Tagi

, , , ,

Jedna Maryja Panna uznała siebie za niegodną Boskiego macierzyństwa; nie przypuszczając, ażeby mogła zostać matką Odkupiciela, chciała w dziewictwie być najpokorniejszą Boga służebnicą. Takiej pokory trzeba było tej, która miała zetrzeć głowę szatana.

Jedna Maryja Panna uznała siebie za niegodną Boskiego macierzyństwa; nie przypuszczając, ażeby mogła zostać matką Odkupiciela, chciała w dziewictwie być najpokorniejszą Boga służebnicą. Takiej pokory trzeba było tej, która miała zetrzeć głowę szatana.

Okoliczności towarzyszące narodzeniu Pańskiemu

         Pan Bóg, osadzając naszych pierwszych rodziców w raju, dał im wszystkie warunki do szczęścia potrzebne. Szczęście to mieli przekazywać potomkom swoim do najdalszych pokoleń. Ale z upadkiem człowieka wszystko się zmienia. Obciążeni grzechem i wszystkimi następstwami, jakie grzech po sobie na duszy i na ciele zostawia, już nie szczęście, lecz skłonność do grzechu i wyrok śmierci doczesnej i wiecznej przekazujemy potomkom swoim.

 

Zadośćuczynienie za grzech przerasta siły ludzkie. Dla zadośćuczynienia Bogu potrzeba było Boga; dla spłacenia  długu ludzkiego potrzeba było człowieka. To podwójne zadanie wziął na siebie Zbawiciel nasz, Jezus Chrystus, Bóg-Człowiek.

 

Sprawiedliwość Boża wymagała zadośćuczynienia w tym właśnie kierunku, w jakim było popełnione wykroczenie. Grzech, do którego Ewa dał się wciągnąć przez szatana, był tak jak grzech szatana powodowany odmówieniem posłuszeństwa i służby. Za nieposłuszeństwo Bóg-Człowiek zadośćuczynił posłuszeństwem „aż do śmierci, a śmierci krzyżowej”[1]. Zadośćuczynił za pychę pokorą, przyjmując przez wcielenie postać grzesznika.

Ten Bóg-Człowiek miał się narodzić z niewiasty. Toteż każda kobieta narodu izraelskiego, mając nadzieję, że może ona będzie wybraną na matkę Zbawiciela, spieszyła zawrzeć związek małżeński. Spóźnione małżeństwa zdawały się hańbą, a bezdzietność upośledzeniem. Jedna Maryja Panna uznała siebie za niegodną Boskiego macierzyństwa; nie przypuszczając, ażeby mogła zostać matką Odkupiciela, chciała w dziewictwie być najpokorniejszą Boga służebnicą. Takiej pokory trzeba było tej, która miała zetrzeć głowę szatana. Maryja Panna stała się Królową nieba, Gwiazdą morza, Arką przymierza, Bramą niebieską, Oblubienicą Ducha Świętego nie dlatego, że była królewskiego rodu, że była piękną, cnotliwą, ale dlatego, że była najpokorniejszą i najposłuszniejszą ze sług Bożych. Przez pokorę i posłuszeństwo Najświętsza Panna stała się narzędziem Bożym do zbawienia świata, tak jak przez pychę i nieposłuszeństwo Ewa stała się narzędziem szatańskim do jego zatracenia.

O tajemnicy wcielenia i narodzenia Pańskiego Ojcowie Kościoła, teologowie napisali tysiące wspaniałych dzieł, z którymi rodzice i nauczyciele w miarę możności zapoznawać się powinni. Najdrobniejsze szczegóły odnoszące się do wcielenia i narodzenia Chrystusa Pana, wszystko, co dotyczy Jego lat dziecięcych, młodości i dalszego życia, powinno służyć jak najczęściej za przedmiot rozmyślania, z którego rodzice i nauczyciele zaczerpnąć mogą niezliczone wskazówki do chrześcijańskiego pokierowania wychowaniem.

