jednostki od władzy światowej. Ponadto zbliża się ogromnymi krokami potężny kryzys gospodarczy, który dotknie cały świat i zapewne każdy z nas go odczuje…

W innej odsłonie po raz kolejny ukazał się światu obraz kościoła Novus Ordo. Kościoła, który nie pierwszy raz od lat sześćdziesiątych XX wieku wyrzeka się wiary i przykazań Boskich na rzecz ludzkich dyrektyw. Pod pozorem zdrowia i bezpieczeństwa kościół „świętego” Jana Pawła nakazał swym wiernym przyjmowanie „komunii” na rękę, odradził spełniania przykazań Boskich i kościelnych oraz korzystania z „Sakramentów”. Jeszcze bardziej zarysowuje się czym jest ten kościół w czasach globalizmu.

Czytaj dalej

Biskup Donald J. Sanborn – Musicie się odciąć od Novus Ordo

Tagi

, , , , , , , , , , , , , , , ,

Bp. SanbornTytuł mojego dzisiejszego kazania brzmi „Musicie się odciąć od Novus Ordo”. Powód, dla którego je wygłaszam tuż po dwóch innych kazaniach o polemicznych i apologetycznych sprawach w Kościele, co jest naszą obroną Wiary Katolickiej przed modernistycznym błędem, jest fakt, że czasami spotykam się ze zrozumieniem ze strony osób, które nie odcięły się wystarczająco od Novus Ordo. Przychodzą tutaj regularnie na Mszę Świętą, ale ciągle maczają palce w kościele Novus Ordo i uważają go za Kościół Katolicki. Muszę więc do was skierować te zagadnienia.

Czytamy w dzisiejszej Ewangelii, że Duch Święty jest Duchem Prawdy. Jest Duchem Prawdy, ponieważ wzbudza w nas nadprzyrodzoną cnotę wiary, ponieważ inspiruje proroków i ewangelistów, ponieważ kieruje papieżem i biskupami odnośnie nieomylności w sprawach wiary, ponieważ jest duszą Kościoła Katolickiego. Tak jak światło i ciemność są sobie przeciwne, tak Duch Święty i kłamstwo są sobie przeciwne i właśnie z tego powodu konieczne jest odcięcie się od Novus Ordo, ponieważ jest to fałszywy kościół. Powody, dla których jest to fałszywy kościół wyjaśniłem wam szczegółowo w innych kazaniach, a teraz je szybko omówię.

kościół Novus Ordo naucza błędów i uderza w katolickie dogmaty

Po pierwsze oficjalnie naucza doktryn sprzecznych z nauczaniem Kościoła Rzymskokatolickiego dotyczących samego Kościoła. Nie utożsamia Kościoła Katolickiego z jedynym, prawdziwym Kościołem Chrystusowym. Uczy herezji dotyczącej wolności religijnej, uczy dokładnie tego, co zostało potępione przez papieża Piusa IX z jego apostolskim autorytetem, przez papieża Grzegorza XVI i papieża Leona XIII. Uczy tego, co zostało potępione! Uczy herezji i błędu dotyczącego niezbędności Kościoła Katolickiego do zbawienia duszy. Mówi, że inne religie są środkami do zbawienia, co jest herezją, jawną herezją. W prefacji nowej mszy uczy herezji dotyczącej Najświętszej Ofiary Mszy Świętej, że jest ona tylko zgromadzeniem. Po drugie, jest to fałszywy kościół, ponieważ ma fałszywe prawa, w szczególności nową mszę, która nie odzwierciedla prawd Katolickiej Wiary. Jest jak luterańskie lub anglikańskie nabożeństwo i wiemy z małej książki napisanej przez Ojca Cekadę, że nastąpiło w niej celowe stłumienie Prawd Katolickich. Wzięli modlitwy z tradycyjnej Mszy Świętej, przeszły one przez ich pióra. Uderzyli w tych modlitwach w Katolickie Prawdy, takie jak Czyściec i inne dogmaty naszej wiary. Następnie umieścili je w nowej mszy, która jest oczywistym znakiem heretyka, kogoś kto w niej uczestniczy. Po trzecie, jest to fałszywy kościół, ponieważ ma złe zasady, które nie sprzyjają wiecznemu zbawieniu tylko piekłu, jak na przykład interkomunia z protestantami. Jak powiedziałem wcześniej, wyjaśniłem wam szczegółowo te rzeczy w innych kazaniach. Dziś zrobiłem tylko ich krótki przegląd.

