Tagi

, , , , , ,

rany JezusaSyn Boży stał się Pielgrzymem na tej ziemi, abyśmy wstępując w Jego ślady, tem łatwiej znaleźli drogę, wiodącą do Ojczyzny niebieskiej.  Wszystko, co wycierpiał w przyjętej na się naturze ludzkiej, objawić nam miało nieskończoną Jego miłość i otworzyć zdrój boskiego Jego miłosierdzia. Przepowiednia proroka Izajasza: „z radością czerpać będziecie wodę u źródeł Zbawiciela”, w całej sile słowa, wypełniła się dla ludzkości. Wszyscy dostęp mamy do Ran Jezusowych. Tu odnajduje dusza wierząca nieskończone zasługi Jezusa Chrystusa, a tem samem dobra utracone, przeobfitość łask skarbca niebiskiego. Rany Zbawiciela są temi tajemniczemi „szczelinami skalnemi”, do których Pan zaprasza duszę słowami pieśni Salomonowej: „Przyjdź gołębico moja, przyjdź do szczelin skalnych”. Szczęśliwa ona, jeśli w pokornej ufności w tem bezpiecznem schronieniu trwać będzie – nie dosięgną jej tutaj wichry i burze zepsutego świata i moce piekielne nie zdołają wydrzeć jej błogiego pokoju, którego tu w obfitości zażywa.

Błogosławieństw i łask, wypływających z Najświętszych Ran Chrystusowych, doświadczali na sobie, w wysokiej mierze, przyjaciele Pańscy. Oto, jak się wyraża św. Bernard, Doktor Kościoła. „Z ufnością czerpię z Ran Pana, czego tylko mi braknie, gdyż obfite miłosierdzie mieści się w nich… Temi szczelinami ssać mogę miód ze skały i olej z najtwardszego kamienia, to znaczy, że zakosztować mi wolno „jak słodkim jest Pan”. Przez Rany Ciała Jego, otwarty dla nas zdrój zmiłowania, w którem nas nawiedził „początek z wysokości”. – Innym znowu razem tak woła tenże Doktor Kościoła: „Zaprawdę nigdzie nie znajduję większego bezpieczeństwa i pokoju, jak w Ranach Zbawiciela. W nich przebywając nie zubożeję, dopóki On w miłosierdzie obfitować nie przestanie, gdyż dostęp mam wolny do skarbca Boskiego; słabnąć nie będę, bo lekarstwa najlepsze w nich mi zgotowane; śmierci samej się nie lękam, będąc u źródeł żywota”!

Długie wieki przed św. Bernardem, wyznaje Augustyn św.: „Kiedy mię myśl zła nagabuje, zwracam się do Ran Chrystusowych, gdy ogień zmysłowości mię przenika, zagaszam go wspomnieniem Ran Chrystusowych i we wszystkich mych cierpieniach i przeciwnościach nie znalazłem skuteczniejszego środka, jak Rany Chrystusowe. W nich spoczywam bezpiecznie i spokojnie, bez lęku i troski. I św. nasza Matka Teresa, Reformatorka Karmelu, cudowną moc Ran Zbawiciela na sobie doświadczyła. Widokiem Ran Swoich pocieszał ją Pan, gdy w smutku i opuszczeniu dusza jej się znajdowała.

I zaiste, czy jest co bardziej dodającego odwagi, jak widok cierpień które za nas poniósł Boski nasz Zbawiciel?

Rany Jezusa są znamieniem Jego zwycięstwa. Z tej przyczyna zachował świete Blizny w chwalebnem Swem Ciele i pokazywał je niejednokrotnie po zmartwychwstaniu uczniom swoim, na znak odniesionego triumfu. Są one zatem dla nas zachętą i wymownym bodźcem, by się nie lękać trudu i wysiłku krótkiej, skądinąd, walki, po której nas czeka wieczna radość i chwała zdobytego zwycięstwa. Choćby się srożył przeciwko nam wróg zbawienia, mocą Ran przenajświętszych zawstydzony, cofać się będzie. W żywocie św. Kamila de Lellis czytamy, że udając się razu pewnego drogą morską z Neapolu do Genui, znajdował się wraz z całą załogą, wskutek szalejącej burzy, we wielkiem niebezpieczeństwie. Podróżni tracili już całkiem nadzieję ocalenia. Wtedy uklęknąwszy św. Kamil zaczął się modlić do przenajświętszych Ran Zbawiciela. Zaledwie skończył swą modlitwę, a wichry ucichły, burza ustała i okręt, wśród ogólnej radości szybował dalej bezpiecznie po cichem morzu.

