Tagi

, , ,

I.

Nikt nie zaprzeczy, że w czasach dzisiejszych kapłan katolicki ma zada­nia i obowiązki wyjątkowo ciężkie. Oczywiście nie znaczy to wcale, że dopiero współczesne życie przedstawia tak nie­zwykłe trudności, i dawniej niejednokro­tnie stawał duszpasterz wobec zadań bar­dzo skomplikowanych, że wspomnimy choćby czasy rewolucji francuskiej, re­formacji w Niemczech i Anglji, lub prace nad nawróceniem pogan we wszystkich krajach.

Jednakże, można stwierdzić, że duszpasterstwo współczesne ma swoje specjalne trudności. Należy je dobrze po­znać i roztrząsnąć, a wtedy łatwo będzie można wyciągnąć odpowiednie wnioski, jak należy poprowadzić wychowanie młodego duchowieństwa, by mogło sta­nąć z niemi do walki. Trudności te są mniej więcej nastę­pujące.

  1. Zdarza się coraz częściej, że duszpasterz w poglądzie i zapatrywaniu do tych, którzy zostali powierzeni jego du­chowej pieczy, nie znajduje żadnego punktu, o który mógłby się zaczepić.

Radykalna, całkowita niewiara znajduje wielu zwolenników; zdążyła nawet sięg­nąć do tych, którzy zewnętrznie jeszcze do Kościoła należą. Wolnomyślicielstwo występuje z coraz śmielszą i krzykliwszą agitacją. Mimo całą swoją pustkę i wręcz sprzeczność ze zdrowym rozsąd­kiem, jest to niebezpieczeństwo, którego lekceważyć nie należy.

  1. W związku z powyższem stoi drugie zjawisko: stan kapłański, jakotaki, jako przedstawiciel idei religijnej, nie cieszy się tym szacunkiem, jaki miał dawniej. Co najwyżej, jego poszczegól­ni przedstawiciele, dzięki wyjątkowym zaletom umysłowym i moralnym, lub dziełom, których dokonali, zdobywają uznanie. Do stanu, jako takiego nawet katolicy odnoszą się z pewnem niedo­wierzaniem. Rzuca się podejrzenia, że sami księża niebardzo wierzą w to, czego nauczają i tylko z materjalnych względów służą religji i Kościołowi. Na dowód tego przytacza się skandale z życia księży. Powodują one daleko większe zgorszenie niż dawniej, bo nie są tłomaczone jako wynik osobistej słabości jednostki, lecz jako obraz całego stanu dalekiego od zasad, które głosi.

 

  1. Trzecią wielką trudnością dzisiej­szego duszpasterstwa stanowi to, że ma ono bardzo licznych konkurentów, wal­czących o zdobycie i rząd dusz. W daw­nych czasach duchowem życiem ludu i jego wykształceniem zajmował się pra­wie wyłącznie kapłan. Szkoła znajdowa­ła się pod nadzorem, duchowieństwa. Pra­sa była w powijakach i od duszpasterza zależało całkowicie, jakie druki dać lu­dziom do ręki. Oświeceniem ludu poza kościołem nikt się nie zajmował. Ambo­na była jedynem miejscem nauczania. Obecnie położenie jest zupełnie in­ne: dziś każdy sekretarz robotniczego związku, każdy prezes stowarzyszenia wpływa na tworzenie się zapatrywań i poglądów członków danego stowarzysze­nia lub związku; prasa o najrozmaitszych kierunkach doszła do niebywałego roz­woju; film, a w ostatnich czasach radja znalazły dostęp do najbardziej oddalo­nych od świata wiosek. Powstały setkii tysiące mównic, które niejednokrotnie silniej wpływają na ludzi niż mównica kościelna. Zbytecznie zaś jest podkre­ślać, że wiele z tych mównic występują wprost wrogo w stosunku do Kościoła.

 

  1. Wszystkie te różnostronne i prze­ciwne sobie, a niczem niekrępowane wpływy, połączone jeszcze z biedą i gospodarczemi kłopotami, są powodem obojętności pod względem religijnym. Gło­szona wszędzie i ponad miarę troskao pomyślność doczesną zajmuje całko­wicie serca i umysły, a propaganda nie­wiary sprawia, że ludzie wewnętrznie są niezdecydowani, pozbawieni jasnych po­jęć i z nieufnością odnoszą się do każdej pozytywnej wiary.

 

II.

