Tagi

, , , , , , , , , , , , , ,

Protokoły_mędrców_Syjonu

Jakże aktualne w obecnej sytuacji w Polsce. Przydatne dla tych, którzy sądzą, że wybory to rzekoma demokracja.

II.

 

Przejdziemy do samej polityki wewnętrznej, przepisa­nej przez „Mędrców”. Przyjrzyjmy się ustrojowi wewnętrznemu państwa masońskiego. Zanim poruszymy jednakże wszystkie takie kwestje, jak konstytucja, władza prezydenta, wybory, administracja, wojsko, policja it. d. musimy przytoczyć zdanie autorów „Protokółów” o różnych stadjach rzeczypospolitej, o ustroju, odpowiadającym najlepiej dążeniom masonerji, o drogach jakimi masonerja do władzy dochodzi it. p. wstępne, że się tak wyrazimy, wiadomości.

„Każda rzeczpospolita piszą—„Mędrcy” — przechodzi kilka stadjów; pierwsze z nich stanowią pierwsze dni szału ślepca, miota­jącego się na wszystkie strony, drugie — demagogja, rodząca anarchję, która bezwzględnie prowadzi do despotyzmu, lecz nie do jawnego, uprawnionego, a więc tem samem odpowiedzialnego, ale do niewidzialnego i niewiadomego, niemniej jednak dotkliwego de­spotyzmu jakiejkolwiek organizacji tajnej, działającej tem bez­względniej, bo z ukrycia, z za pleców różnych ajentów, których zmienianie nie tylko nie szkodzi, lecz nawet dopomaga do rozwoju siły tajemnej, pozbywającej się wskutek tego koniecz­ności wydatków na zapłacenie ajentów za długotrwałą pracę”- (Prot. IV).

Ustrój zaś, który najlepiej prowadzi do zrealizowania programu syjonistów i wolnomularzy, to ustrój republikański, pozbawiony silnej władzy, w jednym spoczywającej ręku. A w jaki sposób masonerja i syjonizm zdołały zagarnąć wła­dzę, mówi następujący ustęp: „W owych czasach, kiedy ludy uważały panujących za przejaw woli Boskiej, wówczas ulegały bez szemrania samowładztwu królów; począwszy lecz od chwili, kiedy podsunęliśmy ludom myśl o prawach własnych, zaczęły one uważać panujących za zwykłych śmiertelników. Cechy uświęcenia przez wybór Boski znikły z czoła królów w oczach ludów, kiedy zaś pozbawiliśmy je wiary w Boga, wówczas (władza) wyrzucona była na ulicę wraz z własnością publiczną i zagar­niętą przez nas“ (Prot. V). Formą rządu, według „Protokółów” najwłaściwszą dla każdego państwa, które chce dojść do wysokiego poziomu cywilizacyjnego, to autokracja, bo „tylko w umyśle samowładcy mogą wytworzyć się plany rozległe i jasne w kolejności, regulującej cały mechanizm maszyny pań­stwowej. Z powyższego wnioskować należy, że celowe w sen­sie dobra kraju rządy winny być skoncentrowane w ręku jednej osoby odpowiedzialnej. Bez despotyzmu bezwzględnego nie może istnieć cywilizacja… Tłum, to barbarzyńca, ujawnia­jący przy każdej sposobności swe barbarzyństwo. Skoro tylko tłum zdobędzie wolność, przemienia się ona w anarchję”.., (Prot. I).

