Tagi

,

   Niejednokrotnie stajemy w życiu na niepokojącem rozdrożu. Mamy zdecydować się na poważny krok, od którego zależeć ma nasze życie, nasz los.

Szukamy światła, rozjaśnienia mroków wątpliwości. Pytamy drugich, mądrzejszych od nas, a oni radzą, każdy inaczej. Miotamy się bezradni, temi radami zmieszani. I w końcu idziemy zbici i znękani do świątyni, klękamy kornie przed Bogiem, i jako ostatniej instancji pytamy: Boże – Ty Sam nam powiedz, co czynić mamy. A Bóg wskazuje nam Marję.

Oto Matka dobrej rady – słuchajcie a nie zginiecie. I w litanji przymiotów Niepokalanej znajdujemy te pełne pociechy i mocy nadziemskiej słowa: Matko dobrej rady, módl się za nami.

Taką czci ludzkość we włoskiej świątyni, w Genazzano. O tej siedzibie Niepokalanej pragnę Wam Drodzy Czytelnicy, dziś nieco opowiedzieć.

W piękny letni poranek wyjechałem pociągiem kolei elektrycznej Rzym – Fiuggi do miasteczka, oddalonego o 40 km od Wiecznego Miasta, noszącego nazwę Genazzano. Stare to gniazdo wśród gór Sabińskich położone pamięta jeszcze czasy pogańskie. Na jego murach zgórą półtora tysiąca lat drzemie.

Tutaj, w wiekach średnich mieszkali baronowie włoscy i często toczyli krwawe wojny z sąsiadami, a niekiedy nawet podnosili oręż i przeciw samym papieżom. Oprócz parafialnego kościoła, nie było w tem miasteczku innej świątyni. OO. Augustjanie zaczęli dopiero budować swój klasztor. Tymczasem nastał rok 1467. Turcy, przedostawszy się z Azji do Europy, poczęli posuwać się ku Węgrom, grożąc zalewem.

W Skutari, miasteczku leżącem w dzisiejszej Jugosławji, w niewielkim kościółku, odbierała cześć Bogarodzica, wyobrażona na malowidle sporządzonem na ścianie. Dwaj gorliwi czciciele obrazu: Albańczyk Georg i Słowianin Desklawis, postanowili uratować cenne malowidło. Modlili się długo – błagając Niepokalaną o radę. – „Co czynić, Matko?” – mówiły ich gorące miłością serca.

Aż oto zdumionym ich oczom ukazuje się dziwne zjawisko: Obraz (sam tynk) odrywa się od ściany, wychodzi ze świątyni i, płynąc nad ziemią, kieruje się wprost nad Adrjatyckie morze, a głos wewnętrzny mówi im donośnie: pójdźcie za mną!

Obaj mężczyźni, ustawicznie się modląc, podążają za nim. Wstępują na morskie fale i jak po ziemi kroczą po wodzie w ślad za obrazem. Dochodzą tak aż do Rzymu. 25 kwietnia 1467 roku, obraz mocą Bożą uniesiony przed Turkami, znika im z oczu wśród zabudowań Wiecznego Miasta.

W tym czasie w Genazzano zapanował niezwykły ruch. Dziwne a piękne śpiewy płynęły z nieba, a wśród chmur ukazał się obraz Najśw. Panienki, zdążający ku budującemu się kościołowi OO. Augustjanów. Kto żyw wyległ na ulice. Uderzono w dzwony. A obraz tymczasem zniżył lotu i zawisł w powietrzu w budującej się kaplicy. Wieść o niezwykłem zdarzeniu rozeszła się lotem błyskawicy po Italji i do uszu zasmuconych albańskich wędrowców. Podążyli oni do Genazzano i cóż za radość zapanowała w ich sercach, gdy poznali swą Panią ze Skutari.

Opowiedzieli zebranym cudowną pielgrzymkę obrazu i sławiąc moc Bożą, nadali nazwę Matki dobrej rady.

Sczasem powstało wielkie sanktuarium, a niezliczone wota, zawieszone na obrazie Matki Bożej, świadczą o licznych cudach, jakie miały tutaj miejsce. Papieże: Benedykt XII, Pius VIII, Pius IX, Benedykt XIV, Pius X i Leon XIII uświetnili to miejsce szeregiem odpustów i sami odbywali pielgrzymki do tego cudownego miejsca. W międzyczasie Imię Najśw. P. Marji „Dobrej rady” umieszczono wśród wezwań do litanji loretańskiej.

I ja, zwiedzając ten cudowny przybytek, kornie uchyliłem czoła przed ustawicznym cudem, jaki tu się odbywa. Obraz bowiem, jak przed wiekami zawisł w powietrzu, tak trwa podziśdzień i zjawisko to można oglądać, obchodząc wkoło szklane pokrycie. Cudownie uśmiechnięte oblicze Najpiękniejszej z dziewic dziwnie kojąco działa na dusze targane niepokojem i, choć martwemi zdają się oczy, patrzące z obrazu, – to jednak siła i moc postanowienia jest tak potężna, że żadna wątpliwość ostać się nie może.

Rada Matki Słowa Przedwiecznego jest ponad wszelkie rady!

Rycerz Niepokalanej, kwiecień 1936, rok XV, Nr. 4 (172), str. 110-111.

Reklamy