Tagi

, ,

mass        Po tych uwagach, mających na celu usunąć kilka przeszkód, które najczęściej utrudniają utrwalenie się w duszy gruntownej pobożności, przejdźmy teraz do pozytywnych czynników, mogących się najbardziej przyczynić do jej wychowania. Wysuniemy z nich na czoło jeden najważniejszy i niedość jeszcze do celów wychowawczych wyzyskany, a mianowicie udział we Mszy św.

Publiczny kult Eucharystyczny, zapoczątkowany w połowie XIII w. i tak cudownie rozszerzający się w ostatnim stuleciu, nie doszedł jeszcze do pełni rozkwitu, szczególnie co dotyczy zrozumienia przez wiernych nieskończonej ważności Najświętszej Ofiary i owoców, które może przynieść, gdy zechcemy z nich korzystać. Jednym z nich jest właśnie zdolność wychowania pobożności w młodych duszach, w czym Msza św. niczym nie może być zastąpiona. Najważniejszą jest tu sama obecność Chrystusa, ponawiającego bez końca wśród nas swą ofiarę; tu jest samo źródło świętości, promieniującej z ofiary Eucharystycznej.

Przeżyliśmy w ostatnim pokoleniu bardzo znamienny nawrót do dawnych tradycji zarówno w sprawie częstej Komunii św. jak i wcześniejszego przypuszczania do niej dzieci, i oba wiekopomne dekrety Piusa X przyniosły już swe owoce. Podpisując dekret o wczesnej i częstej Komunii dzieci, miał on powiedzieć: „to nam da święte dzieci”. Słowa te okazały się zaiste prorocze. Ale z punktu widzenia wychowawczego, który nas tu obchodzi, niezmiernej doniosłości jest też i to, co by się chciało nazwać oprawą Ofiary Eucharystycznej, ten cały zespół modlitw, postaw i czynności, który w ciągu wieków się ukształtował, aby utworzyć to, co nazywamy Mszą św. Wartość jej pod względem wychowawczym da się sprowadzić do trzech punktów: oto wymaga ona postawy czynnej, wciąga do czynu całego człowieka i przy tym wiąże go z innymi we wspólnej społecznej akcji.

Wartości te posiada w całej pełni Msza św. solenna, śpiewana liturgicznie przez wszystkich wiernych. Ciche Msze św., zachowując pełną swą wartość ofiary Eucharystycznej, tej wartości wychowawczej nie mają, choćby, jak się to dziś coraz częściej zdarza, wierni posługiwali się mszalikiem i brali świadomy udział w akcji kapłana przy ołtarzu. Nie posiadają ich też i Msze św. recytowane przez wiernych na przemian z kapłanem, ani nawet Msze św. śpiewane, w czasie których śpiewy wykonuje wybrany chór, a reszta wiernych im się tylko przysłuchuje. Wszystkie one mają swe dodatnie strony, szczególnie Msze św. recytowane, przez to, że choć częściowo wciągają wiernych do czynnego udziału w akcji Eucharystycznej, a to jest właśnie pod względem wychowania najważniejsze. Pełną wartość wychowawczą ma wszakże dopiero Msza św. śpiewana po gregoriańsku przez wszystkich wiernych zebranych w kościele. Ona dopiero nadaje uczestnikom postawę czynną.[1]

To pewne znużenie i nawet znudzenie, o którym tak często się słyszy od młodzieży, gdy wspomnieć nabożeństwa szkolne, tłumaczy się właśnie bierną postawą, którą ona w nich zachowuje i która sprawia, że akcja mszalna ich nie pociąga i nie zajmuje. Przereklamowana w ostatnich czasach myśl t. zw. szkoły pracy, ma w sobie tę cząstkę racji, że żąda jak najbardziej czynnego udziału młodzieży w samym nabywaniu wiedzy. Ale, gdy idzie o życie religijne, ta czynna postawa ma się przejawiać nie tyle na nauce religii w klasie szkolnej, lecz przede wszystkim w nabożeństwach i szczególniej we Mszy św.

