Tagi

, , , , , ,

4fd0e2983e9d67080af3d2f99c47ab32[Mugenzai no Sono, przed 23 V 1936][1]

Ludzie współcześni, zbytnio zajęci sprawami materialnymi, zapominają o modlitwie. Od rana do wieczora – jakby w zaklęciu – zajęci są tylko zyskiem: czy to na morzu, czy na lądzie, czy w fabryce, czy w sklepie.

Modlitwa jest wyrazem pięknej duszy. Ciało ludzkie z prochu powstało i po śmierci w proch się obróci. Również wszelkie ludzkie działanie zwrócone jest do matki-ziemi. A tylko w czasie modlitwy człowiek podnosi serce do nieba i rozmawia ze Stwórcą wszechrzeczy i pierwszą ich Przyczyną, Bogiem.

Każda dobra matka cieszy się wielce, gdy dziecko ją o coś prosi. Jest to wyrazem ufności dziecka w dobroć jego matki. Tak samo Bóg radośnie uznaje naszą ufność wyrażoną Mu w modlitwie. Modlitwa ta nie musi się wyrażać w jakiejś twardo ustalonej formie. Istotą jej jest prośba, dziękczynienie lub uwielbienie wyrażone Bogu.

Niełatwo rozumie ducha modlitwy ten, kto się nie modli. A także nie pojmie on, ile to szczęścia daje duszy modlitwa, ile to siły daje modlitwa w codziennym życiu.

Bóg ma upodobanie w modlitwie osoby niewinnej, zwłaszcza dzieci.

W jesieni ubiegłego roku przybył do Japonii z Ameryki Południowej, z Peru, sławny ojciec Mateo[2] i przebywał kilka miesięcy w Japonii oraz w Korei, głosząc kazania wśród licznych podróży po całym kraju. Przytoczę następujący przykład z jego przemówień.

W pewnym kościele, gdzie o. Mateo był spowiednikiem, była mała dziewczyna, która za każdym razem, gdy przyjęła Komunię św., miała objawienie Pana Jezusa i jak dziecko z Nim rozmawiała. Pewnego dnia, aby się upewnić, czy to rzeczywiście Pan Jezus jej się objawia, o. Mateo powiedział jej:

– Poproś Pana Jezusa o podarunek.

– Owszem, a o jaki podarunek?

– Powiedz tak Panu Jezusowi: Mój Kochany Jezu, mój spowiednik polecił mi prosić Cię o jedną duszę – jako dowód, że jesteś rzeczywiście Panem Jezusem.

– Owszem, chętnie to uczynię, ale o jaką duszę chodzi? – spytała dziewczyna.

– Nie potrzebujesz o tym wiedzieć. Proś o nawrócenie pewnej duszy, którą trzeba nawrócić.

Na następnej spowiedzi dziewczyna powiedziała o. Mateo:

– Ojcze, spełniło się…

Gdy ja udawałem, że nie wierzę, dziewczyna powiedziała:

– Ojcze, czy zapomniałeś, że mówiłeś mi, aby Pan Jezus dał dowód? Pan Jezus powiedział mi: „Moja mała siostrzyczko, zrozumiałem… Proś mnie o dusze. Ja chętnie spełnię twoje życzenia… Powiedz ojcu, że ilekroć będzie prosił o dusze, zawsze go wysłucham. A ty zawsze bądź łagodna, posłuszna i staraj się zawsze mnie kochać. Na to trzeba ofiary, ale nie czyń niczego bez pozwolenia spowiednika. Ja więcej ciszę się posłuszeństwem niż ofiarą” – powiedział Pan Jezus. Ojcze, ta dusza wnet tu przyjdzie. Daj mi prędko rozgrzeszenie. Pan Jezus przyrzekł mi, że ta dusza przyjdzie w czasie mojej spowiedzi.

Gdy o. Mateo chciał przerwać te słowa i zaczął inną rozmowę, dziewczyna przerwała mu:

– Ojcze, ja czuję, że ta dusza przyszła. Proszę mi dać prędko rozgrzeszenie!

Dziewczyna odeszła od konfesjonału i poszła w kierunku ołtarza, aby odprawić pokutę. Gdy o. Mateo chciał wyjść, niespodziewanie otworzyły się drzwi z przeciwnej strony i ukazał się człowiek będący na wysokim stanowisku, ale ateista, który odtąd nigdy nie klęczał przy jego konfesjonale i tak powiedział:

– Ojcze, nie wiem, co się ze mną stało. Czy mnie łaska przemogła? Nie mam spokoju, przyszedłem się wyspowiadać.

A jaka to była spowiedź: Człowiek ten płacząc często powtarzał wśród spowiedzi: Czemu tak się stało? O. Mateo mógłby wskazać na tę miłą dziewczynę i powiedzieć: Ona cię zdobyła!

Z chwilą śmierci stracimy prawo do wszelkich bogactw teraz posiadanych. Abyśmy nie zatonęli wśród przemijających bogactw starajmy się zawsze wieczorem przed ułożeniem się do snu i rano po obudzeniu się nie zapominać o modlitwie.

Korube

Pisma, cz. II, Niepokalanów 2008, str. 571-572.

[1] Artykuł zamieszczony w czerwcowym numerze japońskiego RN z 1936 r., O. Maksymilian przygotował zapewne przed wyjazdem do Polski, tj. przed 23 V 1936.

[2] O. Mateo Crawley-Boevey SSCC.