Tagi

, , , ,

Gniezno-scena-Chrztu-Mieszka-I-750x400„Historia …” czy może „historycy” ze strony podającej się za integralnie katolicką?

Oczywiste, że katolicy pragnęliby powrotu Polski do cywilizacji łacińskiej i oczywiste, że wielu chciałoby Polski niepodległej i potężnej jak w przeszłości. Trzeba jednak pamiętać, że katolicy nie byli marzycielami ale mocno stąpali po ziemi. Przyjmowali wszystko jako dopust Boży i nie gniewali się na rzeczywistość ani nie skreślali wszystkiego co nie było tak jak może by chcieli. To właśnie odróżnia normalnych katolików od fanatyków katolickich, którzy lubują się w etykietach, frazesach, zmiennych deklaracjach i gdyby tylko mogli rzucaliby na wszystkich anatemę.

Polska jagiellońska to nie ideał, choć owszem była państwem potężnym. Zaszkodziło jej zbytnie kierowanie się na Wschód (w przeciwieństwie do Polski Piastów). Główne jej grzechy to asymilacja z wrogimi cywilizacjami Wschodu oraz stopniowe przyjmowanie na grunt łaciński prądów oświeceniowych co doprowadziło do pogrzebania swej państwowości. II Rzeczpospolita to też nie ideał by tak nachalnie się do niego odwoływać. Jednak ustrój jej pokazuje, że o niepodległości nie decyduje ustrój (nawet gdyby to był socjalizm). Po II wojnie światowej przyszło polskiemu Narodowi żyć w takiej a nie innej rzeczywistości (narzuconej odgórnie i nie tylko przez Sowietów ale przy takim samym współudziale naszych anglosaskich „sojuszników” ). Wtedy kiedy jedni marzyciele chcący za wszelką cenę Polski sanacyjnej biegali po lasach a inni dąsali się na rzeczywistość będąc w Londynie inni świadomi sytuacji próbowali w takich okolicznościach dążyć do dobra Narodu. W pierwszej kolejności świadomi swego obowiązku przed Bogiem odbudowywali państwo polskie ze zniszczeń pozostawionych przez Niemców. W drugiej kolejności dbali o odbudowę biologiczną Narodu. I mimo przeciwnych okoliczności komunizmu i polityki maltuzjanizmu Polska stała się narodem około 40 milionowym. Można nie lubić PRL-u ale cnota sprawiedliwości domaga się obiektywnej oceny. Tę ocenę dokonuje się przez porównanie PRL z III RP. Wtedy otrzymamy wynik następujący: Naród polski będący pod okupacją amerykańsko-żydowską, pozbawiony przede wszystkim świadomości narodowej (będący kosmopolityczną masą), pozbawiony swoich złóż i bogactw naturalnych, skłócony sam ze sobą i  stopniowo wyludniający się i na ostatek w dużym stopniu wyzuty z resztek świadomości Prawa naturalnego. I na nic się zda zaklinanie, że wtedy była inna okupacja kiedy pozostałe aspekty były siłą Narodu. Niestety adresaci, do których kieruję swe słowa jakby nie rozumieli pojęcia dobra wspólnego i tego co jest dobrem narodowym (podobnie jak nie rozumieją tezy z cassiciacum?).

W okresie zaborów dominowali szaleńcy insurekcyjni, którzy hasłami patriotycznymi podburzali Naród, wymachując szabelką napuszczali jednych na drugich. Podobnie i dziś nie brakuje spadkobierców tego myślenia. Tych współczesnych charakteryzuje poczucie, że tylko oni jedynie mają monopol na prawdę, tylko oni jedynie są arcykatoliccy i pro patriotyczni i na wszystkim znają się najlepiej. Tymczasem prawda może być zupełnie inna.

Juan Arecharaleta