Nie jedną dusze spotkał los podobny. Uwiedziona przez złego ducha, byłaby padła niechybnie ofiarą rozszalałej przeciwko niej burzy – lecz oto z ufnością schroniła się do otwartych Ran Zbawcy, znajdując w nich pomoc i ratunek. Mocą Ran Chrystusowych odniosła zwycięstwo, z którego całą wieczność radować się będzie.

Ponieważ z Najświętszych Ran Jezusowych promienieje nieskończona Jego ku nam miłość, ponieważ ukryte w nich są niezmierzone skarby łask, dlatego Święci Pańscy wszystkich wieków gorącem czcili Je nabożeństwem, Jakże chętnie powtarzała św. Gertruda następującą modlitwę: „Wypisz, o najmiłosierniejszy Panie, przenajdroższą Krwią Swą, Rany Twoje w mem sercu, bym w nich wyczytać umiała boleść i miłość Twoją. Niech pamięć o nich nigdy się w mem sercu nie zaciera i budząc we mnie współczucie z Męką Twoją, niech rozpala ogień Boskiej Twej miłości”. Odmawiając przez czas dłuższy powyższą modlitwę, zrozumiała Święta, z objawienia Bożego, że istotnie wyrył Pan w Jej sercu Boskie Swe Rany i że ta łaska odebraną jej już być nie miała. Wyznała także, że osobliwe łaski udzielał jej Zbawiciel ilekroć wierszami psalmu 102 „Benedic anima mea Domino” (Błogosław duszo moja Panu), Rany Jego nabożnie pozdrawiała. Osobliwym, a zapewne nader miłym Bogu sposobem czciła Rany Chrystusowe Błog. Franciszka Ambosia, Karmelitanka, zmarła r. 1485, kiedy jeszcze na świecie przebywała będąc księżniczką Bretanji, zapraszała każdego piątku pięciu ubogich do stołu, obdarzając nadto każdego z nich pięcioma monetami.

Rany Jezusowe wywierały, jak już wspomnieliśmy, głębokie wrażenie na Św. Naszej Matce Teresie. Jak wielce Je czciła, wnioskujemy z wyrażonego przez nią życzenia, by te przenajświętsze Rany były niejako „duchownym herbem” jej córek, a Pan z widocznem upodobaniem, naznaczał niejednokrotnie tem św. piętnem, z pośród dzieci Karmelu, uprzywilejowane swe sługi i służebnice. Były one nieraz widoczne, a nieraz ukryte dla oka ludzkiego, tak jak n. p. u czcigodnego Ojca Dominika a Jesu Maria, u czcig. Matki Teresy (Marchockiej), u naszej „małej Arabki”, S. Marji od Jezusa Ukrzyżowanego (jak czytelnikom „Głosu Karmelu” wiadomo z poprzednich sprawozdań), u Matki Pauli-Marji od Jezusa, ze znakomitego rodu Centurioni’ch, (siostry czcig. O. Jana-Marji od św. Józefa, byłego prowincjała prowincji polskiej, późniejszego prokuratora generalnego). Czcigodna ta Karmelitanka, której zwłoki spoczywają w Karmelu w Gmunden, osobliwe żywiła nabożeństwo do Ran Zbawiciela. Przez te najsłodsze Rany uprosiła sobie pięć łask następujących: 1). Wytrwanie w przyjaźni Bożej. 2). Wypełnienie Woli Bożej. 3). Gorejącą miłość Bożą. 4). Wzrost chwały Bożej na ziemi. 5). Zbawienie wielu dusz.

