Tagi

, ,

1735 katedra Ljubljana       We Wenecji żył pewien młodzieniec szlachecki, bardzo nabożny do św. Józefa; na jego cześć rozdawał bardzo wielkie jałmużny, uczęszczał do jego świątyni, ozdabiał jego ołtarze i składał mu wiele innych dowodów czci i miłości.

 

Razu jednego zapadł on w ciężką chorobę i w tym stanie większą miał troskę o środki uzdrowienia ciała, aniżeli o środki zapewniające zbawienie duszy. Choroba się pogarszała z każdą chwilą i chory znajdował się u kresu życia, ale wcale nie myślał o spowiedzi, tym bardziej, że rodzice jego, aby go nie przestraszyć wiadomością o rychłej katastrofie, nie mówili mu nic o bliskiej śmierci. Lecz czego nie uczynili fałszywi przyjaciele tego świata, to uczynił prawdziwy przyjaciel św. Józef, ponieważ objawił się choremu we śnie i rzekł doń: Nie masz czasu do stracenia bliską jest twoją ostatnia godzina na tym świecie; pogódź się zatem z Panem Bogiem i przyjmij ostatnie św. Sakramenta.

 

Pobożny młodzieniec poznał napomnienie niebieskie i z wielką skruchą i gorliwością uczynił to, co mu polecił św. Józef, a zaledwie przyjął św. Sakramenta, wyzionął ducha spokojnie w ręce swego św. Patrona. W ten sposób nabożeństwo do św. Józefa zapewniło mu żywot wieczny.

 

Ks. Antoni Kotarski T. S., Miesiąc marzec św. Józefa, Warszawa 1939, str. 12.

Reklamy