Czytaj dalej

Kiedy grozi deszcz?

Tagi

, , , ,

45853025_1310064895802275_8037755978470391808_o-1024x683Tak często chciałoby się najprzód już wiedzieć, czy pogoda przetrzyma do jutra i dalej… I w pracy i w rozrywkach rzecz to ważna.

Bóg jednakowoż w najmędrszych wyrokach Swoich ukrył wszelkie przyszłe rzeczy przed nami. Spotykane po kalendarzach przepowiednie dotyczące pogody są zwykłem zgadywaniem i jeśli się sprawdzają, to tylko przypadkowo — mniej więcej tyleż razy nie sprawdzają się one.

Jedynie z różnych objawów w przyrodzie, poprzedzających nadchodzącą słotę, możemy cośkolwiek wywnioskować. I tak:

wiatry zachodnie, południowo-zachodnie i południowe, jako wiejące ze stron najcieplejszych mórz, przynoszą z sobą dużo wilgoci, a tem samem są zapowiedzią słoty. Ale w czasie wiania tych wiatrów chmury się jeszcze nie tworzą. Przeciwnie, powietrze jest tak przezroczyste, że widać nawet przedmioty tak wyraźnie, jakby się do nas zbliżały. Otóż takie jakoby zbliżanie się odległych przedmiotów jest niezawodną wskazówką bliskiej słoty. Wiatry zaś wiejące od wschodu przynoszą z sobą powietrze suche, więc zapowiadają pogodę.

Jeśli latem małe chmury, gromadzące się od rana, nie rozchodzą się do południa, lecz powiększają i tworzą jakby góry na niebie — to następuje deszcz. Również białe chmurki, przekuwające się przez słońce i zabarwiające się od słońca na różowy, złotawy, albo zielonawy kolor, są oznaką bliskiego deszczu. Chmury, ciągnące się po niebie, jakby rozwleczona wełna, przepowiadają deszcz za parę dni. Mgła, wznosząca się zrana w górę, zwiastuje deszcz. Jeśli zaś nisko unosi się nad ziemią — wróży dzień pogodny.

Czytaj dalej

Św. J. Vianney – kazanie na IV Niedzielę Wielkiego Postu

Tagi

, , , , , , , , , , , , ,

vianneyKazanie Świętego proboszcza z Ars warte przemyślenia szczególnie teraz, w dobie medialnych doniesień kreowanych przez władców tego świata; strachu przed chorobą czy innymi zagrożeniami z najbliższej przyszłości. Co ciekawe, Autor kazania odbierany jest jakoś chłodno i niechętnie nie tylko przez posoborowych prezbiterów…

Juan Arecharaleta

O śmierci grzesznika

Będziecie mnie szukać i w grzechu waszym pomrzecie. (Jan VIII, 21.)

