Tagi

, , ,

28 luty 1908

Nie wiem jak dziwnym trafem list Twój odbierając, pisma Twego nie poznałam…

Teraz nie wiem, czy Cię ten list w Wiedniu zastanie. Przerażona jestem myślą, że o tej porze roku kazano Ci wracać z południa na północ. Prawda, że teraz na piersi i gardło nie każą unikać zimna, więc ostatecznie zawsze lepiej u siebie jak w hotelach. Daj Boże, żeby podróż się jako tako powiodła.

Moja biedna C., aż nadto rozumiem, co Ci się w duszy dzieje, rozumiem, że czujesz się zakamieniałą, ale bądź co bądź nie daj się uwieść pokusą niewiary w miłosierdzie Boże. Pan Bóg sam o sobie powiedział, że Jego myśli nie są jak nasze myśli, my nie możemy zrozumieć Jego myśli, Jego mądrości, ani Jego miłosierdzia.

Tak jak rodzice i dzieci z innego stanowiska o rzeczach sądzą, taksamo Bóg i człowiek. On o rzeczach sądzi ze stanowiska wieczności, a my ze stanowiska doczesnego. Jakże to pogodzić? Powiedz z Jobem „Choćbyś mnie zabił Panie, będę Ci ufał”.

Bossuet ślicznie mówi, że Pan Bóg pisze prosto na naszych krzywych linjach. My tyle rzeczy robimy koszlawo, a jak Pan Bóg to prostuje, naprawia, to nas boli, tak jak boli kalekę, kiedy go wyprostować chcą. – Ale moja C., choć boli, choć serce ci się rozdziera i rozpacz ogarnia, nie daj się pokusie opętać. Pozwól Panu Bogu być Twoim Panem, pozwól Mu rządzić Tobą jak się Jemu, nie Tobie podoba. Wyrzeknij się własnej woli; czyś kiedy widziała dziecko chloroformowane przed operacją? Zrazu krzyczy, rzuca się, broni, wyrywa, a potem po trochę to wszystko ustaje i można uczynić, co dla niego potrzeba, bo wszelki opór ustał; mnie ta myśl zawsze w każdem zmartwieniu przychodzi. W takich strasznych zmartwieniach trzeba ukołysać, uśpić swoją wrażliwość, swoje uczucia, swoje serce ślepem oddaniem się Bogu, żeby z nas i z nami robił co zechce; proś o poddanie woli Bożej, o umiłowanie jej ponad wszystko tak, jak to św. Franciszek Salezy mówił „Sans si et sans mais”, to jest bezwarunkowo. Ufaj na ślepo, choćby Cię rozćwiartował, choćby Cię spalić dał, jak św. Wawrzyńca na żelaznej kracie. Wierzaj, że wszystko przemija. Jego mądrość, miłosierdzie przez wszystko Cię przeniosą, byleś Mu ufała i nie targował się z Nim. – Nie myśl o jutrze, pros o poddanie, o cierpliwość na dziś, – a jutro proś tylko na jutro, a zobaczysz, że się sprawdzi na Tobie obietnica Boża: „Będziesz się śmiała w dzień ostateczny”. Ufaj, ufaj i ufaj; bardzo się za Ciebie i Twoich modlę. Bóg z Tobą, moja bardzo droga C. Wystaw sobie, że M. onegdaj pojechała do Rzymu.

Listy Jadwigi Zamoyskiej z lat 1883-1918, Kórnik 1930s. 143-44.