Tagi

, , ,

angela_foligno_0401(Część II, rozdz. 10).

W Wielką Środę rozmyślałam właśnie nad śmiercią tego wcielonego Syna Bożego i starałam się opróżnić umysł ze wszystkich innych rzeczy na to, aby móc mieć duszę bardziej skupioną nad męką i śmiercią tego Syna Bożego. I zajęta byłam wysiłkiem i pragnieniem, jakby tu najlepiej opróżnić umysł z tego wszystkiego, co może go wypełnić, i jakby można najlepiej mieć w pamięci tę mękę i śmierć Syna Bożego.

I oto raptem, podczas gdy byłam zajęta robieniem tych wysiłków, odezwał się w mej duszy głos Boży mówiąc: Ja nie na żarty umiłowałem Ciebie.

Słowo to było dla mnie ciosem śmiertelnego bólu, albowiem natychmiast otwarły się oczy mojej duszy i ujrzałam jak bardzo prawdziwem było to, co ono mówiło. Ujrzałam dzieła tej miłości, ujrzałam wszystko, co ten Bóg i Człowiek zniósł w czasie życia i przy śmierci, umęczony dla tej niewypowiedzianej i tak czułej miłości.

I jak widziałam w Nim wszystkie najprawdziwsze dzieła miłości i rozumiałam, że powyższe słowo było, co do Niego, najprawdziwszem, albowiem umiłował mnie nie na żarty, ale najdoskonalszą i najczulszą miłością, tak z drugiej strony widziałam, że we mnie było wszystko na odwrót: ja bowiem nie kochałam Go jak tylko na żarty, a nie w prawdzie.

Widzieć to, było dla mnie iście śmiertelnem cierpieniem i sprawiało mi nie dający się wypowiedzieć ból, tak iż myślałam, że umrę. I oto raptem zostały mi powiedziane inne słowa, które jeszcze wzmogły moją boleść. A mianowicie potem gdy powiedział: „Ja nie na żarty umiłowałem Cię”, a ja ujrzałam, że co do Niego jest to prawdą, a co do mnie wprost przeciwnie i miałam z tego taki ból, iż myślałam, że umrę, rzekł On jeszcze: „Ja nie udawałem, że Ci służę”, a potem znowu: „Ja nie na odległość odczułem Cię”.

Wtedy mój ból i moja udręka wzrosły jeszcze bardziej i dusza zawołała, mówiąc: O Mistrzu, wszystko, czego, jak mówisz, nie ma w Tobie, wszystko to jest we mnie. Ja nigdy Cię nie kochałam jak tylko na żarty i z kłamstwem, nigdy nie chciałam zbliżyć się do Ciebie w prawdzie, aby odczuć coś z boleści, które Ty zniosłeś i przecierpiałeś za mnie, nigdy Ci nie służyłam inaczej, jak udając, a nie w prawdzie.

A widząc jak bardzo mnie umiłował, widziałam wszystkie oznaki i dzieła tej najprawdziwszej miłości w Nim: jakto cały i całkowicie oddał się mnie na służbę, jak zbliżył się do mnie do tego stopnia, iż stał się człowiekiem, aby naprawdę ponieść na sobie i doświadczyć moich boleści. A widząc jak wszystko było we mnie przewrotnie, doznawałam takiego bólu i takiego cierpienia, że myślałam iż umrę i czułam, że z tego tak wielkiego bólu rozdzielają się żebra mych piersi i zdawało mi się, że serce chce pęknąć.

A gdy szczególnie rozmyślałam nad tem słowem, które mi powiedział: „Ja nie na odległość odczułem Cię” dodał jeszcze mówiąc: „Jam jest bardziej wnętrzny duszy twojej niż twoja dusza sama sobie”. Lecz i to wzmogło boleść, gdyż im bardziej widziałam jak bardzo jest mi wnętrzny, tem bardziej zdawałam sobie sprawę jak z mojej strony jestem od Niego oddalona.

A potem rzekł mi inne słowa przejawiające Jego czułą miłość, powiedział: „Ktokolwiekby chciał poczuć Mnie w swem umyśle, Ja mu Siebie nie odejmę. I ktokolwiek zapragnąłby Mnie widzieć, z największem upodobaniem dam mu Me widzenie. I ktokolwiek chciałby mówić ze Mną, z największą lubością mówiłbym z nim”. A słowa wzbudzały w mej duszy jedno pragnienie, aby niczego nie mówić, w czemby mogła być obraza Boga.

I oto jest, czego Pan w szczególności żąda od synów swoich. Ponieważ bowiem zostali wybrani i powołani na to, aby Go odczuwać i widzieć i mówić z Nim, chce On, aby się całkowicie wyrzekli tego, co Mu jest przeciwne.

Już na początku, gdy pokazał zalety swych synów, rzekł: „Wszyscy, którzy będą miłośnikami i naśladowcami tego ubóstwa, cierpienia i pogardy, której sam doznawałem, ci są mymi prawymi synami. Tacy są twoi synowie, a nie inni. I ci, których umysł będzie tkwić w tej męce mojej i śmierci, gdzie jest prawdziwe zbawienie, a nie gdzieindziej, ci są mymi prawymi synami i tacy są twoi synowie, a nie inni”.

Bogu dzięki zawsze. Amen *).

* Bł. Aniela z Foligno (13—14 w.) zostawiła niewielki zbiór pism, który dopiero w r. 1925 r. doczekał się krytycznego wydania przez O. Doncoeur S. J. Wyjęliśmy zeń jeden ustęp najlepiej odpowiadający nastrojem Encyklice „Miserentissimus Redemptor”, jaką podamy w następnym numerze.

Szkoła Chrystusowa (Dwumiesięcznik) Rocznik I, Lwów1930, nr 1, ss. 39-42.