Straszna to groźba, tem straszniejsza, że się kiedyś niezawodnie spełni. Powyższe słowa wypowiedział Jezus Chrystus do żydów, do ludu tak wielce umiłowanego i obsypanego tylu łaskami. O ludu niewdzięczny, co mogłem więcej dla ciebie uczynić? Ale nadejdzie kiedyś dzień, że mię szukać będziecie, a ja usunę się od was i pomrzecie w grzechach waszych, jakoście w nich żyli. Niezawodnie ciężka to, ale i słuszna kara. Chrześcijanin, otrzymawszy tyle dobrodziejstw od Boga, zagłusza swoje sumienie, grzeszy śmiało, chociaż wie doskonale, że każdej chwili morze życie zakończyć i iść na zgubę wieczną. Na próżno upominają go słudzy Pańscy, by porzucił złe nałogi, na próżno modlą się za niego i podają środki na uleczenie ran duszy. On na przekór trwa w grzechu i co chwila nowych dopuszcza się zbrodni. Drwi sobie z upomnień, natrząsa się z tych, którzy pragną dusze jego zachować od piekła. Czy nie słusznie, aby zginął w swym grzechu, by go opuścił miłosierny Bóg, który już tak długo czekał z wielką cierpliwością na jego nawrócenie? Wzgardzony Jezus Chrystus usunie się odeń i zostawi na łup rozpaczy, w rękach czarta. Okropną jest śmierć grzesznika dlatego, że ogarnia go rozpacz na myśl tylu popełnionych grzechów, tylu zmarnowanych łask i mąk, które są dlań zgotowane na wieki. Na ten temat przemówię do was dzisiaj:

I. Gdy mię zapytacie, co nazywamy złą śmiercią, odpowiem, że bolesną jest rzeczą, kiedy np. umiera mąż w kwiecie wieku, zdrowy, bogaty i pozostawia w sieroctwie dzieci i stroskaną małżonkę. Chory król Ezechiasz mówił do Boga: Jak to, o Boże mój, więc mam umrzeć w połowie dni moich, w kwiecie wieku? „Jam rzekł: w połowie dni moich pójdę do bram piekielnych”.[1] Również król Dawid prosił Boga, mówiąc: „Nie bierz mię w połowicy dni moich, lata twoje od wieku do wieku”.[2] Według niektórych zła to śmierć, kiedy kto ginie na szubienicy z rąk kata, albo umiera nagle od pioruna, w nurtach rozhukanych fal wodnych albo spada z wysokości albo zabija się na miejscu. W końcu twierdzą jeszcze ludzie, że złą jest rzeczą umrzeć na zakaźną chorobę, na morowe powietrze.

Czytaj dalej

Przykre ale konieczne…

Tagi

, , , , , ,

SM0_1-R-533a-2

Poświęcenie kopii obrazu Matki Bożej Częstochowskiej przeznaczonej do kościoła w Karwinie. Członkowie delegacji na Jasnej Górze. Widoczni m.in.:  generał Zakonu Paulinów o. Pius Przeździecki (siedzi 3. z lewej), malarka Stefania Łazarska (stoi 2. z lewej).

Gościłem niedawno u OO. Paulinów na Jasnej Górze. Rozmowa toczyła się na tematy poważne, a dotknęła również wielkiej bolączki naszych powojennych stosunków: mody. Właściwie nie tyle mody, ile bezczelnie rozpanoszonej w ubiorze niewiast golizny. Tak, iż młodzież niewinna, skromna — swobodnie przejść ulicą miasta w porze letniej już nie może. Zaraza ta wysoce niepokojąca, boć podkopuje ona zdrowie moralne naszego społeczeństwa, wtargnęła i do wsi: tę wieś polską, złotą — rujnuje.

I dowiedziałem się — z niewymownym smutkiem dowiedziałem się — że to miejsce najświętsze dla serca katolickiego i polskiego, Częstochowa, gdzie Niepokalana tron miłosierdzia sobie założyła, bynajmniej od nieszczęścia tego nie jest wolna. „Owszem — świadczył mi zasłużony Paulin O. Pius Przeździecki — może nigdzie na ziemiach polskich nie występuje w tak gorszący sposób nagość, jako tutaj, u stóp Cudownej Matki Bożej, a lud nasz, przybywający na Jasną Górę, nieraz zamiast duchowego pożytku, wynosi stąd zgorszenie… – Toż rozpoczęliśmy akcję — mówił dalej O. Pius —stworzyliśmy „Komitet Obrony Etyki Chrześcijańsko- Katolikiej” i przyjmując do swego grona same jeno osobistości czynne i dzielne, toczymy ze złem walkę bezwzględną, pod opieką Jasnogórskiej Pani.” — I prosił mnie O. Pius, bym w „Rycerzu” tę ważną sprawę też poruszył. Obiecałem.