Nawiedzeni św. Elżbiety przez Najświętszą Pannę świadczy, że nie wynosi się ona ponad swych krewnych, ale sama ku im idzie i miłość im swoją okazuje. Gospody w Betlejem, tak przepełnione, że nie ma w nich miejsca dla świętej Rodziny, są wiernym obrazem życia ludzkiego, kiedy na wszystko i dla wszystkich jest czas i miejsce z wyjątkiem tego,  od czego zbawienie zależy. Narodzenie się Zbawiciela w ubogiej stajence wykazuje jak działanie Boże niezależne jest od zewnętrznych okoliczności i warunków; wykazuje, że ubóstwo nie stanowi przeszkody do dzieł Bożych i że brakiem majątku tłumaczyć bezczynności w służbie Bożej nie można.

Jakiż znów przykład posłuszeństwa daje św. Józef, kiedy na głos Anioła wstaje w nocy, ażeby Dziecię Jezus i Matkę Jego uprowadzić do Egiptu, i Najświętsza Panna, kiedy na pierwsze słowo Józefa udaje się za nim, nie pytając o powody rozkazu. A któż więcej od niej miał prawo powiedzieć, że zależy jedynie od Boga i wprost od Niego rozkazy otrzymuje?

Nie mniejszą naukę znajdujemy w zachowaniu się Trzech Króli i pastuszków, którzy na pierwszą wiadomość o narodzeniu się Zbawiciela przychodzą pokłon Mu oddać. Trzej Królowie, Mędrcy ze Wschodu, gdy ujrzeli światło na niebie, zrozumieli, że to światło oznajmia narodzenie Chrystusa. U nich wiara i mądrość uprzedziły wiedzę i do niej usposobiły; z wiarą oczekiwali przyjścia Chrystusowego i dlatego znaczenie światła na niebie zrozumieli.

Widzimy w katechizmie, że jednym ze skutków grzechu, i to najdotkliwszym, jest zaciemnienie umysłu, co zresztą łatwo się tłumaczy, skoro grzech oddala od Boga, od którego światło pochodzi. Otóż wiara, poddając umysł Bogu, przywraca mu w znacznej mierze światło grzechem utracone.

Tym światłem oświeceni królowie rozumieli także, że królewskość Chrystusowa jest wyższą od ziemskiej, i nie wahali się kolan ugiąć przed żłóbkiem betlejemskim, oddać pokłon ubogiej dziecinie. Dary, które w hołdzie złożyli, ważne mają znaczenie. Kościół tłumaczy, że kadzidło oznacza modlitwę, złoto dobre uczynki, a mirra umartwienie niezbędne w życiu chrześcijańskim. Królowie przedstawiają najwyższe, pastuszkowie najniższe stanowisko na ziemi. Widzimy więc, że nie ma stanowiska tak wysokiego, ażeby temu, co je zajmuje, nie przystało się ukorzyć, i że nie ma ludzi tak maluczkich, ażeby się do Boga wznieść nie mogli. Pastuszkowie wiernie w nocy czuwają nad powierzoną im trzodą, kiedy śpiewy aniołów, zwiastujące narodzenie Chrystusa, wzywają ich do Betlejem. Można tu powtórzyć za św. Teresą, że głos Boży zawsze słyszeć się daje tam, gdzie się spełnia obowiązek, i że nie potrzeba wyjątkowych i szczególnych warunków, ażeby głos Boży słyszeć i do niego się zastosować. Pastuszkowie, tak zatroskani o swa trzodę, umieli ją jednak opuścić, a to nie za własnym popędem, ale za Boskim wołaniem, jak to później czynili apostołowie i jak czynią po dziś dzień ci wszyscy, których Bóg do swej wyłącznej służby powołuje.

O latach dziecięcych Chrystusa raz tylko Ewangelia wspomina, że w dwunastym roku życia Dziecięcia Jezus zadziwiła kapłanów żydowskich mądrość Jego; zaś od dwunastego do trzydziestego roku życia nic już o nim nie nadmienia, prócz tego, że był poddany rodzicom swoim i że pomnażał się w mądrości i łasce u Boga i u ludzi[2]. To milczenie Ewangelii jest dziwnie wymowne i zawiera niezmiernie ważną naukę.

 

 

Jadwiga Zamoyska, o wychowaniu, Lublin 2002, str. 54-57.

[1] Flp 2, 8.

[2] Por. Łk 2, 51-52.

Reklamy