Tagi

, , , , , ,

MaryNader oziębłe i oschłe musiałoby być to serce, któremuby maj z jego miłem nabożeństwem do Matki Bożej nie dodał nowego bodźca do lepszego, nabożniejszego życia, nie obudziłby w niem ducha ofiarności, pobożności i miłości do najdroższego Zbawcy i Jego Matki Najświętszej.

Któż nie wie, czem jest najmilsza Matka Boska dla nas, wygnańców ziemi? Któż nie doznał Jej tkliwej pomocy w tysiącznych potrzebach i niebezpieczeństwach duszy i ciała, ktoby nie pragnął pozyskać Ją miłością i czcią na wierną Opiekunkę przez cały bieg życia i w godzinie śmierci? Imię Marji tak dźwięczy w sercu chrześcijanina, jak w sercu wędrowca zabłąkanego w ciemnym lesie, gdy mu dzwon bliskiego kościółka drogę wskaże. Dlatego poświęcamy najpiękniejszy miesiąc Marji, ofiarujemy Jej najpierwsze kwiatki, któremi przyozdabiamy Jej ołtarze, na Jej służbę niesiemy serca ofiarne i pełne miłości.

Zebrało się w dolinie tatrzańskiej pewnego wieczoru grono dziewcząt z okolicznych wiosek, aby się naradzić, jak upiększyć na miesiąc maj kaplicę Marji u stóp góry stojącej. Kapliczka niedawno ukończona – pierwszego maja musi Matka Boża otrzymać nową sukienkę, dlatego też chcą dziewczęta tak upiększyć kaplicę kwiatami, jak jeszcze nigdy nie była ozdabiana. Ostatniego dnia kwietnia rozbiegły się dziewczęta po górach, aby uzbierać te miłe, przepyszne kwiatki górskie, które, przez nikogo nie pielęgnowane, rosną nieraz na nieurodzajnym gruncie – tylko słońce, deszcz i rosa je hodują. Nie mało to pracy dziewcząt kosztowało – w kwietniu kwiatu w górach jeszcze nie za wiele – ale ochoczo wdrapywały się coraz wyżej, aby przynieść ich jak najwięcej. Jakże się cieszyły, gdy z wielkiemi pękami kwiatów wracały.

– Patrzcie, jaki ładny dzwoneczek wyrasta wśród skały! – zawołała Zuzia, wesoła, mała dziewczynka, z łagodnym wyrazem twarzy.

– Ja się boję leźć na tę skałę, – odrzekła starsza dziewczyna.

– Mamy już dosyć kwiatów, – mówiła inna, – zresztą znajdziemy ich jeszcze więcej, możemy i bez tego kwiatka się obejść.

– Ale ten kwiatek taki ładny i rzadki, jeszcze takich kwiatów nie widziałam, – twierdziła Zuzia, – dla kochanej Matuchny warto się trochę potrudzić i pomozolić.

I, nim inne dziewczęta się opatrzyły, uczepiła się na sterczącej skale, koło pięknego, białego dzwoneczka, wesoło schyliła się, zerwała kwiatek – nagle… krzyk przerażenia… Zuzia wraz z kwiatkiem zniknęła w przepaści. W pierwszej chwili jej towarzyszki zaniemiały ze strachu – potem wydały jeden okrzyk rozpaczy i żalu, a gdy ich wołania wgłąb otchłani pozostały bez odpowiedzi, pobiegły do wsi wzywac pomocy. Znaleźli się odważni ludzie, którzy na sznurach spuścili się w przepaść, aby wydobyć chociażby trup dzieweczki prawdopodobnie okropnie zniekształcony. Z obawą i z żałością oczekiwały dziewczęta na górze. Nakoniec ukazali się ludzie wyłażący z przepaści, ale z wesołemi twarzami: nieśli z sobą dziewczynkę i złożyli ją na zielonej murawie. Jej nogi i ręce były całe, śladów krwi nie było na twarzy, ani na odzieniu – leżała tylko bez przytomności. Zbryzgano jej twarz wodą źródlaną – otworzyła oczy i uśmiechnęła się. Najpierw spojrzała na biały kwiatek, który trzymała w reku i stopniowo odzyskiwała pamięć o tem nieszczęściu, od którego Bóg tak cudownie ją wybawił: padając w przepaść, zaczepiła się sukienką za krzak po drodze sterczący. Wraz ze wszystkimi obecnymi dziękowała Bogu na klęczkach za te łaskę i swoje ocalenie przypisywała opiece Matki Boskiej, dla której przecie ten kwiat zerwała.