 

Na zasadzie powyższego stanu współczesnego życia wysuwają się na­stępujące wnioski: co do wychowania duchowieństwa.

 

  1. Zdrowie ciała i duszy.

 

Prawie wszystkie diecezje cierpią dziś na brak Kapłanów i nic nie wska­zuje, aby ten stan w najbliższym czasie się poprawił. Wynika to z tego co powie­dziane było wyżej. Stąd wzrasta usta­wicznie praca obciążająca każdego po­szczególnego duszpasterza. By ją wyko­nać potrzeba sił i zdrowia. Stąd troska o zdrowie kapłana powinna być głównem staraniem seminarjów. Trzeba brać pod uwagę, że wśród studjującej młodzieży obserwuje się często zjawisko psycho­patyczne. Należy więc pilną zwrócić uwa­gę, by rozpoznać je i uleczyć, lub w ra­zie niemożności dotkniętych niemi wczas usunąć. Wskutek wojny i cierpień nią spowodowanych powstało wiele anomalji psychicznych, łatwo przekazywanych po­tomstwu, a jeśli gdzie, to w stanie du­chownym absolutnie niedopuszczalnych.

 

  1. Wielka wielostronność wiedzy i uzdolnień.

 

Należałoby dobrze zbadać, czy kan­dydaci do kapłaństwa w czasie swoich długich studjów, nie uczą się zbyt wiele tego co ma uboczne tylko znaczenie, a po­mijają to, co byłoby dla nich ważne i praktyczne.

Nie ulega wątpliwości, że potrze­bne jest gruntowne poznanie współcze­snej filozofji, która ogromnie szybko po­pularyzuje się i znajduje zastosowanie w życiu praktycznem, tak, że kapłan i duszpasterz spotyka się z nią na każdym kroku i musi sobie z nią dać radę.

Każdy sumienny kapłan musi oczywiście znać dokładnie Pismo Św. i podstawową literaturę ascetyczną.

Przy obecnem dążeniu do wciąg­nięcia wszystkich bez wyjątku do współ­pracy w życiu politycznem, powinien kapłan orjentować się w zasadniczych problemach politycznych i społecznych.

Wobec wielkiego współzawod­nictwa z jakiem spotyka się dziś kaza­nie, ogromne znaczenie ma wymowa. Unikanie kazań jest charakterystycznem złem współczesnych czasów, któremu można zapobiec tylko w ten sposób, że duszpasterz będzie możliwie doskonałym mówcą.

Każdy ksiądz powinienby wresz­cie zdobyć pewną sumę wiadomości z muzyki, by odpowiedzieć pod tym względem wymaganiom, jakie stawia służba Boża i praca w stowarzyszeniach, zwłaszcza wśród młodzieży.

Z tem wszystkiem musi się łączyć zręczność i pewność siebie w wystąpie­niach publicznych i przeprowadzaniu spraw. Widziano niejednokrotnie, że bez­czelny komunistyczny lub inny agitator dzięki zręczności, umiejętności przema­wiania, przytomności umysłu i orjentowaniu się w położeniu odnosi zwycięstwo nad duchownym i uzyskuje wpływ w pa­rafji.

Ponieważ jednak, obok łaski Bo­żej najważniejszym czynnikiem w dusz­pasterstwie jest osobowość kapłana, na to więc należy położyć największy na­cisk, by z seminarium wychodziły jed­nostki o wysokiej wartości, oraz pod­kreślić jakie cechy na taką właśnie wy­bitną osobowość kapłańską się składają.

a). Kapłan współczesny ma żyć ży­ciem prawdziwie ascetycznem i być ści­śle zjednoczony z Bogiem przez głęboką pobożność. Gdy świat jest tak bardzo zimny, on niech płonie miłością i innych rozpala.

b). Jedynem i wyłącznem nastawie­niem jego woli i całego życia ma być modlitwa i praca. Wokół nich ma się kon­centrować całe zainteresowanie duchowe. Odpoczynek i rozrywka ma istnieć tylko jako konieczny warunek dalszej owocnej pracy i modlitwy. Przyjemno­ści i wogóle życie światowe musi być całkowicie wykluczone.

W tem zawiera się jednocześnie duch ofiary dla Boga i Jego królestwa. Ciągle jeszcze przynależność do stanu duchownego w nagrodę za pewne ofiary daje przywileje — szacunek, zabezpie­czenie materjalne, piękną i pociągającą pracę. Kapłan musi jednak być tak we­wnętrznie zdecydowany, by być w każ­dej chwili gotowym do wyrzeczenia się wszystkiego tego, co jest przyjemnei piękne w jego stanie, a przyjąć na sie­bie wszystkie jego ofiary.

