Tagi

, , , , ,

f77a2cdcf318141d4419f5cc9ae06e96Nie da się zaprzeczyć, że w naszych czasach daje się wyczuć w społeczeństwie katolickiem dążność do ożywienia nabożeństwa ku Najśw. Bogarodzicy.

Zjawienie się Jej w Lurd, ogłoszenie dogmatu Niepok. Poczęcia, wielkopomne o trwałej wartości encykliki marjańskie Leona XIII, imponujące kongresy, koronacje cudami i łaskami wsławionych obrazów a nakoniec tyle napisanych dzieł, broszur i rozpraw ku jej czci, jak również czasopism cześć tę szerzących, czyż to nie przekonywujące dowody że dziś ludzkość garnie się się do Tej Matki Chrystusowej i naszej?

Prąd ten, który i w naszej Ojczyźnie coraz to szersze zatacza kręgi, jeszcze większej radości byłby przyczyną, gdyby mu towarzyszyło pogłębienie naszych uczuć, jeśli można się tak wyrazić, uświadomienie wewnętrzne o konieczności czci Marji dla każdego, kto niechce tylko nazywać się katolikiem, ale i być nim w rzeczywistości.

Ażeby to osiągnąć, trzeba koniecznie pójść do szkoły Chrystusowej, nauczyć się poznać Zbawiciela coraz to lepiej, a oświeciwszy swój umysł użyć wiedzy do kierowania swem życiem tak wewnętrznem jak i zewnętrznem. Tak jakto wyraża św. Paweł:

„Nie rozumiałem, żebym miał co umieć między wami: „jedno Jezusa Chrystusa i tego ukrzyżowanego” (I. Kor. 2, 2).

„Żyję już nie ja, żyje we mnie Chrystus” (Gal. 2, 20).

„Bądźcie naśladowcami moimi, jako ja Chrystusa” (I Kor. 4, 16).

W tej szkole Chrystusowej pierwszą bezwątpienia mistrzynią jest Najśw. Dziewica.

Dlaczego?

Co do poznania Chrystusa Pana, to najlepszą rękojmią jest dla nas prawo natury tak wybitnie zaznaczone w Ewangelji św.

Któż bowiem może znać dziecię swoje lepiej jak nie matka? Prawda, że w dzisiejszych czasach zdarzają się nieraz odstępstwa od tej reguły, mamy bowiem wiele matek co do ciała tylko — ale mało wychowawczyń. A przecież obowiązek matki, jeśli ma być w całem tego słowa znaczeniu spełnionym, musi obejmować i duszę dziecięcia — chyba, że to szczytne imię matki strącimy z jego wyżyn na stanowisko tylko rodzicielki.

U Marji stosunek ten, wypływający u niej z macierzyństwa Bożego, był o wiele wyższym. Była Ona Jezusowi matką co do ciała, ale On był Jej mistrzem co do duszy. Był bowiem Bogiem. I dlatego nieśmiertelny Dante modlitwę swoją do Marji zaczyna od głębokich w treści swojej słów:

„Dziewico Matko I Córo Twego Syna!” (Raj. 33,1).

Matka Boża co do wiedzy Synowi swojemu nic dodać nie mogła, On przeciwnie był Jej światłem, w które wpatrując się otrzymywała strumienie poznania coraz to jaśniejsze — obszerniejsze, głębsze. Ewangelia św. dobitnie to zaznacza. „A matka jego wszystkie te słowa zachowała w sercu swem.” (Łuk. 2. 51).

