Tagi

, , ,

st. joseppeŚw. Józef mowę, wzrok, słuch przywraca – wrzody, boleści, różne choroby uzdrawia. ( cz. II).

 

31. 1762 r. Sławetny Pan Woźnicki, obywatel Pleszewski, chorując na nogi i ręce bardzo długo, straciwszy wiele na lekarstwa i lekarzy, a widząc, że bez najmniejszego boleści ulżenia , z wielką ufnością zawieść się kazał do Kalisza, do Św. Józefa obrazu. Czterech ludzi z woza go zdejmowało i przed cudowny obraz przyniosło i tam złożyło. Wyspowiadany i Kom. św. zasilony, całą Mszą św. , której z wielką pobożnością słuchał, jakoby w gorącej kąpieli leżał. Po Mszy od wszelkich boleści uwolniony wstał zdrów i na podziw wszystkiego ludu sam z kościoła wyszedł . W tydzień potem pieszo do Św. Józefa przyszedł i na znak cudu votum złożył.

 

32. 1766 r. Jaśnie Oświecony Książę Władysław Łubieński Prymas i Arcybiskup Gnieźnieński znacznie zachorował na prawą rękę i całe ramię. A kiedy od lekarza żadnej pomocy nie odbierał, owszem większe wzmagały się boleści, przypomniał, że przecież Komisję wyznaczył do badania cudów, które Bóg przez Św. Józefa obraz czyni. Zaraz też przez JWKs. Imci Antoniego Sierakowskiego na ten czas swego audytora list napisać polecił, aby się przed obrazem Św. Józefa, któremu i sam się oddał, Msza św. odprawiła. Doznał cudu ten Pan i Pasterz Polski, bo uważali, że w ten dzień, co się w Kaliszu Msza św. odprawiła, zupełnie z wszelkiego bólu uzdrowiony został.

33. Roku 1774. Imć Pan Stanisław Fortunat Nowowiejski Starosta Bradawski chorując na ręce i nogi tak ciężko, że przez 12 niedziel ruszyć się o swojej mocy nie mógł, zażywając lekarstw, jeszcze w większe niemoce wpadł i jeść przestał. Przyszło mu na pamięć, że ojciec żony jego konający i od lekarzów opuszczony za oddaniem się Św. Józefowi życie i zdrowie odebrał. Wezwał pomocy Św. i votum posłać obiecał. Cudu doznał, bo zaraz potem zasnął mocno, nazajutrz wstał zdrowy. 20 kamieni wosku przysłał i votum znaczne z wyrażeniem herbu i napisem: „Ja Stanisław Fortunat. Nowowiejski herbu Jastrzębczyk, z Województwa Wołyńskiego, Bracławski i Kruślewiecki Starosta ofiaruję to votum Św. Józefowi cudami słynącemu w kolegjacie kaliskiej”.

 

34. Napisy na votach z 1775 r. Józef Św. cny Patron w Kaliskim obrazie. Ten cudowny bronił mię w nieszczęśliwym razie Schorzałego tak długo przez czas już nie mały, A po niedziel 12 zdrów powstaję cały.

Ponieważ ręce nogi bólami ściśnione

A za Jego pomocą wcale uwolnione,

Za co Ci wieczne dzięki o Święty Patronie

Chciej że mnie z Drzewieckimi mieć w Swojej [obronie.

Marjannę żonę z Drzewieckich zrodzoną.

Votum Ci ofiaruję racz nam być obroną,

Więc pod Twoją opiekę familja cała

Będąca w tamtym kraju, aby była trwała:

Pamiętaj Cudotwórco i o całym domie,

Niech po Bogu na wieki będzie w Twej [obronie.

 

35. Drugie votum z 1774 r. Józefa Nowowiejska osiem lat dziecina

Oddajęć tu Macieja także Konstantyna,

Cyryaka i Xowiera braci mych rodzonych,

Z księżnej i Stanisława rodziców spłodzonych.

Józefie Cudotwórny w Kaliskim Obrazie

Ratuj mię z całym domem i Ruś w każdym r razie.

Bracław, Wołyń, Ruś cała już Cię dobrze [znają

Kiedy tego, co Kalisz we wszystkiem doznają.