Masońscy sjoniści chełpią się, że zatruwali organizmy państwowe jadem liberalizmu, przez co zmienił się zupełnie ustrój polityczny. „Państwa zapadły na chorobę śmiertelną — na zakażenie krwi. Nie pozostaje nic, jak — oczekiwać koń­ca ich agonji” (Prot. X). Z liberalizmu zaś zrodziły się z cza­sem państwa konstytucyjne z figurą prezydenta na miejsce dotychczasowych królów. O tej zmianie w ustroju politycznym państw tak się wyrażają „Protokóły”: „ …Zastąpiliśmy władzę przez karykaturę rządu — przez prezydenta, wziętego z tłumu, z środowiska naszych kreatur i niewolników”. Jednakże i ma­sońskie państwo w pierwszem swojem stadjum będzie miało i konstytucję i prezydenta. Tylko tak prezydent jak konsty­tucja urobione będą już ściśle wtedy według wskazówek tajnej władzy żydowsko-masońsktej. Otóż właściwości prezydenta, bę­dącego w służbie państwa sjonistyczno-masońskiego: „Będzie­my organizowali wybory takich prezydentów, w których przeszłości istnieje jakaś niewyjaśniona ciemna sprawa, jakaś „pa­nama”. Wówczas będą oni wiernymi wykonawcami planów na­szych, a to w obawie rewelacji, oraz z powodu wrodzonej ka­żdemu, kto doszedł do władzy, — dążności zachowania dla siebie przywilejów i zaszczytów, związanych z godnością pre­zydenta. Izba deputowanych będzie osłaniała, broniła, wybie­rała prezydentów, lecz odbierzemy jej atrybucję wnoszenia projektów praw i zmiany ich, bowiem atrybucję tę przekażemy prezydentowi odpowiedzialnemu, — zabawce w naszych rękach. Rzecz prosta, iż wówczas władza prezydenta stanie się ce­lem najróżniejszych napaści, to też damy mu samoobronę w formie prawa odwoływania się do narodu, do jego decyzji poza jego przedstawicielami czyli do tego samego naszego popychadła ślepego, — większości z pośród tłumu. Niezależnie od tego nadamy prezydentowi prawo wprowadzania stanu wo­jennego. Umotywujemy to w taki sposób, że prezydent, jako szef armji całego kraju, winien mieć możność rozporządzenia nią w wypadkach, kiedy zachodzi potrzeba obrony nowej kon­stytucji republikańskiej, do czego jest najzupełniej uprawniony jako przedstawiciel odpowiedzialny konstytucji tej“. (Prot. X)

W dołączeniu do tego punktu o prezydencie i Izbie depu­towanych czytamy w małym ustępie zatytułowanym „Masoństwo jako siła prawodawcza” takie wielomówiące zdanie: „Zrozumiałe jest, że w warunkach podobnych… nikt, prócz nas nie będzie kierował siłą prawodawczą”. Zresztą o prawodaw­stwie w państwie sjonistyczno-masońskim będzie jeszcze mowa na innem miejscu.

Tymczasem przyjrzyjmy się nowej konstytucji repu­blikańskiej, mającej przygotować grunt pod przyszłe samowładztwo masonerji. Oddajmy głos Mędrcom Sjonu, niechaj oni nam mową swych „Protokółów” coś niecoś o tem powie­dzą. Oto jak wygląda program nowej konstytucji: „My bę­dziemy stwarzali i wykonywali prawa i rządy: 1) w formie projektów, składanych ciału prawodawczemu, 2) przy pomocy dekretów prezydenta w formie postanowień ogólnych, orzeczeń senatu, uchwały rady państwa, decyzyj ministerjalnych, 3) w chwili zaś odpowiedniej — w formie przewrotu państwo­wego”. (Prot. XI).

Na mocy zaś nowej na modłę ideologji masońskiej uro­bionej konstytucji zmaleją prawa sejmu do minimum, co jest rzeczą nadzwyczaj charakterystyczną dla naszych stosunków polskich. Oto, co o tem czytamy w Protokóle X: „Z chwilą wprowadzenia nowej konstytucji republikańskiej odbierzemy Izbie prawo interpelacji co do zarządzeń rządowych… Prócz tego sprowadzimy do minimum liczbę przedstawicieli, a tem samem ograniczymy o tyleż namiętności polityczne i namiętność do polityki: jeżeli zaś one, wbrew oczekiwaniom wybuchną i w owem minimum, to zanulujemy je przez odwołanie się do większości narodu całego”.