Nie będziemy roztrząsali, czy Zuzia dobrze zrobiła, że ryzykowała swe życie dla kwiatka – choć w dobrym zamiarze. Pan Bóg zazwyczaj nie wymaga takich ofiar. W każdym razie jej intencja była dobra. I Najświętsza Marja Panna w cudowny sposób wynagrodziła ją za jej dowód miłości.

I my powinniśmy mieć miłość do Matki Bożej i dobrą intencję. Najpiękniejsze kwiaty z ogrodu i z serca naszego przynosimy Marji.

Kwiaty ofiarujemy tym, których kochamy. Komuż je mamy stosowniej ofiarować, jak nie przedewszystkiem Tej, którą Duch św. nazywa „Matką pięknej miłości”, tj. miłości która cnotami i świętością duszę ozdabia? Jak kadzidła i świec używa się przy nabożeństwach, tak samo kwiaty służą przy nich dla upiększenia ołtarzy, osobliwie Matki Najświętszej, która sama jest kwiatem: z niego wyrósł owoc, przez który ze świata zdjęte zostało przekleństwo, a przyniesione błogosławieństwo.

I Kościół przyznaje Najświętszej Dziewicy jako ozdobę najpiękniejsze i najwcześniejsze kwiaty, wyraża się o Marji słowami: „Jak dnie wiosenne tak i Ją zdobią kwiaty róż i lilij”. Nazywa Ją także „Królową wśród kwiatów”, „Lilją między cierniami”, albo „Różą duchowną”.

Lilja jest godłem czystości, a Marja jest najczystsza, niepokalana, bez grzechu poczęta – nigdy najlżejszy cień grzechu nie tknął Marji Dziewicy. Marja jest lilją nad liljami – Jej czystość i świętość przewyższa takowe, wszystkich aniołów i świętych nieskończenie.

Kolce zaś ostre, twarde i splątane są niejako przeciwieństwem kwiatów, a osobliwie białej, wysmukłej lilji – możnaby je uważać za godło nieczystości, którą ludzkość przez grzech pierworodny i niezliczone uczynkowe jest obarczona.

Jak nama jest najczystsza i najświętsza, tak też „otula cały świat płaszczem swej miłości”, według słów św. Dominika. Natchnąć kogo duchem czystości i świętości – jest to dzieło Marji. Kościół Ją wzywa: „Udziel nam cnoty czystości, uczyń nas łagodnymi, cichymi i czystymi!”

U Jej boku stoi Józef święty z lilją w ręku. Jeżeli chcemy złożyć Królowej Nieba przyjemną ofiarę w miesiącu Jej poświęconym, – niech to będzie lilja, ofiara z czystego serca i umysłu.

Najświętszą Dziewicę porównują także z różą. Kościół św. stosuje do Niej słowa: „Wywyższonam, jako róża Jerychońska”, a w litanji Loretańskiej nazywa Ją: „Różą duchowną”. Róża, z powodu jej barwy czerwonej i silnej, ale jednocześnie łagodnej woni, jest godłem świętej miłości Boga i bliźniego. Nikt na świecie nie jest przepełniony taką gorejącą miłością ku Bogu, jak serce Marji, Matki Bożej, która porodziła Zbawiciela i stała pod Jego krzyżem, a z drugiej strony, nikt na świecie nie kocha nas tak, jak Marja, Matka nasza. „Tak ukochała świat”, mówi św. Bonawentura, „że Syna swego jednorodzonego za nas wydała”. A więc, nieśmy najmilszej naszej Matce w miesiącu Jej poświęconym lilje czystości i róże miłości i miłosierdzia!

Cześć Marji, zbiór rozważań i przykładów o Matce Boskiej, Warszawa 1934, str. 9-13.