Tagi

, , , ,

     Obowiązkiem rodziców względem dzieci, jest: przejąć je zbawienną bojaźnią, miłością bez poufałości i dziecięcem uszanowaniem, które nie wyklucza zaufania.

Trzeba stać się powiernikiem ich smutków, radości, win i pokus: nie tyle my mamy mówić, ile one powinny móc się wypowiedzieć.

Trzeba interesować się wszystkiem co je zajmuje, zdawać sobie sprawę z ich pracy i postępów, wiedzieć czego się uczą.

Codziennie trzeba znaleźć czas potrzebny, aby porozmawiać z niemi o wszystkiem co ich dotyczy, o tem co w ciągu dnia widziały, czytały, słyszały, myślały, mówiły lub zrobiły.

Trzeba się kształcić, oświecać i zapoznawać się z prądami i sprawami chwili bieżącej, aby móc z niemi o tem rozmawiać, wyrabiać im sąd i przyzwyczajać je do poważnego myślenia.

Trzeba czuwać nad tem, aby w planie ich nauk dostateczna ilość czasu była poświęcona na naukę religji, języków i sztuk pięknych, oraz na ćwiczenia fizyczne.

Trzeba zawierać i utrzymywać stosunki, które mogą im być pożyteczne, rozwijać w nich upodobania i zwyczaje dobrze wychowanych ludzi.

Trzeba dostarczać im książek do czytania, odpowiednich do ich rozwoju umysłowego, do ich nauk i charakterów.

Trzeba je upominać, ale li tylko w celu, aby im się przysłużyć, bez niecierpliwości i nudzenia; umieć przeczekać i wybrać odpowiednią chwilę, a  nie stracić sposobności, które się nadarzą.

Trzeba ułatwiać im stosunki z rówieśnikami, uważając, aby te przyjaźnie były dla nich korzystne.

Trzeba czuwać nad ich zachowaniem, układem, zdrowiem, ubraniem; trzeba przyzwyczajać je do czystości, porządku, oszczędności.

Trzeba je nauczyć, aby same sobie usługiwały, a zarazem wskazać jak i w jakiej mierze mogą korzystać z usługi obcej.

Trzeba czuwać nad ich majątkiem, a sobie umieć coś odmówić, aby o ile możności zostawić każdemu z nich tyle ile się samemu otrzymało.

Trzeba zapoznawać je z interesami, niech wiedzą, co się dla nich robi, niech się nauczą coś posiadać, niech się nauczą dawać, wydawać i oszczędzać – zarządzać i rachować.

Trzeba czuwać, aby wypełniały swe obowiązki religijne, aby rano i wieczorem mówiły pacierz, aby robiły rachunek sumienia i co dzień przeczytały cos pobożnego.

Aby móc wszystko to spełnić, trzeba samemu wstać, ubrać się i być już na swojem stanowisku nim one się obudzą, a kłaść się dopiero wtedy, gdy one już śpią.

Ale przedewszystkiem i nadewszystko trzeba się za nie modlić, i dać im przykład wszystkich wielkich cnót życia chrześcijańskiego i społecznego, oraz wszystkich drobnych cnót życia domowego.

Trzeba starać się o wielką równość usposobienia, trzeba żeby dzieci widziały i doświadczały tego na swoich rodzicach, że ludzie którzy miłują Boga i służą Mu, mają serca szersze, prostsze i głębsze niż inni, że są uprzejmiejsi i usłużniejsi, bardziej poświęceni, prawi, szlachetni, mili, delikatni i bezinteresowni, słowem że są lepsi od innych pod każdym względem.

Oto co mi się zdaje być obowiązkiem rodziców względem dzieci.

(Z listu p. Jenerałowej – tłumacz.)

 

Pismo Kuźniczanek 1925, R. V nr 4-5, str. 33-34.

Advertisements