 

Tylko w ten sposób może sobie kapłan zapewnić wypełnienie swych obo­wiązków i utrzymanie się na wysokim poziomie moralnym, który jest głównym nakazem chwili obecnej. Nigdy może nie było to bardziej konieczne, ale też bar­dziej trudne niż w czasach dzisiejszych.

Młody zwłaszcza ksiądz w obecnych warunkach duszpasterstwa jest w znacznej mierze pozostawiony samemu sobie, nie podlega bezpośredniemu dozorowi i kie­rownictwu przełożonych, znacznie wię­cej wchodzi w ścisły kontakt z współczesnemi warunkami, które kryją w sobie wiele niebezpieczeństw. O jednem tylko wspomnimy dla przykładu: Surowe re­guły, które podawali dawni mistrzowie ascetyki kapłańskiej w stosunku do ob­cowania z kobietami, już dziś nie dadzą się w całości zachować, naodwrót zaś podejrzliwość w stosunku do kapłana pod tym względem stała się o wiele większą niż dawniej. Musi więc kapłan współczesny w niezłomnych zasadach i niezachwianej woli znaleźć dla swojej duszy oparcie wobec niebezpieczeństw.

Zgorszenia przez kapłanów wywo­ływane zawsze były powodem wielkich szkód dla Kościoła. W dzisiejszych jed­nak czasach skutki ich stałyby się nie­obliczalne. Dlatego powinien kapłan być poprostu niedotykalny pod tym wzglę­dem.

 

III.

 

Teraz należy się zastanowić, jak praktycznie pokierować wychowaniem kapłanów, aby wyżej opisane skutki osiągnąć. Przedewszystkiem nasuwa się tutaj odrazu, by rozpatrzeć normy podane przez autorytatywną władzę, mianowicie prawo kanoniczne (kan 1352 – 1383) o wychowaniu duchowieństwa i zbadać o ile odpowiadają one naszym założe­niom:

Są one zbyt dobrze znane, by je w całości przytaczać. Poprzestaniemy na zacytowaniu tych, które mogą mieć znaczenie dla dalszych naszych wywo­dów.

Kościół domaga się dla przysz­łych kapłanów wychowania w seminarjach ( can. 1554 §1) i to na cały czas nauki, a więc nietylko podczas fachowe­go filozoficznego i teologicznego naucza­nia, ale także podczas pobieranego uprzednio wykształcenia ogólnego, (can. 1554 § 2 i can. 972 § 1).

Prawo kanoniczne stoi na stanowisku, że nawet od najwcześniejszej młodości po­bierane wykształcenie ogólne, musi u względnić późniejsze powołanie kapłań­skie swoich wychowanków. Dlatego też nakłada na biskupów obowiązek, by chłopców chcących poświęcić się stano­wi duchownemu, od najwcześniejszych lat przyjmowali do seminarjów.

Kodeks podkreśla dalej z naci­skiem, że wychowanie duchowieństwa musi całkowicie i wyłącznie znajdować się w ręku Kościoła. Jest to wyłączne je­go prawo (can. 1352). Seminarja mają dawać swym wychowankom nietylko mieszkanie i utrzymanie, nietylko wyro­bienie ascetyczne, ale i całkowite wy­kształcenie umysłowe( can. 1364 i 1365). Zarówno małe jak i tem bardziej wielkie seminarja winny stanowić zakłady na­ukowe, dla których biskup nietylko mia­nuje profesorów, lecz ustanawia również plan nauki, który również jest dokładniej określony przez prawo (can. 1365). Profesorowie powinni wyższe studja od­bywać i uzyskiwać stopnie akademickie na uniwersytetach katolickich (can_ 1366).

Samo przez się rozumie się, że duchowne wyrobienie alumnów również jest dokładnie przez prawo określone (can. 1361, 1367). Współczesne wychowanie duchowień­stwa.

Prawo kanoniczne mówiąc o wycho­waniu duchowieństwa, podaje tylko za­sady ogólne, by mogły one zachować swą wartość na dłuższy czas i dla róż­nych krajów. Każdy przepis stosownie do czasu lub kraju, może być bliżej okre­ślany i bardziej sprecyzowany. Można powiedzieć, że kanony o wychowaniu duchowieństwa są tym trwałym funda­mentem, na którym się opierając, przy­biera ono rozmaite formy stosownie do potrzeb czasu.