„Mianowanie prezydentów i wiceprezydentów Izby i Se­natu będzie zależne od prezydenta. Nieustające sesje parla­mentów zredukujemy do paru miesięcy. Pozatem prezydent, jako naczelnik władzy wykonawczej, będzie miał prawo zwoły­wania parlamentu lub zarządzenia w sesjach przerw, które mogą trwać aż do naznaczenia terminu nowej sesji. Aby sku­tki tych działań bezprawnych w istocie swej nie spadły przed­wcześnie dla naszych planów na wprowadzoną przez nas od­powiedzialność prezydenta, podsuniemy ministrom oraz innym przedstawicielom wyższej administracji, otaczającym prezyden­ta, — myśl obchodzenia jego rozporządzeń własnemi środkami, za co oni, nie zaś prezydent, będą ponosili odpowiedzialność. Szczególnie zalecamy powierzanie wykonywania tej roli sena­towi, radzie państwa lub radzie ministrów, nie zaś poszcze­gólnym osobom”.

„Prezydent będzie według uznania naszego komentował treść tych z pośród istniejących praw, które dadzą się tłómaczyć w sposób różnoraki. Będzie również kasował je, jeżeli wskażemy mu, że zachodzi tego potrzeba. Prócz tego prezydentowi będzie przysługiwał przywilej wnoszenia praw tymcza­sowych, a nawet wprowadzenie nowych zmian do pracy konstytucyjno-państwowej. Jako motyw w obydwu wypadkach będą podawane wymagania wyższe dobra państwowego”.

Ot! czyżby to był klucz do rozwiązania tajemnicy gry w ciuciu babkę, jaką od pewnego czasu widzimy między rzą­dem a sejmem polskim?… Czyżby ostatni ustęp tłómaczył nam różne niezrozumiałe dla ogółu prawa i zmiany niezawsze zgod­ne z obecną konstytucją ani z postanowieniami sfer prawni­czych (dekret prasowy!)?.. Od tak ujętej konstytucji już krok tylko do samowładztwa masońskiego:

„Stosowanie środków tych da nam możność niszczenia stopniowego, krok za krokiem, wszystkiego, co początkowo przy przejęciu przez nas praw naszych musieliśmy wprowa­dzić do konstytucyj państwowych, jako środki przejściowe do niepostrzeżonego zniesienia wszystkich konstytucyj, kiedy na­stanie czas zastąpienia wszelkiego rządu przez nasze samo- władztwo”.

Już powyżej słyszeliśmy o „odwołaniu się do większości narodu całego” zamiast do jego przedstawicieli parlamentar­nych. Obecnie cytujemy mały, ale jakże ważki ustęp o gło­sowaniu powszechnem, aktualne także u nas w walce o „no­wą konstytucję”: „Musimy dopuścić do głosowania wszystkich bez różnicy klas i cenzusu, aby wprowadzić absolutyzm wię­kszości, czego nie można wymusić na klasach inteligentnych, posiadających cenzus”. Jeżeli ten przymiot głosowania przy wyborach np. do sejmu wykazał swoje wielkie dla spraw na­rodowych niedomagania, to o ileż gorzej rzecz się będzie miała, gdy dopuścimy do wyboru prezydenta drogą głosowania pow­szechnego, jak tego domagają się pewne czynniki polityczne!.. Granie na najniższych instynktach tłumu, wyzyskiwanie anal­fabetyzmu i ciemnoty szerokich mas na wschodzie państwa, a wreszcie ewentualne ograbywanie budżetu państwowe­go mogą na kraj sprowadzić nieobliczalne następstwa. Ale kto z czynników miarodajnych o to się pyta; taki jest rozkaz loży i basta!

A teraz przypatrzmy się sądownictwu i „praworządności” przepisanej przez Protokóły Mędrców Sjonu dla społeczeństwa, na które urządzono połów. Już w Prot. I. orzekają syjoniści masońscy wyraźnie: „ prawo nasze polega na sile”. Tę miarę w pewnem pojęciu stosują także na polu sądownictwa. Siłą przeforsowane obniżenie powagi prawa i władzy, dwulicowa sankcja prawna lub zgoła stosowanie sankcji „wbrew prawu”, wreszcie obsadzenie sądownictwa ludźmi posłusznymi rozka­zom loży — oto niektóre objawy żydowsko-wolnomularskiego ustroju „prawnego”. Zaiste, czy w Polsce są one nieznane?… Zapytajmy się teraz samych „Mędrców”, co oni o tem mówią. Oto ich wynurzenia w Protok. XV:

