Tagi

, , , , ,

Jużeśmy rozważali, że życie Chrystusowe w nas rozwija się jedynie przez miłość.

Miłość jest przyczyną mądrości, a zarazem jest jej skutkiem. Ona daje natchnienie do działania i sama wzmacnia się przez uczynki, do których daje natchnienie. W gruncie rzeczy, jedno tylko stanowi przeszkodę, by dusze nasze rosły w mądrości i łasce, trzeba sobie przyznać ze wstydem, jest to samolubstwo.

Miłość i samolubstwo, to dwa przeciwne sobie bieguny, do których wszystko się odnosi. To życie i śmierć, niebo i piekło, Chrystus i szatan. „Przyszedłem nie żeby mi służono, ale żeby służyć”, to głos Chrystusa „Nie będę służyć”, to głos szatana.

Zaprzeć samego siebie, nieść swój krzyż, iść za Jezusem krok za krokiem jego śladami, jest to róść w mądrości. Szukać siebie samego, swojej wygody, swojej woli, zadowolenia, pychy, zmysłowości, chciwości to iść śladami szatana, to nie rosnąć ale umniejszać się. Z tego należy uczynić przedmiot naszego rachunku sumienia i naszych postanowień.

Na małoby się przydało zdać sobie sprawę ze swoich uchybień, jeżeliby to nas nie doprowadzało do bardzo praktycznych postanowień.

Co uczyniłam dotąd, aby rozwinąć w sobie miłość, a co mogę jeszcze uczynić w tym miesiącu i w tym rozpoczynającym się roku. Niech każda zobaczy czego jej nie dostaje, w jaki sposób ma uzupełnić braki, nie tyle ze względu na przeszłość jak raczej ze względu na przyszłość.

Miłość, tak jak każda cnota, otrzymuje się za pomocą łaski Bożej, przy naszem z łaską współdziałaniu. To współdziałanie duszy z Bogiem jest rzeczą nieodzowną.

Dla otrzymania łaski, trzeba o nią prosić, wyprosić w sposób skuteczny, trzeba jej gorąco pragnąć, pragnąć  jak więzień pragnie wyzwolenia, chory wyzdrowienia, oskarżony uniewinnienia, a skazany ułaskawienia, jak kochający pragnie posiąść przedmiot swojej miłości, jak się pożąda rzeczy, której wartość się ocenia i od posiadania której szczęście nasze zależy.

Daniel był mężem pożądania, a Dawid mężem według serca Bożego, zarazem figurą Chr. P. Chrystus na krzyżu pragnął zbawienia dusz i zaspokoił to pragnienie przelewając do ostatniej kropli krew swoją dla ich odkupienia.

By zrozumieć czem jest miłość i zapragnąć jej, trzeba ją rozważać w tajemnicy Trójcy Przenajświętszej, a przedewszystkiem w Bogu Ojcu, który nas stworzył z miłości na obraz swój i podobieństwo. Miłość zatem jest twórczą. Odkupieni krwią Chr. P. poznajemy, że tylko miłość może zmyć nasze grzechy i spłacić nasze długi. Umocnieni przez bierzmowanie darami Ducha św. poznajemy że miłość jest wspaniałomyślną i że tylko ona może nas uświęcić.

Zostawmy chwilowo na boku cierpienia, upokorzenia, ubóstwo Chr. P. któremi się posługiwał jako środkami, a zastanówmy się raczej nad celem, który sobie założył t. j. Miłością. Nad jego miłością ku Bogu i ludziom w tajemnicach wcielenia, narodzenia, w całem życiu i przy śmierci. Wszystko stanowiło u niego jeden akt miłości. Wszystko cośmy otrzymali, czem jesteśmy i to do czego jesteśmy powołani jest aktem miłości.

Zgłębiajmy przepaść wyniszczenia Chr. P. z miłości ku nam i wzniosłość zamiarów Bożych względem nas, nie krępujmy wyobraźni, ani żadnej z władz naszych, a jednak nie zdołamy przeniknąć ani wielkości, ani głębokości miłości Trójcy św. ku nam. To co zdołamy pojąć da nam do zrozumienia, że niema poza miłością, ani życia, ani dobra, ani siły, ani piękna, i że tylko w miarę naszej miłości wejdziemy w posiadanie tych dóbr. Miłość jest twórczą, ona oczyszcza, leczy, pociesza, ozdabia i uświęca. Ona jest artystą, twórcą wszelkiego piękna i wszelkiego dobra. Wszystkie nasze cierpienia i słabości wynikają z braku, albo z niedostatku miłości.

Gdybyśmy zrozumieli tę zasadniczą prawdę, zapragnęlibyśmy miłości. Jeżeli jej nie pragniemy, to dlatego że jesteśmy ociężali, małoduszni, zbyt osobiści; a więc módlmy się, prośmy o przemianę serc naszych, błagajmy o promień tej miłości, która powołała nas do bytu, która nas odkupiła, i która nas uświęca, prośmy o pragnienie miłości.

Ponieważ miłość jest jednocześnie przyczyną i skutkiem, daje natchnienie do działania, a zarazem wynika z naszych uczynków, pełnijmy uczynki miłości, a posiądziemy miłość. Każda cnota w ten sposób się nabywa. To stanowi współdziałanie z łaską.

