Tagi

, , , , ,

Ponawiające się macierzyństwo, które tyle kobiet straszy, jest właściwem zadaniem wszystkich młodych mężatek, a od tego, jak się na nie zapatrują i od sposobu w jaki się z niego wywiązać chcą, zależą: żywotność kościoła, samoistność narodu, zacność domowego ogniska, szczęście doczesne i wieczne, bo spokój sumienia, bo wieczna nagroda w niebie.

W stanie małżeńskim strach potomstwa zwykle pociąga za sobą dwa niebezpieczeństwa: albo utrzymywanie stosunków z mężem, ale grzesznych, albo też zerwanie takowych, bo mąż nie chcąc żony martwić, ucieka od niej i poza domem żyje niewiadomo jak.

W jednym i drugim wypadku, przystępowanie do sakramentów staje się niepodobnem, a zatem: życie katolickie, życie wiary znika.

Nie lepiej się dzieje z życiem narodowem. Narody się rozwijają, czy też znikają według tego, czy ludność ich się wzmaga, czy zmniejsza. Francja coraz bardziej zagrożona w swojem istnieniu małodusznością kobiet, które są powodem, że ludność się zmniejsza stopniowo. Francuzi zmuszeni są ściągać cudzoziemców do swoich zagród, dla uprawy roli, kopalń i t. d.

I tak w miarę jak oni znikają, inni ich miejsca zajmują.

Czemu Niemcy wyrzekają na grożące im od nas niebezpieczeństwo? Wszak to oni mają wojsko, a nie my, wszak to oni mają siłę materjalną przeciwko nam, a nie my przeciwko nim? – Dlatego, że ludność nasza prędzej się rozmnaża niż ich; a zatem byle mężatki u nas nie wyrzekały się macierzyństwa to Niemcy wiedzą, że prędzej, czy później, weźmiemy górę nad nimi.

Św. Paweł mówi, że chrześcijanie są żołnierzami Chrystusowymi; te słowa jeszcze bardziej stosują się do kobiet, niż do mężczyzn.

Mężatki powinny mieć żołnierskie dusze, zawsze gotowe do poświęcenia, do zaparcia się siebie, do wyrzeczenia się wszystkiego tego co osobiste. W ciągłem narażeniu życia, ponosząc rozmaite boleści fizyczne i moralne, a przytem niewolnicami obowiązków, które na siebie przyjęły.

Cudowne powołanie! Ale ono potrzebuje męstwa, a do męstwa potrzeba: wiary, nadziei, miłości. Temi boskiemi cnotami wytwarza się wielkoduszność do macierzyństwa potrzebna. – Trzeba się o nie modlić, P. Bóg nie odmawia tego, co nakazuje. Każdy wiek, każdy stan, ma swoje obowiązki, przykrości, pociechy. – Gdybyśmy się przywiązywały do pociech, a wymykały się od obowiązków, wpadłybyśmy w obmierzłe sobkostwo.

Trzeba często powtarzać słowa M. Boskiej: „Oto ja służebnica Pańska, niech mi się stanie według słowa Twego”. A także modlitwę, której św. Franciszek uczył św. Chantal: „Mój Boże! godzę się na wszystko czego chcesz, kiedy chcesz, gdzie chcesz, bez warunków, bez wyjątków”.

Samolubstwo sprawia, że miłość dla dzieci staje się czasem trudną, ale dzieci mają to do siebie, że rozwijają miłość rodzicielską.

Trzeba mieć o sobie roztropne i sumienne staranie, ale jak najmniej o sobie myśleć i o sobie się troskać. Tę troskę trzeba zostawić Bogu, On jest ojcem w całem słowa znaczeniu, to też dzieci swoje miłuje, a chociaż czasami dużo od nas wymaga, to jednak daje siły do tego co żąda odpowiednie.

Prawda, że skazuje nas na wiele cierpień, ale jakże wielka czeka nas nagroda. Nie trzeba sobie na smutek pozwalać. Zdesperowana żona to nie pomoc jak być powinno – to plaga dla męża. Trzeba być mężowi koroną, a dzieciom aniołem stróżem; trzeba być „mężną niewiastą”, trzeba tego chcieć, trzeba się o to modlić; a chociaż Pan Bóg używa czasami bardzo ostrego dłuta, żeby nas urzeźbić to jednak bądźmy pewne, że coś bardzo pięknego, zacnego, świętego, chce w nas wytworzyć, bo podobieństwo Syna swego.

 Pismo Kuźniczanek 1926, R. VI nr 4-, str. 28-29.

Reklamy