Tagi

, , ,

Stuletnia rocznica urodzin papieża Piusa X-go.

W d. 2-im czerwca przypadła stuletnia rocznica urodzin pa­pieża Piusa X-go, niepospolicie pięknej postaci na tle rozpoczy­nającego się XX wieku. (Józef di Sarto urodził się w skromnej mieścinie Riese). Pius X uosabiał na tronie świętego Piotra szla­chetność duszy, gorącą wiarę i świętość życia wówczas, kiedy większość narodów świata hołdowała skrajnie materialistycznym teorjom, hasłom areligijności i poziomym poglądom zarówno w politycznej, jak i społecznej dziedzinie.

Ci, co przed 30 laty śledzili uważnie tworzącą się z dnia na dzień historję pontyfikatu Piusa X-go, pamiętają, ile ataków i kalumnij kierowało się zewsząd ku Watykanowi za nieustępli­wość papieża, za „brak zrozumienia ducha epoki“, za nawoły­wanie do potęgowania praktyk religijnych. Niełatwe było życie Głowy Kościoła. Ten „wiejski proboszcz” umiał jednak stawić czoło nacierającym szatańskim mocom i pewną dłonią kierował Piotrową barką. Umarł w chwili rozpętania się światowej za­wieruchy. Jego wielkie, ojcowskie serce nie było w stanie prze­nieść myśli, że moloch wojny pochłonie miljony istnień ludz­kich, że cierpienie i nędza na długie lata zapanują na świecie.

Wszystkie akty pontyfikatu Piusa X-go są przepojone je­dyną troską: zbawieniem dusz i chwałą Bożą.

Generał dominikanów, Oj. Gillet omówił w jednej ze swych konferencyj stałe podkreślanie przez Piusa X-go prymatu du­chowości, przytaczając dla ilustracji, następujący fakt:

Wiemy, że w 1905 r. nastąpiło zerwanie stosunków po­między Stolicą Świętą i antyklerykalnym, masońskim rządem francuskiej Republiki. Otóż w jakiś czas po tym fakcie Pius X przyjął na posłuchaniu wysoko postawioną osobistość, która, na skutek tej t. zw. „separacji”, pragnęła wypowiedzieć papieżowi swe kondolencje. Ojciec Święty powstrzymał gestem wy­lewy współczucia rozmówcy, a następnie czyniąc alluzję do pięknego przykładu posłuszeństwa dla Stolicy Apostolskiej ze strony zarówno episkopatu i duchowieństwa, jak i katolików francuskich, pogodnie odpowiedział: „Chciałbym, by wszystkie sprawy Kościoła upodobniały się do dzisiejszej, religijnej sytuacji we Francji”. I pochylając się do swego gościa, jakby chciał czynić jakieś zwierzenie, dodał ze wzruszeniem: „wiem dobrze, że są tacy, co interesują się dobrami Kościoła; ja zaś troszczę się o dobro Kościoła”.

Artykuł niniejszy nie stawia sobie za zadanie szczegółowego omówienia tak pięknie wypełnionego 11 letniego pontyfikatu, ja­kim były rządy Kościołem Piusa X-go. Warto natomiast ukazać tego świątobliwego papieża przy pracy zarówno w jego prywatnym, jak i publicznem życiu. Zatrzymajmy się na dwu najważniejszych aktach papieskich, których nie zrozumiały wówczas nawet katolickie środowiska, pozostające pod pewnego rodzaju wpływem religijnego liberalizmu i jansenizmu; nieco już później zdano sobie sprawę, że Pius X uchronił powierzony swej pieczy Kościół Chrystusowy od niebezpieczeństwa o wy- jątkowem znaczeniu. Te dwa akty papieża, to: 1° potępienie modernizmu, 2° instrukcje o częstej Komunji Świętej.

Modernizm, którego ex-ksiądz Loisy był i jest dotąd jednym z najgłówniejszych przedstawicieli, od ćwierćwiecza już przenikał do uniwersytetów i seminarjów katolickich, kiedy Pius X obejmo­wał Piotrową stolicę.

Wszystkie różnorodne tendencje modernistyczne sprowa­dzały się do kwestjonowania, a nawet negacji głoszonych przez Kościół Katolicki dogmatów, tyczących się Objawienia i Odku­pienia. Gorączka postępu naukowego ogarnęła od czasu Renana pewną liczbę teologów, którzy usiłowali przeprowadzić niemożliwe przecież pogodzenie tradycyjnej doktryny Kościoła Katolickiego z ówczesnemi błędnemi filozoficznemi i naukowemi teorjami. Głośna w swoim czasie apostazja ks. Charbonnela, za pontyfikatu Leona XIII, powinna była stanowić dla tych teolo­gów przestrogę. Niestety, bolesne to wydarzenie nie wywarło głębszego wrażenia i „uczeni” w rodzaju Loisy’ego kontynuowali wprowadzanie w błąd pewnej liczby umysłów, zachwianych w swej wierze przez modne wonczas demokratyczno-naukowe frazesy.

