Tagi

, , , , , ,

SM0_1-R-533a-2

Poświęcenie kopii obrazu Matki Bożej Częstochowskiej przeznaczonej do kościoła w Karwinie. Członkowie delegacji na Jasnej Górze. Widoczni m.in.:  generał Zakonu Paulinów o. Pius Przeździecki (siedzi 3. z lewej), malarka Stefania Łazarska (stoi 2. z lewej).

Gościłem niedawno u OO. Paulinów na Jasnej Górze. Rozmowa toczyła się na tematy poważne, a dotknęła również wielkiej bolączki naszych powojennych stosunków: mody. Właściwie nie tyle mody, ile bezczelnie rozpanoszonej w ubiorze niewiast golizny. Tak, iż młodzież niewinna, skromna — swobodnie przejść ulicą miasta w porze letniej już nie może. Zaraza ta wysoce niepokojąca, boć podkopuje ona zdrowie moralne naszego społeczeństwa, wtargnęła i do wsi: tę wieś polską, złotą — rujnuje.

I dowiedziałem się — z niewymownym smutkiem dowiedziałem się — że to miejsce najświętsze dla serca katolickiego i polskiego, Częstochowa, gdzie Niepokalana tron miłosierdzia sobie założyła, bynajmniej od nieszczęścia tego nie jest wolna. „Owszem — świadczył mi zasłużony Paulin O. Pius Przeździecki — może nigdzie na ziemiach polskich nie występuje w tak gorszący sposób nagość, jako tutaj, u stóp Cudownej Matki Bożej, a lud nasz, przybywający na Jasną Górę, nieraz zamiast duchowego pożytku, wynosi stąd zgorszenie… – Toż rozpoczęliśmy akcję — mówił dalej O. Pius —stworzyliśmy „Komitet Obrony Etyki Chrześcijańsko- Katolikiej” i przyjmując do swego grona same jeno osobistości czynne i dzielne, toczymy ze złem walkę bezwzględną, pod opieką Jasnogórskiej Pani.” — I prosił mnie O. Pius, bym w „Rycerzu” tę ważną sprawę też poruszył. Obiecałem.

Pomyśli kto: pora najmniej odpowiednia. Chłody i słoty jesieni, mrozy zimy — zabezpieczą moralność publiczną w całej pełni, a do wiosny jeszcze daleko.

Prawda, ale dostosowanie ubiorów do wymogów moralności chrześcijańskiej nie da się przeprowadzić tak na poczekaniu. Potrzeba na to niekiedy i dłuższego czasu. Nie przypomnimy, nie poprosimy, nie pogrozimy wcześniej — z wiosną rozleje się znów wstrętna, gorsząca golizna… Teraz, wśród słot i chłodów — niechże każda niewiasta i każda dziewczyna suknie swe letnie łaskawie przerobić raczy. Po prostu od góry i od dołu przedłużyć. Można uczynić to z pomocą krawcowej, ale nakreślając stanowczo i wyraźnie swoje, a raczej swego sumienia wymagania.

Arcypasterze nasi jasne wskazówki w tym względzie podali. Wycięcie na szyi — chyba lekkie. Rękawy — poniżej łokci. Długość sukni — dużo poniżej kolan. Materjał sukni — dość gęsty. Pończochy — nie cielistego koloru. Tak odtąd ubierać się będzie niewiasta szanująca swą wysoką godność, a już osobliwie niewiasta Chrześcijanka! W przeciwnym razie — przestaniemy ją szanować. Nie ustąpimy jej miejsca. Nie okażemy grzeczności. Owszem, piętnować będziemy pogańskie, gorszące stroje na każdym kroku.

W tramwaju młodzieniec o skromnem spojrzeniu, siedzący wygodnie, nie odstąpił swego miejsca pani, rozpapranej nieobyczajnie. Na uczynioną sobie uwagę starszego pana, odpowiada spokojnie:

— Z zasady takich pań nie szanuję. I sądzę, że nikt szanować ich nie powinien. W chwilę potem weszła do tramwaju kobieta z ludu, ubrana skromnie, z dzieckiem na ręku. Młodzian, skoro tylko ją spostrzegł, natychmiast poprosił ją na swoje miejsce, a sam stanął opodal.

Młodzieniec dzielny, o zasadach jasnych. Któż zaprzeczy? …

A K.

Rycerz Niepokalanej, październik 1928, rok VII, nr 10, str. 293-294.