Tagi

, , , , ,

Otóż podobnie i P. Bóg, Bóg Ojciec, Bóg Syn i Bóg Duch Święty mówi do was, rodzice chrześcijańscy: Weźmijcie to dziecię, a wychowujcie Mi je i dla Mnie, a Ja wam dam zapłatę!... A kiedyś ten Bóg dziecięcia tego z rąk waszych zażąda!...

Otóż podobnie i P. Bóg, Bóg Ojciec, Bóg Syn i Bóg Duch Święty mówi do was, rodzice chrześcijańscy: Weźmijcie to dziecię, a wychowujcie Mi je i dla Mnie, a Ja wam dam zapłatę!… A kiedyś ten Bóg dziecięcia tego z rąk waszych zażąda!…

3. Rodzice są współpracownikami Ducha Świętego w dziele uświęcenia dziatek.

1. Kochani rodzice chrześcijańscy! Dziatki wasze są od chwili chrztu św. mieszkaniem i świątynią Ducha św., jak nas wyraźnie Pismo św. poucza: Nie wiecie, iżeście Kościołem Bożym, a Duch Św. mieszka w was? A jeśli kto kościół Boży zgwałci (znieważy), zatraci go Bóg! Albowiem Kościół Boży święty jest, którym jesteście wy! (II. Kor. 3. 16). Czy nie wiecie, iż członki wasze są Kościołem Ducha Świętego, który w was jest, którego macie od Boga, a nie jesteście swoi?! (I Kor. 6. 10). Duch Święty więc poświęcił dziatki wasze i w nich zamieszkuje, jako w żywej świątyni swojej; ten Duch Święty działa ustawicznie przez łaskę Swą w niewinnych duszach dziatek waszych, aby dalej je kształcić, uświęcać, cnotami chrześcijańskimi przyozdabiać i do nieba je prowadzić. Raz działa On zachętą do dobrego, do przezwyciężenia siebie lub jakiejś ofiary, drugi raz upomnieniem i zachętą do unikania złego lub wyrzutami sumienia, kiedy dziecię popełni jakie uchybienie. Z tego pojąć można, dlaczego te dziatki maluczkie tak są skłonne do >>Bozi<< i do pobożności.
2. Przy tem działaniu Ducha Św. rodzice mają być Jego współpracownikami, gdyż jest to powszechny sposób działania Bożego, że zwykle Bóg działa za pośrednictwem ludzi i skutek działania Bożego zawisł nieraz od współdziałaniu ludzi. Rodzice więc powinni z Duchem Św. współdziałać w Jemu, że się po ludzku wyrażę, w uświęceniu dusz dziatek pomagać; powinni Mu pomagać przy wykorzenianiu kiełkujących zarodków złego, w zasiewaniu dobrych zarodków cnoty, w dalszem chodowaniu i pielęgnowaniu cnót wszystkich i w przynoszeniu jak najobfitszych owoców na żywot wieczny. A jeśli rodzice działaniu Ducha Św. pomagać nie będą, zwłaszcza jeśli Jego działaniu będą przeszkadzali, to łaski Ducha Św. w duszy dziecka zwykle żadnego skutku nie odniosą. Wszystko, co Duch Św. w duszy dziatek Sam bezpośrednio, czy za pośrednictwem n. p. kapłanów, posieje, to źli rodzice złym swym przykładem lub gorszącem słowem z duszy dziecka wyrwą. Kiedy Duch Św. lub kapłani w duszy dziecka sieja ziarno dobre, to źli rodzice zasiewają kąkol, który ten posiew dobry przytłumia i zagłusza, i tak zamiast stać się pomocnikami Ducha Św., stają się raczej Jego przeciwnikami i pomocnikami ducha złego, zapominają na wielkie i ważne posłannictwo swoje i na napomnienie Pisma św.: Nie zasmucajcie Ducha Św. Bożego! (Efez. 4. 30).