Weźże mię w swą opiekę o Święty Patronie,

Spraw mi łaskę, domowi i Polskiej Koronie

Przed Tobą w dzień Zaślubin Twych ja czołem [biję

Żebrzę, niech z Twej przyczyny z Bogiem wiecznie żyję.

 

36. Roku 1753. Jaśnie Wielmożna Pani Łudwika z Poniatowskich Gałecka, Kasztelanowa Wieluńska, kilka niedziel chorując bardzo ciężko, bez nadziei życia, co i lekarz dozorujący orzekł. Jaśnie Wielmożny Kasztelan bardzo się trapił, a najbardziej, że nie wiedział sposobu, jakby o dyspozycyi duszy Jaśnie Wielmożnej żonie miał mówić, bojąc się, aby z alteracji w cięższą chorobę nie wpadła. Sporządził Pan Bóg dla Obojga pobożnych Państwa taką okazyę, że przyjechał znajomy ich kapłan z Kalisza, a mile przez Państwa przyjęty zaczął opowiadać o różnych cudach św. Józefa zdziałanych. Na to Pani rzecze: „Mój ojcze, ja także słyszałam o tem i o tej niewieście z Malanowa, co już była umarła, a wskrzeszona przez św. Józefa została. Ja także mam do św. Józefa nabożeństwo i, jeżeli by mi życie u Boga uprosił, to nawiedzę jego święty obraz i pobożną intencję uczynię. A teraz już proszę o spowiedź i Sakramenta św.” O jak ta nowina napełniła radością serce Jaśnie Wielmożnego Kasztelana! a najbardziej, bo ledwie chora św. Sakramenta przyjęła, wnet zdrowa wstała i u stołu siedziała. Przybyła do Kalisza i dużą jałmużnę dała.

 

37. Roku 1755. W. Imć Pan Piotr Oczoszalski Podstoli Szadkowski w bardzo niebezpieczną wpadł chorobę, w której kilkanaście niedziel leżał, na drogę wieczności spoglądał. Dają mu znać, że dwoje ludzi ze Szczercowa popasa, którzy dwa dni temu w pościeli leżąc chorzy przejeżdżali do Kalisza i u św. Józefa w kościele Kaliskim zdrowie otrzymali. To słysząc chory pan mówi: „wieźcie mnie do św. Józefa, mam nadzieję, że i mnie uzdrowi”. Ale gdy dla ciężkiej słabości mu to wyperswadowali, przyrzekł, że pieszo pójdzie podziękować świętemu jeśli go do zdrowia przywróci, a tymczasem posłał sługę do Kalisza, aby się tam Msza św. przed św. Józefem jutro odprawiła. Ten, co czas cały spać nie mógł – zaraz smaczno zasnął. Nazajutrz obudził się zdrowy z wielkim podziwem Ojca Dominikana, który go pilnował i wszystkich. Czwartego dnia wybrał się do Kalisza i już od Opatówka pieszo szedł do Cudownego Obrazu podziękować i czterdzieści czerwonych złotych zostawił, prosząc o zapisanie tego cudu.

 

38. Roku 1756 w Kaliszu ciężka i zaraźliwa wzięła się choroba i w mieście i okolicy dużo ludzi marło. Magistrat widząc, że jakgdyby z morowego powietrza ludzie mrą, uradził za najpierwsze lekarstwo do opieki św. Józefa się udać . Obesławszy wszystkich na Solenną Wotywę , spowiedź św. wszyscy uczyniwszy za najpierwszego obrali sobie Józefa św. patrona i votum złożyć postanowili. I zaraz w nadchodzący dzień Opieki św. Józefa z Kongregacyi swojej wyprawili Kompanję; na owej processyi i ci wszyscy, co chorzy byli, przyszli uzdrowieni i zaraza ustała. O tem, gdy się dowiedział Imć Ksiądz Tomasz Dunin Soc. Jesu rektor Przewielebny Kaliski rzekł do mnie: „Księże, „Vere locus iste sanctus est” (zaprawdę, to miejsce jest święte). Nie trzeba nam innych miejsc szukać”. – Wiersze zaś na votum Kaliskiem przez Magistrat oddanem są te:

Zbawcy mniemany Ojcze, wszech przygód Patronie,

Bóg Syna i świat cały Twej oddał obronie.