„Pod wpływem naszym wykonanie praw gojów spadło do minimum. Powaga jest zachwiana przez komentowanie wolnomyślne, wprowadzone przez nas do tej sfery. W najważniej­szych sprawach politycznych i zasadniczych sądy wydają wyroki w myśl wskazań naszych, widzą sprawy w takiem świetle, jakiem je zabarwiamy dla administracji gojów, rzecz prosta, przez osoby podstawione, z któremi napozór nie mamy nic wspólnego, oraz przy pomocy opinji gazet i innych środków. Nawet senatorowie i przedstawiciele wyższej administracji ko­rzystają z rad naszych. Zwierzęcy par excellance umysł go­jów niezdolny jest do analizy i obserwacji, tem więcej zaś nie może przewidzieć, co ma na celu odpowiednie postawienie danej sprawy”.

„Kiedy przyjdzie okres naszych rządów jawnych… wtedy przerobimy wszystkie prawodawstwa. Prawa przez nas utwo­rzone będą zwięzłe, jasne, niewzruszone i bez wszelkich ko­mentarzy, to też każdy będzie w stanie poznać je gruntownie. Zasadniczym rysem będzie posłuszeństwo dla zwierzchności, doprowadzone do stopnia najwyższego…”

„ … Aureola władzy naszej wymaga stosowania kar celo­wych za najmniejsze zachwianie jej powagi dla zysku osobi­stego…”

„Nasz personel sądowy będzie pracował nie dłużej, jak do lat 55, po pierwsze dlatego, że starcy z większem uporem obstają przy powziętym zgóry zdaniu, trudniej poddając się rozporządzeniom nowym, po drugie zaś dlatego, że da nam to możność osiągnięcia łatwości w przenoszeniu personelu, który z tem mniejszą trudnością ugnie się pod uciskiem naszym: kto zechce pozostać na zajmowanem stanowisku, będzie musiał być ślepo posłuszny, żeby zasłużyć na to”.

Jakżeż charakterystyczne objaśnienie dla naszych stosun­ków prawniczych, prawda? A teraz jeszcze jedno słówko o przenoszeniu sędziów i sławnych dzisiaj u nas emeryturach:

„ … Przenoszenie sędziów powoduje zmniejszenie solidarno­ści zbiorowej kolegów i przykuje wszystkich do interesów pań­stwa, od którego będzie los ich zależał…”

„ … Na ewentualny zarzut, że dymisja starych urzędników obciąża znacznie skarb, mogę odpowiedzieć, że po pierwsze wzamian utraconej posady będą otrzymywali inną prywatną, przy­gotowaną dla nich wcześniej, po drugie zaś przypomnę, że w naszem posiadaniu będą pieniądze całego świata, a więc rząd nasz nie ma przyczyn liczenia się z kosztami”.

Zniósłszy pozatem prawo kasacji i wpoiwszy społeczeń­stwu „nieomylność” sędziów państwa żydowsko-masońskiego, będzie masonerja panowała bezwzględnym absolutyzmem, o któ­rym tak się wyraża autor Protokółów: „Absolutyzm nasz będzie pod każdym względem konsekwentny, to też wola nasza w każdej jej decyzji będzie sza­nowana i wykonywana bezwzględnie: wola ta będzie ignoro­wała wszelkie szemranie, wszelkie niezadowolenie, tępiąc każdy ich przejaw czynny przy pomocy przykładnych kar”.

Specjalnym przepisem ujęto sposób sądzenia przestępstw politycznych: „Chcąc przestępców politycznych pozbawić nimbu dzielności, będziemy ich sadzali na ławie oskarżonych obok złodziei i zabójców, oraz innych brudnych i wstrętnych prze­stępców. Wówczas w umysłach ogółu zjednoczy się pojęcie takich przestępstw z haniebnością wszelkich innych. W wy­niku wszystkie będą jednakowo pogardzane”. (Prot. XIX).