3. Rodzice są więc jakby ogrodnikami w ogrodzie dusz dziatek swoich, który uprawiać i pielęgnować mają. Cóżbyście, kochani rodzice powiedzieli takiemu ogrodnikowi, któremubyście ogród wasz polecili, a onby ogród zapuścił i z jego winy w ogrodzie byłoby pełno chwastów, pełno robactwa, gąsienic, gałęzi suchych; szkodnicy niszczyliby ogród, gałęzie i drzewa łamali, owoce rozkradali, a ogrodnik nicby na to nie mówił i temu nie przeszkadzał, ale nawet samby im pomagał?! Otóż co wam powie potem Duch Św., jeśli posłannictwa waszego, być dobrymi współpracownikami i ogrodnikami Ducha Św. w ogrodzie dusz dziatek waszych, nie będziecie dobrze i sumiennie wypełniali! Pamiętajcie więc o tem dobrze!
4. Już z tego, miły czytelniku, coś dotychczas czytał, mogłeś dostatecznie wyrobić sobie pojęcie, że dobre, chrześcijańskie wychowanie dzieci jest wielkim rodziców obowiązkiem, za którego spełnienie kiedyś ciężki rachunek P. Bogu zdadzą.
Obowiązek ten wypływa naprzód ze stanowiska, jakie rodzice chrześcijańscy zajmują względem Boga Ojca, który dzieci Swe oddał im na wychowanie; względem Boga Syna, który za te dziatki Boską krew Swą przelał i za nie na krzyżu umarł, braćmi je Swoimi uczynił – i którego naukę mają znać i wypełniać; względem Ducha Św., który na chrzcie św. je poświęcił, w ich duszy zamieszkał, i Świątynią Swą żywą je uczynił – a którego pomocnikami rodzice być mają w dziele uświęcenia tych dzieci, o czem powyżej pisałem.
Znane wam pewnie są z historii biblijnej dzieje Mojżesza, jak to okrutny król egipski Faraon kazał topić wszystkich synów izraelskich i jak Opatrzność Boska wyratowała małego Mojżesza przez córkę królewską, która go oddała własnej jego matce na wychowanie, mówiąc jej: Weźmij to dziecię, a wychowaj mi je, a ja tobie dam twą zapłatę (II Mojż. 2. 9). Matka Mojżesza była rodzoną matką tego dziecięcia, a wychowywała dziecię swe jak dziecię królewskie. Otóż podobnie i P. Bóg, Bóg Ojciec, Bóg Syn i Bóg Duch Święty mówi do was, rodzice chrześcijańscy: Weźmijcie to dziecię, a wychowujcie Mi je i dla Mnie, a Ja wam dam zapłatę!… A kiedyś ten Bóg dziecięcia tego z rąk waszych zażąda!…
Wielki więc z tego wynika obowiązek i odpowiedzialność wasza przed Bogiem! tem większa, im droższe, nad wszystkie skarby tego świata, są te dziatki Boże w oczach Bożych i im więcej P. Bóg je kocha, niż wszystko inne na świecie!…

 

4. Rodzice są jakby Aniołami Stróżami dziatek.

 

Aniołom Swoim rozkazał Bóg o tobie, aby cię strzegli na wszystkich drogach twoich. Na ręku będą cię nosić, mówi P. Bóg przez Psalmistę Pańskiego (Ps. 90. 11). Powiadam wam, mówi P. Jezus o dziatkach, iż Aniołowie ich w niebiesiech zawsze widzą oblicze Ojca Mego, który jest w niebiesiech (Mat. 18. 10). P. Bóg, Ojciec nasz niebieski, z niewymownej miłości Swej każdemu z dziatek Swych dał Anioła Stróża i, jak już sama nazwa jego wskazuje, polecił mu być stróżem naszym czyli strzec i pilnować nas na drodze zbawienia. I Aniołowie spełniają to posłannictwo swe, o czem nieraz w dziejach Kościoła dziwnie cudowne rzeczy czytamy. Jedno takie zdarzenie opowiada pewien kapłan, które tu dla pociechy i zbudowania przytoczę.
Stary zacny nauczyciel wiejski miał żonatego syna, mieszkającego o godzinę drogi od niego. Ten ostatni miał 2-letniego synka, który był ulubieńcem i największą pociechą starego dziadka. Otóż jednego późnego już wieczora staruszek uczuł dziwne, nieprzeparte pragnienie, aby pójść zobaczyć się ze swym wnuczkiem. Wybrał się więc w drogę i już w nocy przyszedł do mieszkania syna swego, wielce tem późnem przybyciem zdziwionego. Przyszedłszy, spytał się zaraz o wnuczka. Powiedziano mu, że już dawno śpi. Na naleganie jego, zbudzono malca i przyniesiono… Wtem słychać wielki łoskot w sąsiednim pokoju, gdzie malec przed chwilą spał. Wchodzą wszyscy, aby zobaczyć, co się stało, i widzą że powała załamała się i spadła, właśnie nad łóżeczkiem, gdzie przed chwilą dziecko spało. Staruszek zrozumiał teraz wszystko i ze łzami w oczach zawołał: >>Teraz rozumię, dlaczego taki pociąg za dzieckiem czułem! Anioł Stróż dziecka tu mnie przyprowadził, aby dziecię od niechybnej śmierci uratować! Podziękujmy jemu i P. Bogu za to!<<
Otóż jak z zamiaru i ustanowienia Bożego Anioł Stróż jest niewidzialnym opiekunem dziatek, tak też i rodzice mają być, jakby aniołem stróżem dziatek swoich.
Od pierwszych chwil ich życia mają strzec naprzód ciała i życia swych dziateczek, aby im niczem nie zaszkodzić, – a w tej mierze mogą im nieraz wiele i bardzo zaszkodzić. Pisałem już o tem powyżej, więc tu nie powtarzam.

Reklamy