Spróbujemy wysunąć takie właśnie praktyczne, dostosowane do obecnych czasów wnioski, które służyłyby jako ko­mentarz i uzupełnienie podstawowych postanowień prawa kan.

Trosce o zdrowie w seminarjach należałoby poświęcić szczególną uwagę. Jeśli chodzi np. o infirmerję i kąpiele to w wielu zakładach diecezjalnych trzebaby dużo zmienić i udoskonalić. Rów­nież dla ćwiczeń sportowych należałoby zarezerwować pewne godziny, zwłaszcza że odpada gimnastyka obowiązująca w gimnazjach. Umiarkowanie praktyko­wany sport ma dla kleryków znaczenie nietylko fizyczne ale i moralne. Winny być również uwzględniane nowe wyniki badań nad odżywianiem i stosownie do nich zreformowany rodzaj posiłków.

Jakkolwiek prawo kan. przewidu­je nieprzerwane wychowanie seminaryj­ne dla kandydatów do kapłaństwa, to jednak dobrzeby było problem ten, nie naruszając oczywiście jego podstawy zasadniczej, wszechstronnie rozważyć. Chłopcy przyjmowani do seminarjów bi­skupich, których celem jest przygotowanie do stanu duchownego decydują na całe życie o swojem powołaniu, zanim jeszcze mogli je wypróbować, a nawet zanim jeszcze uzyskali całkowitą wol­ność wyboru. W ten sposób zapewniają małe seminarja swoim diecezjom dosta­teczny dopływ księży, nie można jednak z całą pewnością twierdzić, że są to wszystkie bez wyjątku dobre powołania. Ponieważ bowiem małe seminarja ofia­rują zwykle swym wychowankom duże ułatwienia materjalne, tak, że bez zbyt wielkich kosztów mogą oni dojść do matury, wstępują więc do nich nierzad­ko pod przymusem warunków socjal­nych i decydują się zostać kapłanami, bo nie widzą dla siebie innej drogi wyj­ścia. Po otrzymaniu świadectwa dojrza­łości stają przed nimi dwie drogi: albo zabezpieczone pod względem materjalnym, tanie studja w wyższem semimarjum, albo studja na świeckim wydziale, najeżone trudnościami finansowemi, a może nawet niemożliwe; nic dziwnego, że nawet bez prawdziwego powołania decydują się na stan duchowny.

 

W niektórych diecezjach najmłodsi kandydaci do kapłaństwa kształcą się nie w specjalnie do tego przeznaczonych zakładach, lecz w gimnazjach ogólnych dla wszystkich powołań. Jeśli sądzić z obserwacji takie urządzenia dają po­zytywne wyniki. Gdzieindziej znowu możność swobodnego wyboru stanu ofia­rowana jest w ten sposób, że kandydaci do kapłaństwa jeden rok swoich studjów akademickich spędzają całkowicie poza seminarjum lub konwiktem. Zdaje się, że w tej praktyce kryje się złote ziarno mą­drości życiowej i doświadczenia peda­gogicznego. Młodzieniec, który w naj­trudniejszym okresie życia pozostawio­ny był samemu sobie, pozostał nawet poza mufami seminarjum wierny ideało­wi swego powołania i wrócił po upływie czasu próby do seminarjum, może być przekonany, że z własnej nieprzymuszo­nej woli idąc za Bożem wezwaniem przystępuje do święceń.

Pomijając naukowe wykształce­nie kandydatów do kapłaństwa, które zbyt obszerny stanowi temat, by je tu choć pobieżnie poruszać, przystępujemy do najważniejszego naszem zdaniem punktu, mianowicie wychowania kleru, stojącego na wysokim poziomie moral­nym i ascetycznym. Tu właśnie wycho­wanie największe czekają trudności.