I nie mogło być inaczej. Kiedy bowiem zważymy i to, że będąc wybraną na matkę Zbawiciela otrzymała stosownie do tej godności najwyższy stopień mądrości wlanej, t. j. od Boga wprost jej duszy udzielonej i to w stosunku do pełności łask, jakiemi była wyposażoną, to nie trudno zrozumieć, że nie tylko była najpodatniejszą w przyjmowaniu coraz to większych oświeceń od Boga dawanych, ale i sama wnikała w tajemnice Boże najgłębiej od wszelkich innych dusz ubłogosławionych. Wtedy pojmiemy i to, że wcale nie tchną przesadą słowa św. Jana Damasceńskiego o Niej: „Księga to nowa, której autorem jest Bóg-Ojciec, w której mądrość swą złożyło Słowo-Mądrość Boża, a piszącem w niej piórem Duch Najśw.” (Orat. 1). A z Ojców zachodnich św. Leon W. o Niej głosi: „Odzianą w słońce ją widzimy, bo najgłębsze mądrości Bożej przepaści, więcej niż my to pojąć możemy, Ona zgłębiła; tak dalece, że, o ile stworzenie bez łączności z Bóstwem w osobie (jak w Chrystusie Panu to miało miejsce) osiągnąć może, ona w niedostępną światłość jakby się zanurzyła.” Św. Doktor anielski widzi w Niej: „pewną godność nieskończoną” t. zn. największą, na jaką stworzenie może być przez Boga wywyższone. Nie dziwmy się więc, że z przekonania wewnętrznego Kościoła unosi się ku Niej wezwanie: Stolico Mądrości — módl się za nami!

Pierwszym warunkiem, aby ktoś mógł być nauczycielem drugich, jest przedewszystkiem posiadanie wiedzy, aby zaś był mistrzem, musi ją posiadać w stopniu niezwykłym. Ten warunek był co do znajomości Chrystusa Pana u Matki Jego w stopniu najwyższym. Pozostaje jeszcze warunek drugi. Nauczyciel musi nietylko poznać to, czego drugich uczy, ale powinien być biegłym w nauczaniu innych, mistrz zaś musi i tu okazać biegłość niezwykłą, ponad przeciętną miarę. W zastosowaniu tego warunku do Matki Bożej mamy tutaj dwa miarodajne momenty, jeden z Nowego Testamentu, drugi z tradycji Kościoła. Słowa wyrzeczone przez Chrystusa Pana z krzyża do Jana św. „Oto Matka twoja” były zrozumianemi w pełnem tego słowa znaczeniu. Dowodem tego jest postępowanie apostołów i uczni (ówczesnego kościoła), zaraz po wniebowstąpieniu Chrystusa. Oto w dniach oczekiwania na obiecanego im przez Jezusa Ducha — Pocieszyciela wśród grona modlących się wymieniają Dzieje Apost. (I. 14) i Marję, Matkę Jezusową. Nie było to bez głębokiego znaczenia. Jej to było miejsce, która była wówczas dla kościoła spuścizną najdroższą po Zbawicielu, żywym pomnikiem i świadkiem lat w jego szkole przeżytych, tą, która jedynie mogła wiele o Chrystusie powiedzieć, czego oni jeszcze nieznali, szczegółów im niewiadomych. I tu tradycja wiele nam tłumaczy. To bowiem, co czytamy w ewangelji Łukasza św. o zwiastowaniu, narodzenia i o szczegółach młodości Chrystusowej według ogólnie przyjętego świadectwa podań, zaczerpnął ów ewangelista wprost od Matki Najśw. Bo i któż zresztą, mógłby tak dokładnie podać te szczegóły, tak innym niedostępne? A i u innych ewangelistów mamy niejedno co apostołowie od Niepok. Matki usłyszeli i im przekazali. Była więc w ten sposób Marja nauczycielką pierwszego kościoła i pamięć o tem przekazała tradycja od najdawniejszych czasów z winną wdzięcznością.

„Skarbnica Ducha św.” nie mogła być w tej mierze mniej niż mistrzynią, tem więcej, że łaska w tej mierze jej udzielona, odnosiła się nie tyle do jej osobistego uświęcenia, ile była daną dla dobra całego Kościoła.