Miasto Kalisz pod Twoją Opiekę się daje,

Niech Cię w powietrzu pierwszym Patronem [doznaje.

 

39. Tegoż 1755 r. Miasteczko Opatówek z całą parafją swoją w ciężkich chorobach, jakby zapowietrzone zostawało, a jeszcze i nad bydłem gwałtowna zaraza panowała. Widząc obywatele tamtejsi cudowną Opiekę św. Józefa nad Kaliszem pokazaną, udali się pod jego opiekę. 9 maja na oddanie votum naznaczyli. Doznali, jako Kalisz, łaski i cudu od św. Józefa, bo na ten dzień wszyscy chorzy i do zdrowia niepodobni ozdrowieli i w Kompanji do cudownego Obrazu przyszli, a i bydło im zaraz ozdrowiało. A jeden chory, co go na wozie wieźli, w pół drogi został uzdrowiony i z Kompanją już szedł. Na tym votum są te wiersze:

 

Ty, który z Bogiem masz w ręku świat cały,

Przyjmij coć dzisiaj Serca nasze dały,

Usłysz pokorne Opatówka prośby,

By sprawiedliwy Bóg oddalił groźby.

 

40. Tegoż 1755 r. W. Imć Pan Władysław Zaremba Starosta Prośniatowski powróciwszy z dóbr Ruskich do Strzałkowa w tak ciężką wpadł chorobę, że i zmysły czasem tracił, i leżąc w wielkiej niemocy ani ruszyć się nie mógł, bez snu i jedzenia. Zażywał różnych lekarzy i sposobów, ale bez skutku. Przybywszy Wielebny Ks. Kauza, pleban Liskowski do coraz bardziej upadającego rzekł: „Widzę Wielmożny Starosto, że przez Wielm. Pana chorobę chce Bóg sławy św . Józefowi Kaliskiemu przyczynić, gdzie tyle już cudów się dzieje. Oddaj się Wielm. Pan Starosta pod opiekę św. Józefa w Kaliszu, a zobaczysz, że zdrowie odbierzesz”. Słysząc to chory Pan zaraz z wielką ochotą na wotywę na dzień 7 września posłał, a mnie (Ks. Kłossowski) do dyspozycyi duszy swojej zaprosił. Nie został zamylony, bo gdy się przed cudownym świętego Józefa obrazem Msza św. odprawiła, wszelkiej słabości i niemocy pozbył i po pokoju chodził. Na święto 8 września, ku podziwowi wszystkich do kościoła św. poszedł, wkrótce i do Kalisza przybył, gdzie kilka grzywien topionego srebra św. Józefowi ofiarował.

41. Roku 1758. Imć Ksiądz Piotr Przepałkowski, pleban Droszewski, mając bardzo wiele chorych ludzi w parafji, że nie mógł sam wystarczyć, dwuch do pomocy Zakonnych Kapłanów sprowadził. Ale i wkrótce sam bez nadziei życia zachorował. Oddał się pod opiekę św. Józefa i prosił Ojca Reformata, aby ludzie z kompanją na Opiekę św. Józefa poszli, a i Pasterza swojego chorego na ramionach zanieśli. Bóg najcudowniejszą rzecz sprawił, bo przed kompanją samą i Ksiądz Pasterz ozdrowiał i chore owieczki ozdrowiały i razem wszyscy z kompanją poszli, więcej jak na 2 tysiące ludzi. Oddali votum św. Józefowi, na którem te są wiersze:

 

Józefie, któryś wypiastował Boga,

Ratuj nas teraz i gdy będzie trwoga,

Pasterz Droszewa i owieczki swoje

Składa w tem votum pod nożęta Twoje.

Dajesz Ty łaski w Kaliskim obrazie,

Żebrzę, pamiętaj o nas w każdym razie.

 

600 cudów św. Józefa w Kaliszu, Święty Józef w cudownym obrazie Kolegjaty Kaliskiej, Ks. Walery Pogorzelski, Włocławek 1931, s. 51 – 58.

 

Reklamy