Tagi

, , , , , , , ,

NiepokalanaMilanów 7.10.47.

Spełniając przyrzeczenie składam publicznie podziękowanie Niepokalanej za uratowanie życia w momencie wprost beznadziejnym.

Rok 1939. Zbiegiem okoliczności, znalazłem się jako cywil w grupie jeńców wojennych. Podejrzewany o rzekomą dywersję, zostałem wyznaczony wraz z kolegą i dwoma żołnierzami na rozstrzelanie. Krew zamarła mi w żyłach, gdy stanęło przed nami kilku żołnierzy z bronią skierowaną w nasze piersi.

Ratunek mógł przyjść tylko z Nieba. Upadłem na kolana i zaczynam odmawiać „Pod Twoją obronę…”, błagając Matkę Najświętszą o pomoc. Nagle – do żołnierza, który miał dać znak dokonania egzekucji – biegnie jakiś starszy oficer i po zamienieniu kilka słów, następuje zmiana rozkazu.

Zostaliśmy ocaleni, ale usiłowano wywieźć nas z kraju. Z transportu uciekłem w dniu, w którym została odprawiona w mojej intencji Msza święta.

Daniluk A.  (Współuczestnik), M. Szuciak ( obecnie alumn Seminarium Podlaskiego)

Gdynia 28.8.47.

Stokrotne dzięki składam Najsłodszemu Sercu Jezusa i Niepokalanej Matce Jego za łaskę czystego życia w stanie samotnym. Mając życie rodzinne rozdarte wskutek rozwodu sądowego przewrotnej żony, doznaję wyraźnej opieki Bożej nad sobą i z ufnością i siłą noszę swój krzyż, modląc się stale za żonę.

Kaczmarek Erwin

 

Łętownia k. Jordanowa, 19.5.47.

Córka moja 5-letnia ciężko zachorowała we wrześniu 1944 r. O wyjeździe do lekarza mowy być nie mogło, bo nieustający deszcz jesienny, odległość 5 km od miasta i gorączka 41 stopni na to nie pozwalały. Dziecko nie pobierało pokarmów wcale, a w siódmym dniu choroby już nie mówiło, stawiając oczka w słup. Po wyczerpaniu wszelkich środków domowych, zrozpaczona, nie wiedząc co robić, wzięłam różaniec do ręki i ze łzami w oczach odmawiałam go przy łóżku chorej, polecając ją Niepokalanej. Wtem nadeszła gospodyni, której byłam lokatorką, a widząc prawie konające już dziecko, dała jej do pocałowania obrazek Matki Bożej, który przed kilku dniami przywiozła z Kalwarii. Stała się rzecz niezwykła. Dziecko, w godzinę niespełna usiadło na łóżku, śmiało się, rozmawiało – piło, a gorączka zniknęła bezpowrotnie.

Za te wielką i widoczną łaskę z głębi serca składam gorące podziękowanie Matce Najświętszej, polecając zdrowie ciała i duszy mej córki dalszej przemożnej opiece Jej Niepokalanego Serca.

Niegodna sługa Marii, Kotarbowa Zofia, nauczycielka

Byłam świadkiem powyższego. Mielec Katarzyna

Rycerz Niepokalanej, rok XXVI, grudzień 1947 r., nr 12, str. 302-304.

* Tytuł – Juan Arecharaleta