Tagi

, , ,

M. B. Nieustającej pomocy.

Florentyna N., mężatka, zamieszkała niedaleko miasta Tournay, w Belgii, cierpiała od trzech lat na obfite krwotoki. Podupadła też na siłach tak dalece, że pod koniec października 1867 r. już do żadnej pracy nie była zdolna; 18 maja 1867 roku już z łóżka nie mogła wstawać, a lekarz przestrzegł ją, że powinna przyjąć ostatnie Sakramenta.

Tymczasem jej siostra Adelajda, usłyszawszy o cudach, doznawanych za przyczyną Matki Boskiej Nieustającej Pomocy, powzięła do Niej wielkie nabożeństwo. Odwiedziwszy przeto 24 tego miesiąca siostrę swoją Florentynę, powiedziała jej, że u Ojców Redemptorystów w Tournay ma być odprawione dziewięciodniowe nabożeństwo na cześć Matki Boskiej Nieustającej Pomocy, że na to nabożeństwo uczęszczać będzie w jej intencyi, i radziła jej, ażeby się z nią w modlitwach łączyła, a ponieważ długich modlitw odmawiać nie mogła, ażeby powtarzała tylko: „Matko Boska Nieustającej Pomocy uzdrów mnie”.

W dniu 5 nowenny odwiedził znowu Florentynę lekarz i oświadczył, że lada chwila należy się śmierci spodziewać. Siły żywotne były widocznie wyczerpane, a na to sztuka lekarska już poradzić nie mogła. Tego właśnie Matka Boska wyczekiwała. Nazajutrz kobieta pielęgnująca Florentynę czekała chwili jej skonania. Wtem słyszy jak Florentyna silnym głosem przemówiła: „Jużem wyzdrowiała, wstanę”. Jakoż wstała bez żadnego wysilenia. Była zupełnie wyleczoną, i wkrótce wróciła do stanu, w jakim była przed chorobą.

 

Inna znów kobieta, wracając raz z miasteczka Saint-Nicolas le Port do domu, wypadła z wozu i złamała nogę. Złamanie tak było zupełne, że można było nogę na wszystkie strony wykręcać. Cierpiąc niewypowiedzianie, kobieta ta wzbudziła w sobie akt wiary i zawołała: „Matko Boska Nieustającej Pomocy, ratuj mię”. Po tem tak krótkiem westchnieniu włożono ją na wóz, odwieziono do domu, położono do łóżka i sprowadzono lekarza. Doktór po obejrzeniu nogi przekonał się, że ani złamania, ani zwichnięcia, ani nawet stłuczenia nogi niema; że kobieta, do której wezwany został, nie uległa żadnemu uszkodzeniu na zdrowiu, i że może natychmiast chodzić i zwykłym zatrudnieniom się oddawać; że wprawdzie znalazł ślad dawnego złamania na obydwóch kościach piszczelowych, ale że może zapewnić, iż już się najzupełniej zrosły. Bo tak tez i było. Ta kobieta z łaski i za przyczyną Najświętszej Maryi Panny została od razu wyleczoną.

 

53 Nowenn do Najświętszej Maryi Panny na wszystkie święta uroczyste, kościelne i do miejsc świętych, Kraków 1897, str. 213-214.