Im bardziej postępują naprzód badania naukowi w sprawie dziedzicz­ności i praw, jakie nią rządzą, tem nieodzowniejszem się staje stosowanie wia­domości przez nie zdobytych, przy wybo­rze kandydatów do kapłaństwa. Wieleż zmartwień i zawodów oszczędziłoby się biskupom i przełożonym seminarjów, wiele szarpanin bezowocnych, i walk duchownych uniknęliby nieszczęśliwi kapłani, wieleż usunęłoby się zgorszenia dla wierzących, gdyby przy decyzji o dopuszczeniu do święceń można poznaći ocenić tą całą sumę odziedziczonych skłonności, jakie przynoszą z sobą kan­dydaci. W żadnym innym stanie zdrowie psychiczne i fizyczne nie ma tak wiel­kiego znaczenia jak w duchownym, w żadnym też innym jego brak nie wy­rządza tak wielkich szkód jak tu właśnie. W obecnych jednak warunkach trudno­ści są tylko postawione, ale dalekie jesz­cze bardzo od dostatecznego choćby roz­wiązania. I oto kierownik seminarjum stoi przed niesłychanie trudnem zada­niem: przeczuwa instynktowo walki i upadki jakie czekają tego, o którym ma wydać decyzję, brak mu jednak nama­calnych danych, że tak rzeczywiście bę­dzie. Oby dał Bóg, aby naukowe badanie dziedziczności coraz szybsze czyniło po­stępy, coraz pewniejsze zdobywało me­tody, coraz jaśniejsze osiągało wyniki, by możnaby się nią było posiłkować przy wyborze kandydatów do kapłaństwa.

Wielkie ma znaczenie obok bezpo­średniego dziedziczenia, kształtowanie się życia rodzinnego u wiernych. Właściwie i najbardziej oddziaływającemi seminarjami są chrześcijańskie rodziny, z któ­rych wychodzą przyszli kapłani. Trady­cja domowa, duch pobożności pielęgno­wany przez pokolenia całe, najpierwsze rodzicielskie wychowanie, które rozpo­czyna się na długo jeszcze przed przyj­ściem na świat dziecka, najwięcej po sobie zostawia śladów, decyduje wła­ściwie o całem późniejszym charakterze. O tem czy będzie się on więcej lub mniej nadawał do kapłańskiego stanu. Stąd też pracę duszpasterza nad u- twierdzeniem prawdziwie chrześcijań­skiego życia rodzinnego należałoby uwa­żać za konieczny warunek wychowania dobrego kleru. Nie należy oczywiście rozumieć, by przełożeni seminarjów pragnęli w ten sposób odpowiedzialność na nich ciążą­cą przełożyć na barki innych, jednak wy­raźnie trzeba podkreślić, że seminarja tylko wtedy wychowają wzorowych ka­płanów, jeśli będą otrzymywały synów prawdziwie pobożnych, katolickich ro­dzin.

Wiemy jednak niestety, jak bardzo smutno przedstawia się problem życia rodzinnego. Gdy obserwuje się tak nie­zmiernie lekkomyślne przygotowanie się i zawieranie małżeństwa, gdy dawne ide­alne pojęcie o związku małżeńskim mu­siało ustąpić czysto materjalistycznemu i grubo zmysłowemu, to mimo całego optymizmu, trudno sobie przedstawić jak z takich małżeństw mogą się urobić dzie­ci, które wniosłyby przymioty koniecz­ne do najświętszego na ziemi stanu.

Rozpadanie się chrześcijańskiego życia rodzinnego jest wielkiem niebezpie­czeństwem dla powołań kapłańskich. Je­śli nie położy mu się tamy, to nietylko brak ich będzie się stawał coraz dotkliw­szy, lecz coraz więcej będzie niegodnychi nieszczęśliwych kapłanów.

Niech i to będzie pobudką dla dusz­pasterzy, by wszystkie siły poświęcili odradzaniu chrześcijańskiego życia ro­dzinnego wśród wiernych.

Należałoby jeszcze większy poło­żyć nacisk na wpojenie w duchowień­stwo jak największej aktywności. W dzi­siejszych warunkach życia religijnego konieczne jest oddanie wszystkich swo­ich sił w apostolską służbę. Skarżymy się na brak kapłanów, a jednak wielki kapitał sił i uzdolnień ka­płańskich leży niewyzyskany. Wielu by się znalazło,, którzy mogliby dużo więcej zdziałać niż działają.To byłoby najpiękniejsze zadanie — wychować kapłanów, którzy za przy­kładem apostołów niepodzielnie oddali­by się pracy nad rozszerzaniem króle­stwa Bożego. Wtedy duch „dwunastu będzie żył wiecznie na ziemi, wtedy zło nie odniesie nigdy trwałego zwycięstwa, a dobro rosnąć będzie, aż dojrzeje jako obfite żniwo.

 

Głos Kapłański : miesięcznik poświęcony sprawom duchowieństwa katolickiego, rok IV,  wrzesień 1930, nr 9,  str. 243-248.