Mogę sobie z tego sprawy nie zdawać, jest jednak rzeczą pewną, że mam łaskę wystarczającą do zbawienia, zależy odemnie pomnożyć ją przez uczynki zewnętrzne.

Często narzekamy, że nie dość kochamy Boga i bliźniego, mamy łaskę wystarczającą, to nie Bóg nam nie dopisuje, ale raczej wola i uczynki nasze. Powodując się samolubstwem działamy w kierunku naszych uczuć i skłonności, należałoby czynić wprost przeciwnie. Nie czuję się usposobioną do rozmyślania, do modlitwy, do przystępowania do sakramentów św. to dowód oczywisty, że wypada wolę moją w tę stronę skierować, trzeba uczynkami zewnętrznymi ten brak wewnętrzny zastąpić.

Nie kocham bliźniego, męczy mnie, drażni, czuję wstręt do niego to właśnie sposobność do uczynków miłości bliźniego. Bo pełnić te uczynki pod wpływem skłonności przyrodzonej nie jest cnotą chrześcijańską, poganie to samo czynią mówi Chr. P. By pokochać tych co nas prześladują, trzeba się za nich modlić. By kochać tych co nam źle czynią, trzeba  im dobrze czynić, trzeba płacić dobrem za złe. I to jest rzecz sprawiedliwa, bo nasi prześladowcy oddają nam więcej przysług niż nasi przyjaciele, dają nam pole do zasługi, jednają nam łaskę, oczyszczają nas z samolubstwa, uświęcają nas. Korzystajmy z tego co nam dają.

Należy dobrze czynić, nie kiedy się ma ku temu ochotę, ale kiedy sposobność się nastręcza, a bliźni tego potrzebuje, bo to jest chwila Boża. Trzeba słuchać, kiedy bliźni ma ochotę do mówienia, trzeba z nim razem płakać i cierpieć, umieć też z nim razem śmiać się i weselić. Tego nas uczy Chr. P. W języku światowym to się nazywa być miłym i uprzejmym, a w języku chrześcijańskim mieć miłość bliźniego. „Caritas urget me”. Miłość mnie nagli, przyciska, woła św. Paweł.

Prośmy Boga, aby nas ogarnęła i nagliła względem wszystkich. Jużeśmy poznali, że samolubstwo tamuje w nas rozwój życia Chrystusowego. Przejdźmy do szczegółów. Ta osoba nie podoba mi się, ona mnie krępuje, bo ma inne zapatrywania, przeciwne moim upodobaniom, nawyknieniom, zamiarom i temu co dla mnie korzystne. Zawsze ja, ja i jeszcze raz ja, to samolubstwo burzy się przeciw bliźniemu. Umiejmy zaprzeć siebie, a nie będziemy nic mieli przeciw bliźniemu.

Jestem ponura, smutna, źle usposobiona, dlaczego? Zawsze to samo. – Ktoś mi uchybił, o mnie zapomniał, pominął mnie, sprzeciwił się memu zdaniu, nie doceniono mojej pracy, „Abnege semeipsum”. Zaprzyj samego siebie, a pokój wróci do duszy i rosnąć będziemy w łasce przed ludźmi.

Cierpię i przeczuwam jeszcze większe cierpienia, kalectwo, konanie i śmierć, odwaga mnie opuszcza. Dlaczego? „Abnege” Zaprzyj się, idź za Jezusem, a będziesz miała siłę pójść na śmierć jak męczennicy, którzy szli radując się „Ibant gaudentes”. Moje cierpienia i moja śmierć będą moim wzrostem w łasce i dobrze wpłyną na moje otoczenie.

By rosnąć w mądrości i łasce trzeba zwalczać samolubstwo, zaprzeć siebie i iść za Jezusem.

Możnaby porównać samolubstwo do zbyt ciasnego ubrania, które tamuje rozwój fizyczny dziecka i doprowadza niekiedy do kalectwa, jak to ma miejsce z nogami Chinek.

To samo się ma z naszemi duszami. Samolubstwo jest zbyt ciasnem ubraniem dla chrześcijanina, on ma się przyoblec w Chrystusa, by dojść do wzrostu dla siebie przeznaczonego. Jaki cudny byłby dla nas rozpoczynający się rok, gdyby każda z nas dobrze zrozumiała szkody, jakie jej na każdym kroku wyrządza samolubstwo. Niech każda zrobi poważny przegląd, na czem polega u niej samolubstwo? W czem stanowi dla niej przeszkodę?

Zło tkwi w każdym z nas, ale każda dusza jest niem dotknięta w inny sposób. Jedna jest samolubna w udzielaniu swego czasu, inna kiedy chodzi o zmęczenie fizyczne, inna kiedy chodzi by drugich wysłuchać, lub im okazać trochę serdeczności. Zobaczmy jak jest z nami.

Jaka cudowna zmiana mogłaby zajść w nas i wokoło nas gdybyśmy wzięły praktyczne co do tego postanowienia.

Skoro miłość tworzy, jaki ożywczy wpływ miałybyście gdyby samolubstwo zastąpiła miłość Boga i miłość dusz.

Pismo Kuźniczanek 1929, R. IX nr 2-, str. 13-17.

Reklamy