Tagi

,

Śpiewamy: „Królowo niebios, wesel się, Alleluja!” Marya nie jest już Matką boleści, ale Królową niebios, to jest czci, potęgi i radości. Teraz stanowi dla Niej wielką radość to, że jest Matką Bożą.

Czy rzeczywiście ukazał się Pan Jezus Matce swojej?

            Nie jest to artykułem wiary. Pismo św. nic o tem nie wspomina. Jednak Pisarze kościelni i Ojcowie święci są tego zdania (Benedykt XIV., De festis.. c. 8, 45; Rupertus, De div. offic. 7, 25; Eadmerus, De excell. B. M.c. 6;  Maldon.; Tolet.; Suarez.; Św. Bonawentura w życiu Chrystusa Pana c. 96; św. Ignacy w Ćwiczeniach). Jest to naturalne i całkiem zrozumiałe. Wszystko bowiem w życiu Chrystusa Pana spełniło się według praw pięknej przyzwoitości i godności. To też można między wierszami Pisma św. wiele czytać, chociaż tam nie jest to wyraźnie podanem.

 

Jak to zjawienie odbyło się.

             Przedewszystkiem godnem jest rozważenia, jak Matka Boska przygotowała się na to zjawienie. A więc przedewszystkiem przez mocną i żywą wiarę. Nie ma w Jej sercu żadnej chwiejności i żadnej bezradności, jaką dostrzegamy u świętych niewiast i Apostołów. Jasno poznała Ona słowa Zbawiciela i trzeciego dnia oczekiwała zmartwychwstania z wielką tęsknotą i gorącem pożądaniem, trzeba znać serce Matki i to takiej Matki. Tęsknota matki Tobiaszowej i pożądanie Jakóba za Józefem jest tylko cieniem tęsknoty Maryi (Tob. Cap. 10; 11, 5. 6; Ks. Rodz. 45, 28). Tę wiarę i tę tęsknotę ofiarowała Ona Bogu w długiej i gorącej modlitwie, podobnie jak niegdyś uczyniła przed wcieleniem (Pieśń nad pieśniami 5, 1; 4, 16).

Jak ukazał się Jej Zbawiciel i jak Ją pocieszał? Oto tak, jak można pocieszyć i uszczęśliwić Matkę, a mianowicie przez to, że dziecię żyje, jest szczęśliwe i kocha swą matkę (Ks. Rodz. 46, 30). Nikomu zaiste nie objawił Zbawiciel w takiej pełni i z taką miłością chwały swego chwalebnego zmartwychwstania, jak właśnie Matce swojej.

Możemy śmiało twierdzić, że z miłości ku swej Matce i z wielkiego miłosierdzia wyniósł Ją przebywającą w tem śmiertelnem ciele tu na ziemi do owego nieopisanego a wspaniałego oglądania swej chwały, a zarazem do uczestniczenia w niej. Jakżeż nowej i wspaniałej świadomości Zbawiciela i niebiańskiej Jego chwały doznała Ona natenczas! Prawdopodobnie objawił Jej także, dlaczego On tymczasowo musi przebywać jeszcze na ziemi i co zamierza jeszcze uczynić dla swego Kościoła, zanim wstąpi do nieba i uczyni Ją wspólniczką swego chwalebnego dzieła.

Jest jasne dlaczego Pan Jezus okazał się wobec Matki tak łaskawym. Była mu Ona najbliższą według natury i łaski. Ona Mu dała życie tak chwalebne obecnie, Ona była uczestniczką w spełnieniu Jego tajemnic, które obecnie tak wspaniałą zapłatę otrzymują, szczególniej zaś uczestniczyła Ona w tajemnicy męki, wśród której Ona niewysłowienie i mężnie cierpiała. Jakże słusznie więc, by miała szczególną cząstkę w tej chwale!

