Tagi

, ,

       Dokąd dążymy? Co jest celem naszym? Wiemy, że celem tym jest Bóg. Prawda ta od dawna jest nam znaną. – Musimy sobie jednak znaleźć coś, coby nam zawsze o niej przypominało i do celu owego wiernie prowadziło, musimy znaleźć drogowskaz. Będzie nim silna wiara. Wiara będzie również sterem, zapomocą którego ominiemy szczęśliwie mielizny, wiry i oprzemy się nawałnicom świata i do celu trafimy.

Człowiek bez wiary prowadzi zwykle życie dorywcze, chwiejne, ulega ciągłym zmianom wewnętrznym i wahaniom, jest po prostu chorągiewką.

Trudno być niewierzącym i moralnym, jedno drugie wyklucza.

Przykazanie bowiem moralności często staje w kolizji z naturą ludzką, z własną wolą człowieka, z jego celami, pragnieniami. W imię czego więc człowiek miałby to wszystko deptać, w imię czego trwać przy jakiejś zimnej doktrynie? Co n. p. zmusić może człowieka bardzo skąpego do miłosierdzia? Tylko wiara. Gdzie wiara upada, tam zwykle i moralność ginie. – Wzgląd ludzki będzie czasami hamulcem lub bodźcem, zastąpi niekiedy wiarę, ale tylko na polu czynów, nigdy myśli i uczuć, te będą sobie swobodnie błądziły po bezdrożach grzechu. Dopóki niema okazji do złego, człowiek bez wiary może być moralnym, ale gdy przyjdzie próba, pokusa, klęski, niepowodzenia, zdrada osób ukochanych. Cóż człowieka wówczas może uchronić od załamania się, od grzechu, od rozpaczy? … Tylko wiara.

Wiara jest tą ręką potężną, która nas dźwiga i łączy z naszym wiecznym celem. Wiara jest tym drogowskazem, który nas wiedzie do naszego wiecznego przeznaczenia, do Chrystusa. Nic więc dziwnego, że zły duch przedewszystkiem na wiarę uderza, przeciwko niej jego nienawiść się mota.

Świat może przebaczyć wszystko do czasu… przebacza zło, wady i ułomności, przebacza nawet skromność, miłosierdzie, sprawiedliwość, ale wiary nigdy! Wypowiada jej walkę na śmierć i życie!

Pierwszym środkiem tej walki jest obojętność; zamilczeniem, lekceważeniem i pogardą stara się on ją zniszczyć, obniżyć w sercach.

Wiara jest tem, o czem się dziś w towarzystwie nie mówi, omija się rozmyślnie ten temat – to jest rzecz na indeksie. O wszystkiem będzie się rozprawiało: o nauce, o karierze, o sztuce, o szczęściu i małżeństwie; robić się będzie przeróżne plany, wszystko się będzie starało poznać, zrozumieć i zanalizować, ale milczyć się będzie o wierze. – Przez taką obojętność, dojdzie się wreszcie do przekonania, że wiara nie zasługuje na to, by się nią zajmować, – dojdzie się do pogardy.

Bywa też walka czynna z wiarą, przez ośmieszanie, lżenie, krytykowanie. Wszystkie środki są w tej walce dobre, nie opuszcza się niczego, nie cofa przed żadną podłością, by wiarę odebrać. Przeciwnicy godzą przedewszystkiem na kościół i duchowieństwo, bo to najpewniejszy środek podkopania wiary. Trzymają się zasady Woltera: „Kłamcie wciąż, a coś z tego pozostanie”. Walka ta prowadzona jest z uporem strasznym i z psychologiczną znajomością słabości ludzkich, którym się schlebia; prowadzona jest z całym arsenałem materjalnego poparcia – Tej strasznej fali przeciwdziałać trzeba! Za mało wiarę naszą znamy i kochamy ją za mało! Powinniśmy się w niej wciąż oświecać, ugruntowywać przez czytanie poważnych dzieł, miesięczników. Wiara nie boi się światła, lecz nieświadomości. Ponieważ jest ona jednak nie tylko nauką, ale i łaską, trzeba ją też pokochać i o nią się modlić.

„Jeżeli jesteś Boże, oświeć mię! bo jeżeli jesteś, to będzie straszne, gdy zapóźno się o tem dowiem!” wołał jeden z niedowiarków.

Módlmy się o wiarę, pamiętajmy, że Bóg nigdy takiej modlitwy nie odrzuca.

(z kazania Ks. A. Chmielewskiego).

Pismo Kuźniczanek 1927, R. VII nr 2, str. 14-15.

Advertisements