Gdy jest ona odprawiana z zachowaniem całego swego charakteru społecznej akcji liturgicznej, nikt z uczestników nie pozostaje biernym, ale wszyscy zostają wciągnięci do akcji. Toteż choć zajmuje nieco więcej czasu niż cicha Msza  św., nikomu się nie dłuży, bo każdy jest czynnie zainteresowany w tym, co kapłan spełnia u ołtarza, i bierze udział w jego akcji. Jużeśmy zwrócili uwagę w paragrafie poświęconym wychowaniu wiary, jaką może mieć doniosłość pod tym względem to publiczne śpiewanie Credo we Mszy św. Otóż wszystkie inne czynności, które się składają na Eucharystyczną akcję liturgiczną, mają podobną wartość wychowania cnoty pobożności i nadawania jej tej cechy samorzutności i nawet szczerości, które tak trafnie podkreślił w wychowaniu liturgicznym słynny liturgista belgijski Dom Lefebre O. S. B.

Wszystkie władze człowieka zostają w niej zatrudnione, nie tylko te najwyższe rozum i wola, ale i niższe, zmysłowe, jak wyobraźnia, wzrok, słuch, powonienie nawet, a w ślad za nimi i uczucia, które z nich czerpią swój pokarm, oraz członki ciała, które przez odpowiednie postawy biorą udział w akcji liturgicznej. Sprawia to, że powoli pobożność wybija swe piętno na wszystkich składnikach naszego życia moralnego, aż do układu ciała włącznie, które także daje poznać, że bierze udział w służbie bożej i że zdaje sobie sprawę z jej doniosłości. Ten integralny charakter wychowania pobożności w ramach nabożeństw liturgicznych ma szczególną doniosłość przez to, że daje jej mocne oparcie nawet w tych czynnikach naszej psychiki, które same przez się w życiu religijnym nie mogą brać udziału.

Zwróćmy szczególną uwagę na rolę, jaką ma liturgia w pozyskaniu wyobraźni do służby bożej, w lepszym jej opanowaniu i przeciwdziałaniu roztargnieniom. Każdy, kto brał udział w nabożeństwach liturgicznych bardzo poprawnie odprawianych, musiał doświadczyć, jak prąd akcji, który go porwał, gdy całym sercem się jej oddawał, porywał też i jego wyobraźnię, i o ile łatwiej mu było uchronić ją od roztargnień, niż to miało miejsce na modlitwie myślnej, albo i na nabożeństwach publicznych, w których był tylko biernym uczestnikiem akcji liturgicznej.

Oprócz tych dwóch cech Liturgii Eucharystycznej, tak ważnych dla wychowania pobożności, a mianowicie, że wciąga do akcji czynnej i że wciąga do niej wszystkie władze człowieka, jest jeszcze trzecia, a mianowicie jej charakter społeczny. Dzięki niemu i sama nasza pobożność winna nabrać piętna społecznego. Winna nas ona usprawnić do składania czci Bogu społecznie i możemy być pewni, że tam, gdzie się uda nawiązać tego rodzaju więzy społeczne w nadprzyrodzonej atmosferze służby bożej, i w społecznym życiu przyrodzonym, politycznym i gospodarczym będą one okazywać swój wpływ.

Zagadnienie społecznego charakteru liturgii, w szczególności liturgii mszalnej, łączy się najściślej z zagadnieniem śpiewu kościelnego. Toteż wypadnie mu poświęcić parę uwag.

 

Jacek Woroniecki OP, Katolicka Etyka Wychowawcza, Tom II, cz. 1, Lublin 1986, str. 312-315.

[1] Patrz studium: „Wartości wychowawcze liturgii mszalnej”, referat wygłoszony na Kongresie Eucharystycznym w Chicago, wydany w zbiorze: „U podstaw kultury katolickiej” (Poznań, 1935).

Reklamy