Pius X najdokładniej przejrzał grę świadomych modernistów (wielu nie zdawało sobie dokładnie sprawy z istoty zagadnienia) i wystąpił przeciwko nowej herezji w swej słynnej encyklice z 8-go września „Pascendi dominici gregis“. Encyklika nie była skierowana przeciwko naukowym metodom, jakiemi się posłu­giwano przy studjach biblijnych; przeciwnie, studja biblijne pod impulsem Piusa X-go nabrały nowego rozmachu. Encyklice cho­dziło tylko o odwrócenie szlachetnego i śmiałego biegu idei od bagnistego i antychrześcijańskiego nurtu, do którego świadomi moderniści go kierowali, — o ochronę przed pseudo-naukową krytyką podstaw wiary katolickiej. Ogłoszenie encykliki wywołało

wśród modernistów oburzenie; nastąpiły apostazje ale też i powroty nieświadomych modernistów do tradycyjnej nauki Kościoła. Jednostki złej wiary lub też zaślepione pychą zrzuciły maskę; ludzie dobrej woli zrozumieli z jakiej niebezpiecznej dro­gi sprowadziła ich ojcowska ręka. Największa ofenzywa czasów nowożytnych przeciwko chrześcijańskiemu pojmowaniu istoty Boga została złamana.

Dekrety o Komunji Świętej, to najbardziej pozytywna część 11 -letniej działalności Piusa X-go; przez ogłoszenie ich zapobiegł papież klęsce, która groziła nadprzyrodzonej przyszłości kato­licyzmu; słabło bowiem wśród wiernych zrozumienie wartości i konieczności częstego przyjmowania Komunji Świętej; słabł kult dla Najświętszej Eucharystji. Te przeżytki jansenizmu, jak również z drugiej strony liczenie się ze względami ludzkimi oddalały miljony dusz ludzkich od Stołu Świętego; zamierały one, pozbawione nadnaturalnych mocy i światła, tak niezbę­dnych dla normalnego rozwoju duchowego życia.

„Katolicy dzisiejsi, mówi O. Gillet, którzy od swych lat najmłodszych przyzwyczaili się do praktyki częstego, a nawet codziennego przyjmowania Komunji świętej, nie są w stanie zdać sobie obecnie sprawy ze znaczenia, jakie te zagadnienia nadprzyrodzonego charakteru posiadały jeszcze za czasów rzą­dów Kościołem przez Piusa X-go. Nie wiedzą, albo nie uprzy­tamniają sobie, że jansenizm nie przestawał wywierać wpływu na katolickie społeczeństwo, i na duchowieństwo i na wiernych. Praktyka częstego przystępowania do Komunji Świętej nie była należycie rozumiana; uważano ponadto, że przyjęcie Komunji Świętej jest raczej nagrodą, niż niezbędnym posiłkiem do utrzy­mania i rozwoju życia chrześcijańskiego”.

W większości katolickich społeczeństw dzieci przystępowa­ły do pierwszej Komunji świętej dopiero w 12-ym lub 14-ym roku życia; pobożni przyjmowali Komunję Świętą tylko w uro­czyste święta; z pośród mężczyzn, uczęszczających na Mszę św. nieliczni tylko stosowali się do 4-go przykazania kościelnego. Tego rodzaju zapatrywania tak silnie były wpojone w umysły,były uważane za tak naturalne, że papieże nie interwenjowali, uważając, że zarządzenia ich mogą nie odnieść pożądanych wyników. Religijna jednak sytuacja pogarszała się z dniem każ­dym; życie chrześcijańskie stawało się coraz trudniejsze, otaczały je bowiem przejawiające się w dziedzinach wiary i moralności prądy egoizmu, materjalizmu, poganizmu, które wytwarzały niemożliwą dla miłujących Boga dusz atmosferę. Pragnąc sparaliżować te szkodliwe wpływy, rozwiać błędy i przesądy, zneutralizować złe przykłady, należało nie tylko potępić herezje, rozpowszechnić nauczanie doktryny chrześcijań­skiej, ale spotęgować życie eucharystyczne.

Rozwój tego życia od czasu ukazania się dekretów Piu­sa X-go da się ocenić liczbą i znaczeniem kongresów, organizo­wanych w pięciu częściach świata na cześć Chrystusa Pana w Najświętszej Eucharystji. Akcja zatem Piusa X była i koniecz­na i owocna. Papież nie zadawalniał się zwalczaniem zła swej epoki; przewidując przyszłe trudności Kościoła i brak odpo­wiednich środków obrony wobec wzrastającego poganizmu, wskazał najskuteczniejsze lekarstwo, w pewnym stopniu, rzec można, objawił je światu chrześcijańskiemu.

W tych dwu głównych, przypomnianych w niniejszym artykule aktach Piusa X-go, wypowiada się najdokładniej i naj­wspanialej dewiza jego pontyfikatu: „Instaurare omnia in Christo“. Od 1914 r. niewątpliwie odnowiło się w Chrystusie życie Kościoła katolickiego; nad dalszem jego odnawianiem w całym szeregu dziedzin pracuje niezmordowanie imiennik Piusa X-go, wielki nasz papież, papież „Akcji Katolickiej”, Pius XI.

Ks. J. Szm.

W 1906 r., jako młody ksiądz, byłem w Rzymie; dzięki pewnym znajomościom uzyskałem wstęp na audjencję, w której kilkanaście zaledwie osób brało udział; ze wzruszeniem wspominam zawsze chwilę, kiedy papież, na twarzy którego malowała się przedziwna słodycz, dobroć i coś, coby świętością najodpowiedniej określić było można, podszedł do mnie, spytał jakiej jestem narodowości, a dowiedziawszy się, żem polski ksiądz, położył mi rękę na głowie i rzekł: „błogosławię tobie i twojej ojczyźnie”; ze łzami w oczach ucałowałem rękę Ojca Świętego.

 

Głos Kapłański : miesięcznik poświęcony sprawom duchowieństwa katolickiego, rok IX,  lipiec-sierpień 1935, nr 7-8,  str. 293-297.

Reklamy