Tagi

, , ,

joseph-foster-father        Gdy wyszedł rozkaz cesarza Augusta, nakazujący popis całego świata, według którego każdy w swojem rodzinnem mieście winien się był zapisać, strapiony nie mało, jak czytamy w dziełach Cochema, zawiadomił św. Józef o tym rozkazie N. Marję Pannę: „Nie kłopoć się, rzekła Marja, Bóg nas zaprowadzi szczęśliwie do Betleem, tak albowiem spełni się proroctwo, które przepowiada narodzenie Mesjasza w tem mieście”.

Czytamy w opisie życia św. Józefa z Kopertynu, iż dnia pewnego temu Świętemu ukazał się św. Bonawentura, mówiąc: „Wiedz, iż P. Dziewica Marja i Jej Oblubieniec podróż do Betleem odprawili w wielkim ubóstwie oraz w przykrym niedostatku. Prowadzili ze sobą wołu i osła; na ośle siedziała N. Dziewica, wół miał być sprzedany; Józef św. albowiem nie miał czem zapłacić podatku. Zima była nadzwyczaj ostra, stąd podróż przykrzejsza dla św. dwóch Oblubieńców”.

Raz w nocy stanęli wycieńczeni i znużeni przed chatą wieśniaka. Już dalej iść nie mogli, tak zesłabli oboje. Św. Józef puka przeto do drzwi i prosi o nocleg. Wieśniak atoli nie myśli otworzyć, jeno woła z izby: „Kto tam? A któż to słyszał, aby o tak późnej porze kołatać?” „Jesteśmy biednymi podróżnymi, odparł św. Józef i prosimy cię pokornie, byś nas na tę jedną noc do siebie przyjął”. „Idźcie precz”, odrzekł wieśniak. „My ci bynajmniej nie będziemy ciężarem, zapłacimy chętnie, ile żądasz, jeno otwórz, bo noc jest zimna i nie podobna nam iść dalej”. „Już wam raz powiedziałem, iż was przyjąć nie mogę, krzyknął w gniewie wieśniak, nie przeszkadzajcież mi, idźcież sobie dalej”. „Cóż poczniemy teraz Marjo, rzekł św. Józef, ludzie nas odpychają, oby nas tylko Pan Bóg wesprzeć zechciał”. „Uspokój się, rzekła Marja, Bóg nam dopomoże, a następnie zbliżywszy się do drzwi, rzekła: „Mój przyjacielu, proszę cię na miłość Boga, miej litość nad naszym położeniem i daj nam przytułek”. Jej głos dźwięczny i słodki rozbroił serce mieszkańców, więc drzwi otworzyli i przyjęli obu uprzejmie. Ujrzawszy N. Dziewicę, przejęli się ku Niej najgłębszym szacunkiem, naniecili czem prędzej ognia i poprosili Marję i Józefa, by spocząć zechcieli. Pytali ich potem, dokąd idą? I dlaczego ze sobą prowadzą wołu? Kiedy św. Józef ciekawość ich zaspokoił, potrząsali głową, mówiąc: „Jest to okrucieństwo ze strony cesarza, iż na nas biedaków tak ciężki nałożył podatek”.

„Nie należy nam szemrać przeciwko panom naszym, odparł św. Józef, Pan Bóg chce, byśmy im ulegali”.

Za przykładem św. Józefa uczmy się także zawsze szanować wolę przełożonych, spełniajmy ich rozkazy, a ta codzienna ofiara woli naszej będzie niezawodnie szelągiem, który na wadze Bożej ku stronie miłosierdzia przeważy. Pamiętajmy, że się nic nie dzieje bez woli Najwyższego i nic nie wynijdzie, jeno co Bóg chce i ile uchyli z rąk swoich, a cała doskonałość zależy na jak najwierniejszem spełnianiu woli Bożej. W przykrych okolicznościach życia nie traćmy ufności w P. Bogu, ale zdobywajmy się na nadzieję, nawet przeciwko wszelkiej nadziei, bo o tyle od Boga otrzymamy, o ile zaufamy: u Niego wszystko jest podobne. „Chociaż na ucisk zezwala, nieraz ciężki i długi, czyni to z miłości ku nam, ażeby powiększył liczbę naszych zasług, ażeby mógł dać hojną nagrodę, aby miłość spotęgował i wypróbował nadzieję. Patrzmy, abyśmy Boga nie zawiedli w Jego oczekiwaniu. Ufajmy mocno, spodziewajmy się wiele, bo stosownie do okazanej ufności, otrzymamy łaski i zasłużymy na względy. Potęga Boga tak jest wielka, szczodrobliwość tak niezmierna, że naszą nadzieją jakąkolwiekby ona była, nigdy jej nie wyczerpiemy, prędzej małą łyżką dałoby się wyczerpać morze”. Najśw. Marja P. ukazawszy się raz Benedykcie z Laus, rzekła: „Odważną bądź córko moja! wielce tęskniłaś za widzeniem mnie, lecz chciałam doświadczyć ufności twojej ku Synowi mojemu”.

W naszych potrzebach nie udawajmy się tylko do ludzi, bo oni często nic dać nie mogą, a nieraz jeszcze zaszkodzą; lecz zwracajmy się przedewszystkiem do Pana Boga, błagając Go przez przyczynę Najśw. Marji Panny i św. Józefa, którzy nam wszystko wyjednać zdołają.

 

Z książeczki „Święty Józef Oblubieniec Bogarodzicy”, Kraków 1930r., str. 94-98.

Reklamy