Tych kilka wyciągów niechaj starczy o sądownictwie żydowsko-masońskiem.

W programie podboju świata przez żmiję sjońską ma­my także arcyciekawą wzmiankę o policji i o służbie „denuncjatorskiej”. Masonerja kładzie nie tyle nacisk na policję urzędową, która służy tylko do załatwiania służalczych „formal­ności”, ile na zręcznie zorganizowane szeregi „podglądaczy”, „podsłuchiwaczy”— słowem: denuncjantów, Agenci rządu wolnomularskiego rozsiani będą po całem społeczeństwie, we wszyst­kich jego stanach i warstwach, i skrzętnie będą donosili wła­dzom o wszelkich przejawach nieprawomyślności. Są to wszystko rzeczy, modne od pewnego czasu …nietylko w protokółach „mędrców sjonu”… Ależ oddajmy głos Protokółowi XVII:

„Będziemy wiedzieli o wszystkiem bez pomocy policji urzędowej, która we formie, opracowanej przez nas dla go­jów, przeszkadza rządom widzieć wiele rzeczy. Zgodnie z pro­gramem naszym, „trzecia część” poddanych naszych będzie śledziła pozostałe części w poczuciu obowiązku w myśl zasady służenia dobrowolnego państwu. W czasach tych zajęcie szpie­ga i denuncjanta nie będzie hańbiło. Przeciwnie nawet, — bę­dzie chwalebne, lecz denuncjacje bezpodstawne będą surowo karane, by zapobiec szerzeniu się nadużyć w tym kierunku. Agenci nasi będą należeć zarówno do wyższych jak i do niż­szych klas społecznych. Będą tu również wydawcy, drukarze, księgarze, subjekci, robotnicy, stangreci lokaje i t. d. Policja podobna, nieprawna, nieupoważniona do jakiejkolwiek samo­woli, a więc pozbawiona władzy, będzie tylko świadczyła i denuncjowała. Kontrola jej doniesień oraz ewentualne areszty będą zależne od grupy odpowiedzialnej kontrolerów do spraw policji. Aresztowań będzie dokonywał korpus żandarmerji oraz policja miejska. Osoba, która nie zawiadomi o czemś widzianem lub słyszanem z zakresu kwestyj politycznych, będzie po­ciągana do odpowiedzialności za ukrywanie przestępstwa, o ile da się to udowodnić”.

Oto! czyż wyznaczenia te nie przypominają nam nasze sanacyjne donosy, nasze kartoteki przeciwko duchowieństwu, działaczom katolickim i narodowym?… Żywo mamy w pamię­ci tajne okólniki do osób „zaufanych” na Pomorzu w czasie ostatnich wyborów do Sejmu, a polecające „badać” nastroje i usposobienie duchowieństwa pomorskiego. Ustęp co dopiero z Prot. XVII przytoczony jest nam kluczem wystarczającym do wyświetlenia tych wszystkich posunięć.

Łącznie z rozdziałem o policji, stojącej pod wpływem masonerji można przypomnieć głośną swego czasu sprawę apoteozowania wolnomularstwa na urządzonem przez Min. Spraw Wewn. kursie dla wyższych oficerów policji, zimą 1927/28. Zrozumiemy lepiej to urzędowe uwielbianie wolnomularstwa, jeżeli sobie przypomimy, co piszą Protokóły o stosunku policji do lóż masońskich. Czytamy tak w Prot. XV: „ …W liczbie członków lóż będą prawie wszyscy agenci policji narodowej i międzynarodowej, bowiem ich współpraca jest dla nas nie­zbędna, policja ma możność nietylko załatwiania się po swo­jemu z opornymi, lecz również i ukrywania dzieł naszych, stwarzania przyczyn do niezadowoleń it. d.”

Wyznanie nad­zwyczaj charakterystyczne dla naszych spraw polskich, prawda?

(D. n,).

A. J. Kowalkowski

Pro Christo, Wiara i czyn, Organ młodych katolików, sierpień Rok VI, nr. 8, 1930, str. 471-479.