Skutkiem tego ukazania się Pana Jezusa Matce była pociecha i radość. A nasamprzód radość była tak wielka i tak głęboka, jaką tylko mogła odczuwać istota tak darami łaski od Boga obdarzona jak Marya. Nie mogła Ona dosyć napatrzeć się i nacieszyć chwałą Syna, Jego szczęściem i czcią. – Powtóre była to radość zupełnie czysta i duchowa. Przedmiotem tejże był Jej Boski Syn i Jego chwała (Ks. Rodz. 45, 28). Po trzecie była to radość cicha, wewnętrzna i skromna. Jak się zdaje nie mówiła nawet o tem objawieniu. Bo Marya była zawsze tą skromną Matką Jezusa, wiernie idącą za swoim Synem, zachowującą wszystkie Jego słowa w swem sercu i rozważającą to wszystko, co się do Jej Syna odnosiło (Łuk. 2, 19) i niewysuwającą się nigdy naprzód chyba tam, gdzie oczekiwały Ją boleść i wzgarda. Była to szlachetna i zupełna radość, rozciągająca się na nas i na Apostołów. Radowała się Ona z tego wszystkiego, co jest wielkie i wspaniałe, a spowodowane przez zmartwychwstanie i uczestniczyła najserdeczniej w każdym objawie dobroci i miłości Zbawiciela okazywanej swoim, o czem Ją uwiadamiano. Bezwątpienia musiała się Ona gorąco modlić za Apostołów, a zarazem za tych, którzy najbardziej potrzebowali pocieszenia i zasługiwali nań najlepiej. Tak to święciła Marya Wielkanoc i całą uroczystość wielkanocną.

 

Co za wnioski stąd dla nas płyną.

Przedewszystkiem cieszmy się z tej radości Matki Bożej i życzmy Jej szczęścia z całego serca. Wszakże Ona tak bardzo zasłużyła sobie na nie. – Powtóre widzimy, jak możemy zdążyć do prawdziwej uciechy wielkanocnej mianowicie, jeżeli zawsze i wszędzie postępujemy za Panem Jezusem wiernie i mężnie. Po trzecie uczymy się tu poznawać, na czem zasadza się prawdziwa radość i uciecha wielkanocna i jak mamy w niej uczestniczyć. Oto tak, jak Marya. Przedmiotem tej radości ma być Zbawiciel i to, co jest duchowe; sposób w jaki ona m się odbywać ma być cichy i wewnętrzny, na modlitwie i skupieniu ma ona zawsze upływać, a wreszcie musi być szlachetną i nie samolubną i nie wolno nam innych od tej radości wykluczać. – Wszystko to bardzo pięknie podaje nam antyfona wielkanocna, którą powinniśmy rozważać, aby się dobrze modlić. Śpiewamy: „Królowo niebios, wesel się, Alleluja!” Marya nie jest już Matką boleści, ale Królową niebios, to jest czci, potęgi i radości. Teraz stanowi dla Niej wielką radość to, że jest Matką Bożą.  „Bo ten, któregoś zasłużyła nosić, Alleluja!” Cała radość wielkanocna do Niej przedewszystkiem należy. Ona jest Matką Zmartwychwstałego. Ona nosiła Zbawiciela, a zarazem Jego cierpienia i krzyż aż do śmierci. „Zmartwychwstał, jak powiedział, Alleluja!” O radości! Twój Syn wszystko stwierdził przez zmartwychwstanie, a więc: swoją naukę, swoje słowa i swoje Bóstwo. Wszystko spełnione wspaniale. „Módl się za nami do Boga, Alleluja!” Módl się za nami, jak niegdyś modliłaś się za Apostołów i za cały Kościół. Twoją przemożną przyczyną wyjednaj u Syna Twego, żeby Królestwo Chrystusowe otrzymało pomnożenie wiary, nadziei i miłości i żeby cały świat uczestniczył w tej prawdziwej radości wielkanocnej Chrystusa Pana, a kiedyś i w szczęśliwości wiecznej.

 

X. M. Meschler T. J., Żywot Pana naszego Jezusa Chrystusa, w rozmyślaniach. Tom II, Kraków 1913, s. 362 – 364.

Reklamy