Tagi

, , ,

holy-family-of-jesus-christ-500x500Słowo wstępne

 

Pięknie powiedział św. Franciszek Salezy: „Każda chwila przychodzi do nas brzemienna w jaki rozkaz Boży, po czem w wieczność odchodzi, aby nas zawsze już taką pozostać, jaką my ją uczynimy”.

Życie składa się z chwil. Są chwile krótkie, błyskawiczne, przynoszące nakazy poszczególnym jednostkom, ale są i chwile dziejowe, decydujące o losach całych pokoleń i narodów.

Przed taką właśnie chwilą, chwilą przełomową w dziejach świata, a brzemienną w niezmiernej wagi nakazy i zadania stanęliśmy dzisiaj my, pokolenie XX-go wieku. Każdy człowiek głębiej myślący rozumie i czuje, że wybiła godzina, w której zakończyła się pewna epoka, a nowe rozpoczyna się życie. Z chaosu i mgławicy, znamionujących każdy okres stawania się – wyłaniają się nowe formy, a te formy muszą być napełnione nową treścią. Tworzy się nowe życie, które będzie takim, jakim my je uczynimy.

I jak zawsze przy akcie twórczym – twórcy są przejęci powagą i ważnością chwili, czują na sobie ciążącą odpowiedzialność, pragną jak najlepiej wykonać swe dzieło; wkrada się gorączka i niepokój. Bez wątpienia są w trudnym, nad wyraz odpowiedzialnym położeniu. Ale my katolicy mamy to zadanie znacznie uproszczone, dla nas istnieją już pewne wytyczne i właściwie głównym naszym zadaniem jest zrozumieć, jakie nakazy Boże chwila obecna z sobą przynosi. Nie jest to rzeczą tak trudną, Bóg nie wymaga od ludzi rzeczy niemożliwych. Rozum oświecony wiarą, zdrowy rozsądek, prawe sumienie – to pewne drogowskazy. One wskażą nam i dzisiejsze nasze obowiązki.

Nowe życie – to nowi ludzie, a nowi ludzie – to dzisiejsze młode pokolenie. I oto jako najważniejsza, najżywotniejsza wyłania się sprawa wychowania.

Jakim jest człowiek dzisiejszy, taką jest teraźniejszą; jakim będzie człowiek nowy, taką będzie przyszłość, przyszłość poszczególnych narodów i całej ludzkości.

Prawdę tę rozumieją chyba wszyscy i dlatego wszyscy wyciągają dziś ręce po młodzież, wszyscy chcą ją kształtować, chcą przez nią i w niej realizować swoje ideały i cele. Ale te cele są rozmaite i nie wszystkie do szczęścia ludzkości prowadzą i dlatego właśnie jednym z najważniejszych problemów chwili obecnej jest problem wychowania.

O konieczności wychowania nikt nie wątpi, ale w jakim duchu i kto ma wychowywać?

Dziecko wychowuje się po to, aby się stało pełnym człowiekiem i osiągnęło w przyszłości pełnię szczęścia. Wychowanie musi więc ogarniać całego człowieka a ponieważ jest on istotą rozumną, obdarzoną dusza nieśmiertelną, wychowanie musi oddziaływać zarówno na stronę duchową jak i fizyczną. I tu śmiało powiedzieć możemy, że takim jest tylko wychowanie chrześcijańskie, katolickie, ponieważ ono jedynie obejmuje cały zakres życia ludzkiego, fizycznego i moralnego, a nadając człowiekowi taką postawę duchową, aby mógł sprostać wszystkim swoim zadaniom na ziemi w sposób najdoskonalszy, kształci i przygotowuje serce człowieka do tego, aby w przyszłości był zdolny osiągnąć najwyższe dobro nadprzyrodzone, jakim jest Bóg.

