Tagi

, , , ,

Miłość ojczyzny nie tylko że nie wyklucza, ale raczej powoduje zgrozę i boleść wobec tego, co w kraju zdrożnem być może.

Miłość ojczyzny nie polega na jakiemś majaczeniu o prawach narodowych i na poetyzowaniu ich, nie polega na manifestacyach, patryotycznych biesiadach, toastach, szumnych mowach i tkliwych wrażeniach.

Miłość ojczyzny nic nie ma wspólnego z narodową pychą i próżnością, jak to niektórzy mniemają, robiąc sobie jakby punkt honoru narodowego z odrzucenia wszystkiego, co obce, choćby było pożądanem, dlatego że obce a broniąc do upadłego tego, co swoje, choćby było szkodliwem, dlatego że swoje. Próżność narodowa, jak wszelka próżność, jak wszystko, co z zatrutego źródła pychy płynie, jest wadą zabójczą, — zabójczą dla wszelkiego postępu i ulepszenia. « Podłość czy pycha», mówi Krasiński, «to jednakie śmiecie».

Miłość ojczyzny nie polega na nienawiści tych, którym się przypisuje klęski narodowe. Nienawiść może czasami niszczyć to, czego nienawidzi, ale niczego nie może stworzyć, niczego nie może zbudować, żadnej rany nie zagoi, żadnej szkody nie naprawi, żadnej korzyści nie przyniesie.

Miłość ojczyzny jest cnotą, — cnotą w porządku woli bożej, bo wynika z obowiązku stanu, cnotą obywatelską, — a dlatego że cnotą, to siłą, a że jest miłością, więc jak wszelka miłość jest twórczą.

Jenerał Zamoyski robił uwagę, że Polakom niesłusznie zarzucają niesforność, nieuległość, niezdolność do posłuszeństwa. «Nie to nas gubi», mówił, «że nikt u nas nie chce słuchać, ale to, że nikt nie umie rozkazywać».

U nas, pominąwszy kilka bardzo niebezpiecznych wad, jest jedna, która jak rdza na żelazie, przyczynia się do zniszczenia wszelkiego hartu duszy, wszelkiego męstwa : jest to miękkość, zniewieściałość życia. Sprawia ona marnotrawstwo czasu, sił, pracy, zasobów, zdolności, a przyczynia się do wytwarzania gnuśności, która nie daje nam się podźwignąć nawet wtedy, kiedyby się to uczynić dało.

Są do tego dwa główne powody, wynikające z naszego geograficznego i politycznego położenia. Kraj nasz jest punktem zetknięcia wschodniego i zachodniego świata, a zarazem jakby polem walki dwóch przeciwnych sobie prądów. Tłomaczą się tem dziwne u nas sprzeczności: sposobem myślenia, pojęciami jesteśmy narodem zachodnim ; obyczajami zaś, miękkością życia, zamiłowaniem zbytku, jesteśmy narodem wschodnim. Zaprzątamy sobie umysł górnemi myślami, a całym trybem życia dogadzamy zmysłom; jedno i drugie wyuzdane, nie zna innego nad sobą prawa, jak swą wolę, czyli tak zgubną dla nas swawolę.

Długi w pewnej mierze stały się powodem i politycznego naszego upadku. Człowiek zadłużony traci wszelką swobodę działania, przestaje sam do siebie należeć. Inaczej byłby się Stanisław Poniatowski postawił względem Moskwy, gdyby nie był u niej szukał ratunku na oswobodzenie się z długów.

Do ludzi zadłużonych można zastosować przysłowie, że tonący brzytwy się chwyta. Brzytwa ta bywa zabójczą dla sumienia, dla dobrej sławy, dla zbawienia.

Niema wątpliwości, że kredyt w pewnych wypadkach i we właściwy sposób użyty może przynieść istotny ratunek i stać się lekarstwem; ale czyniąc z tego lekarstwa chleb powszedni, w truciznęśmy go obrócili.

Długi pochodzą z braku wstrzemięźliwości, bo nie umiemy niczego sobie odmówić; pochodzą z braku sprawiedliwości, bo zaciągając długi, nie pytamy, czy, kiedy i jak zdołamy zobowiązaniom naszym zadość uczynić; pochodzą z braku roztropności, z nieoglądania się na przyszłość czy to kraju, czy dzieci, czy własną, czy tych, którzy, chcąc nam przyjść w pomoc, sami częstokroć w najcięższe wpadają kłopoty; pochodzą nareszcie z braku męstwa potrzebnego do opierania się względom ludzkim i zachciankom do życia nad stan i mienie.

Fragmenty z:  Jadwiga Zamoyska, O miłości Ojczyzny, Kórnik 1912.

Reklamy