Czytaj dalej

Ułomki z życia O. Wenantego Katarzyńca franciszkanina cz. XVI.

Tagi

, , , ,

o. wenanty

Pracuje wiele.

Aby zrozumieć, jak wiele pracy miał O. Wenanty  na stanowisku Magistra we Lwowie, należy pamiętać, że aczkolwiek na początku był tam tylko Nowicjat, to jednak po roku przybyła filozofia, po trzech – teologia, Nowicjat zaś pozostawał nadal. Napływali wciąż kandydaci  nowi i to prawie zawsze z rozmaitemi w nauce brakami: były to bowiem lata pełnej wojny, gdy O. Wenanty urzędował i z powołaniami bieda była ogromna… Bolał nad tem nasz O. Magister, tem bardziej, że przewidywał, jak bardzo potrzebni będą pracownicy Pańscy na niwie serc ludzkich, okropnie zachwaszczonych przed dziką, długotrwałą wojnę. Godził się tedy na przyjmowanie chłopców nie zupełnie przygotowanych, sam ich dokształcał sumiennie – ale co go to pracy kosztowało!

Wspomniany już niejednokrotnie O. Henryk, gdy na zastępstwo niedomagającego O. Wenantego naznaczony został, tak o tej pracy pisze:

– Przekonałem się wówczas, jak bardzo pracował O. Wenanty. Prócz ćwiczeń pobożnych i innych zajęć wspólnych, uczyć musiał kleryków nie tylko reguły, konstytucji, liturgji, Brewiarza, ale jeszcze prawie z każdym osobno obrabiał jakąś klasę gimnazjalną, bo O. Marjan  Sobolewski, prowincjał, przyjmował na nowicjat kandydatów z różnych klas i zakładów. Gdym tego zakosztował, poszedłem do O. Prowincjała i doniosłem mu, że to zabije O. Wenantego: toć on chwili wolnej nie ma! Wysila się, naucza i słabnie! – Sam zaś O. Wenanty nigdy o tem ani słowa nie mówił, nie żalił się, nie skarżył, tylko cicho, cierpliwie pracował.

Tyle O. Henryk. Ja sam pamiętam, że był czas, gdy uczył nie tylko przedmiotów zakonnych na Nowicjacie i klasy tak przerabiał, ale nas już starszych: etyki, filozofii i języka greckiego. Nike wiadomo zaiste, czemu się bardziej dziwić: czy pracy czy zdolnościom!

Czytaj dalej

Przykłady cudownej opieki Najświętszej Maryi Panny*

Tagi

, , , , , , , ,

NiepokalanaMilanów 7.10.47.

Spełniając przyrzeczenie składam publicznie podziękowanie Niepokalanej za uratowanie życia w momencie wprost beznadziejnym.

Rok 1939. Zbiegiem okoliczności, znalazłem się jako cywil w grupie jeńców wojennych. Podejrzewany o rzekomą dywersję, zostałem wyznaczony wraz z kolegą i dwoma żołnierzami na rozstrzelanie. Krew zamarła mi w żyłach, gdy stanęło przed nami kilku żołnierzy z bronią skierowaną w nasze piersi.

Ratunek mógł przyjść tylko z Nieba. Upadłem na kolana i zaczynam odmawiać „Pod Twoją obronę…”, błagając Matkę Najświętszą o pomoc. Nagle – do żołnierza, który miał dać znak dokonania egzekucji – biegnie jakiś starszy oficer i po zamienieniu kilka słów, następuje zmiana rozkazu.

Czytaj dalej