Tagi

, , , ,

calun_turynski_1600Czasy nasze pełne są wielkich znaków Bożych. Lud zaś dzisiejszy przechodzi obok tych znaków jakoby głuchy, ślepy, bezrozumny.

Niemcom ukazuje Bóg mękę Syna Człowieczego w osobie Teresy Neumann. Od roku 1926 wije się jej ciało w mękach Chrystusa, krwawią co piątek stygmaty, a naród niemiecki w zaślepieniu woła: Nie chcemy, by ten nam panował. Precz z Chrystusem! Hitler niech nam będzie Bogiem, a krew i rasa, pięść i rozum naszym prawem.

W Pirenejach, na granicy między Hiszpanią a Francją leży przesławne Lourdes. W ciągu ostatnich lat pięćdziesięciu miało tam miejsce około czterech tysięcy cudów pewnych, stwierdzonych przez najwybitniejszych uczonych świata.

Nikt nie może obalić faktu, że tam dzieją się cuda.

Zaś ludzie przechodzą obok dumni, obojętni i zatwardziali w grzechach. Mało powiedzieć: zatwardziali. Oni właśnie poprzysięgli śmierć temu Bogu, co czyni cuda. Cała Hiszpania zalała się krwią męczenników. Dwadzieścia tysięcy kościołów spalono, podeptano krzyże, i Boga Eucharystycznego. Znieważono tego co tuż, tuż na granicy w Pirenejach czyni cuda.

Może choć po drugiej stronie Pirenejów jest lepiej?! – Niestety! Na czele rządu stoi mason, żyd, który prowadzi cały kraj w objęcia komuny. Chwila jeszcze, a we Francji mogą się powtórzyć sceny z Hiszpanii.

Taka jest odpowiedź człowieka na znaki Boga.

Na Św. całunie w Turynie odfotografowano autentyczny wygląd ciała Pana Jezusa po śmierci. I ujrzał świat utrwaloną na płótnie straszną, nadludzką mękę Boga-Człowieka za grzechy nasze. Ale czy ten św. Całun Turyński wzruszy dziś człowieka?!

Człowiek dzisiejszy zaślepiony jest „cudami”, które sam czynić potrafi. Kupi maszynę, pokręci korbką i już pędzi z szybkością dziesiątek km. na godzinę . Pokręci korbką i już unosi się w przestrzeń. Kupi pudełko i bez trudu może się wsłuchiwać w głosy niemal świata całego.

Tylko głosu Boga usłyszeć już nie umie.

Tylko wzlatać w niebo nie ma już ochoty.

Tylko pragnienie nieba gdzieś już zaprzepaścił.

Biedny, biedny dzisiejszy człowiek.

S. M.

Głos Karmelu, czerwiec 1937, rok XI, nr 6, s. 235.