Św. Klemens Hofbauer, syn św. Alfonsa, ułożył piękną modlitwę na pozdrowienie Ran Jezusowych. Oto jego słowa: „Bądźcie pozdrowione, najzbawienniejsze Rany Pana mojego Jezusa Chrystusa, w wszechmocy Ojca, który nam Je dał. Bądźcie pozdrowione w mądrości Syna, który Je wycierpiał. Bądźcie pozdrowione w dobroci Ducha św., który w nich i przez nie dokonał dzieła Zbawienia, ukrywam się w Was, polecam się Wam, zanurzam się w Was, by przez Was od wszelkiego złego zachowanym być”.

Rany Jezusowe są naszą tarczą obronną w chwili skonania, jak o tem czytamy w żywocie Świętego Gabrjela od Matki Boskiej Bolesnej. Wielki ten czciciel i miłośnik Marji, uprzywilejowane Jej dziecię, kuszony na łożu śmierci poruszeniem miłości własnej, uciekł się do Ran Jezusowych, powtarzając za św. Bernardem to rzewne wezwanie: „Vulnera tua, merita mea” czyli „Panie, Rany Twoje – zasługami mojemi, innych nie posiadam”, i bronią tą skuteczną odparł pociski nieprzyjaciela

I w najnowszych czasach, Pan chcąc wznowić nabożeństwo do Ran Swoich, objawia Jego korzyści pokornej Siostrze konwersce Zakonu Nawiedzenia Najświętszej Panny, Ś. Marji-Marcie Chambon, zmarłej r. 1907 w Chambéry we Francji. Boski Zbawiciel zlecił jej rozszerzać i rozpowszechniać to nabożeństwo, nauczył ją nawet odmawiania osobliwej koronki ku uczczeniu tych Ran przenajświętszych.*  Oto, według zeznać Siostry Marji Marty, niektóre obietnice Boskiego Mistrza związane z czcią Ran Jego:

„Ilekroć ofiarujecie Ojcu zasługi św. Ran moich, zyskujecie skarb niezmierzony”.

„Ojciec mój ma osobliwe upodobanie w ofiarowaniu mu Mych św. Ran, oraz i Boleści Mej najsłodszej Matki. Tem ofiarowaniem oddajecie Mu należną, nieskończoną cześć”…

„Każde słowo wymówione ku czci mych Świętych Ran, sprawia mi radość niewypowiedzianą. Liczę je wszystkie”.

„… Zanurz twe sprawy w moich Ranach, a będą miały wartość”.

„Udzielę wszystko, o co mię kto prosić będzie przez moje św. Rany. Trzeba rozszerzać to nabożeństwo”

„Moje Rany pokryją wasze przewinienia”.

„Najświętsze Rany zapewniają dobrą śmierć”.

„Przy chorych trzeba często powtarzać ten akt strzelisty: O mój Jezu, przebaczenia i miłosierdzia przez zasługi Twoich św. Ran” (300 dni odpustu za każdym razem).

„Jeżeli doznajecie jakiej przykrości, włóżcie ją czemprędzej w moje Rany, a ból się uciszy” i t. d. (W broszurce S. Marja Marta Chambon i Najśw. Rany Zbawiciela, wydanej z zezwoleniem władz kościelnych).

Ponieważ sam Boski Zbawiciel  pragnie, byśmy cześć Jego Najświętszym Ranom oddawali, zbyteczne są dalsze nasze zalecenia, skoro wiemy że tem nabożeństwem radość sprawić możemy Panu naszemu, a duszę własną wzbogacić niezliczonemi łaskami niebieskiemi.

Ufam Ci Jezu, kocham bez granic,

Boś tyle za nas wycierpiał Ran,

Boś Ty nas nędznych ukochał – za nic –

Dobro najwyższe, Bóg nasz i Pan!

 P. Rupertus (Graz)

 

*Odmawia się ją na zwykłej koronce, na małych paciorkach: „O mój Jezu przebaczenia i miłosierdzia przez zasługi Twoich Świętych Ran” 300 dni odp. – na dużych paciorkach zaś „Ojcze przedwieczny ofiaruję Ci Rany Pana naszego Jezusa Chrystusa, na uleczenie ran dusz naszych”.

300 dni od. (Pius XI., Św. Penitencjarja 16. I. 1924).

 

Głos Karmelu, marzec 1931, rok V, nr 3, s. 87-92.