Ludzie powierzchowni lub niechętni katolicyzmowi podnoszą czasem zarzut, że Kościół nie docenia życia ziemskiego, że uczy je lekceważyć a myśleć jedynie o życiu przyszłym, o wieczności. W świetle tych sądów zakazuje człowiekowi troski o poprawę bytu, stając się przez to – jak mówią – „opium dla ludu”. Jest to pogląd na wskroś fałszywy. Prawdą jest, że chrześcijaństwo, że katolicyzm uczy, iż człowiek powinien przede wszystkim troszczyć się o duszę i o jej życie pozagrobowe, ale prawda jest i to, ze dolę pośmiertną człowieka uzależnia od tego, jak spełniał on swe obowiązki w życiu doczesnym. Kto je spełnia marnie, tak aby je zbyć, jak to mówią, kto się nie troszczy o losy ojczyzny, Kościoła czy własnej rodziny m. in. i w dziedzinie materialnej, ten jest złym katolikiem. Bo dobry katolik winien nie tylko unikać grzechów, ale nadto szerzyć wokół siebie, od własnego ja i własnej rodziny poczynając, dobro, piękno i prawdę. I dlatego to wychowanie katolickie podnosi i uszlachetnia wszelkie inne cele wychowawcze. Dobry katolik musi być dobrym zawodowcem, rzemieślnikiem, urzędnikiem, lekarzem, ministrem, głową rodziny i głową państwa. Dobry katolik to człowiek o pełnej, prawdziwej kulturze, zarówno w dziedzinie życia indywidualnego, jak rodzinnego i społecznego.

A kto ma wychować tego pełnego człowieka? „Wychowanie – pisze Papież Pius XI z natury swojej jest dziełem społecznym, a nie jednostki… Istnieją trzy społeczności różne… harmonijnie ze sobą złączone, na których łonie rodzi się człowiek: dwie… w porządku naturalnym – jakimi są rodzina i państwo, trzecia w porządku nadprzyrodzonym – Kościół”[1] Rodzina jednak w dziedzinie wychowania posiada z natury swojej pierwszeństwo, jest ona bowiem najpierwszą i najgłębszą szkołą życia, życia nie z książki, ale konkretnego, rzeczywistego. Jest szkołą, w której dziecko z ust rodziców otrzymuje pierwsze wiadomości o Bogu, o prawdach wiecznych, uczy się odróżniać dobro i zło. Rodzice pierwsi wpajają w młode dusze zasady życiowe, które potem Kościół i szkoła rozwijają i z których państwo w przyszłości korzysta.

O tym najważniejszym obowiązku rodziców mówi wyraźnie Kościół św.: „Rodzice mają najściślejszy obowiązek wedle możności troszczyć się o wychowanie swego potomstwa tak religijne i moralne, jak fizyczne i obywatelskie”[2].

Mówi Kościół… Ale czy Kościół to nie instytucja czcigodna wprawdzie, ale należąca już do przeszłości: przebrzmiała, nieodpowiadająca ideom jutra?

Wszak tworzy się nowe życie. Tak – nowe, ale pamiętajmy, że rzeczy wieczne są wiecznie nowymi. A właśnie Kościół – nasz Kościół katolicki – jest wiecznym według słów samego Chrystusa. Wieczną więc, a tym samym i zawsze nową jest jego nauka i ona właśnie wśród kataklizmów dziejowych stanowi opokę, na której bezpiecznie można budować nowe życie. Do tego nowego życia Kościół wzywa zawsze swych wiernych. „Przykazanie nowe daję wam”. „Jeśli się nie odrodzicie, nie wnijdziecie do Królestwa Niebieskiego”, – powtarza nam słowa Chrystusa.

Gdy więc jednym z najważniejszych nakazów chwili dzisiejszej jest wychowanie, gdy od spełnienia tego nakazu zależy przyszłość i naszego narodu i całej ludzkości, stańmy do spełnienia tego obowiązku z całym poczuciem ciążącej na nas odpowiedzialności i oparcia, pomocy, rady szukajmy tam, gdzie je najpewniej znaleźć można: w nauce Chrystusowej. Niech tą nauką przejmą się przede wszystkim rodziny, one bowiem są w pierwszym rzędzie do wychowania nowych pokoleń powołane.

 

Dr. Czesław Kaczmarek, biskup kielecki, „Podstawy życia rodzinnego”, Kielce 1947, s. 5-10.

 

[1] Pius XI – Encyklika o chrześcijańskim wychowaniu młodzieży z dn. 31.XII.1929 r.

[2] Kodeks Prawa Kanonicznego, kanon 1113.