Na tem nie kończy się jeszcze urząd nauczycielski Marji i jej powołania jako Mistrzyni w szkole Chrystusowej. Dziwna to bowiem szkoła. Nietylko że uczy ale i wychowuje. To jest mianowicie główną różnicą tej szkoły od innych, że nauka w niej pobierana ma nietylko przedmiot wyjaśnić ale i zapala serce pożądaniem naśladowania i uczy naśladować. Bo pocóż rozjaśniać ciemność jeśli serce się nie rozżarzy i nie zapłonie miłością?

Na tym najwyższym stopniu Marja jest nam najwyższą Mistrzynią. Najprzód przykładem a potem pomocą.

O przykładzie Marji wystarczy wskazać na to, że Ona najlepiej uczy nas naśladowania Chrystusa Pana. Jeśli bez podobieństwa Zbawiciela w duszy i czynach niema zbawienia, to głos nauczycieli życia wewnętrznego przedstawia nam Marję jako najszczytniejszy wzór w tym względzie. Pouczając zaś nas o tem ostrzegają nas przed niebezpieczeństwem płytko pojętej pobożności, jaka zadawalnia się samym zewnętrznym kultem, bez treści wewnętrznej, to jest naśladowania. Tych bowiem Marja uznaje za swoich, którzy jej drogą idą za Chrystusem.

Aby zaś to uczynić mogli, Ona jest im Matką miłosierdzia i łaski. Jak nauczyciel wspomaga

ucznia, a mistrz uzupełnia dzieło, które pod jego kierunkiem dochodzi do doskonałości, tak wszechpośrednictwo Marji uzupełnia nieudolność naszą. Mówi o niej św. Bernard: „Ona rozporządza wszelkiemi łaskami… i żadne stworzenie nie otrzymuje łaski od Boga jak tylko przez pośrednictwo tej czułej Matki” (serm. 16). „Taką bowiem jest wola Boża, że Ten, co wszelkiego dobra pełność Marji udzielił, chce abyśmy i my przez Nią wszystko otrzymywali, i co tylko jest w nas nadzieji, łaski i zbawienia, przez Nią nam przychodziło” (tenże). „Inni częściowo otrzymują łaski, na Marję cała ich pełnia się rozlała. W Chrystusie jak w gronie, skąd one jak ze źródła spływają w Marji jako w szyji, przez którą do ciała przechodzą” dodaje św. Hieronim.

I tu widzimy, jak Marja przewyższa całą pedagogię ziemską. Żaden bowiem nauczyciel ziemski, mistrz nawet najbieglejszy, nie rozporządza środkami nadprzyrodzonymi, potrafi co najwyżej wzbudzić umysł ucznia do poznania nowych nieznanych przedtem prawd a woli jego przedstawić pobudki do działania, ale być pośrednikiem i to tak bliskim działania łaski nigdy nie potrafi. Jedna Matka Boża, jak była matką Słowa, co stało się Ciałem, na mocy macierzyństwa swojego stała się Matką i człowiekowi, wyniesionemu przez Chrystusa Pana do godności dziecięcia bożego i braterstwa z nim przez przysposobienie ze strony Ojca Niebieskiego. Wszystko to sprawia Marja mocą pośrednictwa swojego, jako od wieków przejrzana rozdawczyni „łask niebiańskich” (św. Bern. Sen*, serm. 16).

Streszczając nasze myśli widzimy: że Marja posiada najwyższą znajomość Chrystusa Pana, że daną została Kościołowi jako nauczycielka Jego życia, że przykładem swoim wskazała drogę do Niego, a pośrednictwem nam ku temu pomaga: więc w drodze naszej ku Zbawicielowi, Ona nam najwyższą Mistrzynią szkoły Chrystusowej. Jej miejsce zaraz po Zbawicielu.

Lwów. O. A. Górnisiewicz O.P.

Szkoła Chrystusowa (Dwumiesięcznik) Rocznik I, Lwów1930, nr 3, ss. 107-113.