Tagi

, , ,

Czy jestem Chrześcijanką, czy też osobą światową? oto pytanie, które należałoby stawiać sobie nieustannie. Jedno spojrzenie na Krzyż powinnoby nam na nie odpowiedzieć.

Ale dziwna rzecz, – zgadzając się co do celu, nie zgadzamy się co do drogi, która doń prowadzi. Z dziwnym brakiem logiki ludzie wyobrażają sobie, że aby dojść na prawo, można bezkarnie iść drogą prowadzącą na lewo. Wyobrażają sobie, że można żyć duchem świata; miłować świat; zajmować się tem, co się światu podoba; przyznawać sobie prawo być płochym, zmysłowym, gadułą, próżniakiem; – a po tem wszystkiem stanąć na sądzie bożym, mówiąc z Chrystusem: „Consumatum est” – „spełniam, mój Boże to, co mi dałeś do spełnienia; naśladowałem tego, którego miałam naśladować; czyniłam pokutę; krzyż i cierpienia przyjmowałam w duchu wynagrodzenia; postępowałam za moim Zbawicielem w ubóstwie, upokorzeniu, w pracy i znoju…”

Czy naprawdę wyobrażają sobie ci ludzie, że będą mogli tak powiedzieć? – czy też myślą, że do szczęśliwości wiecznej wejdą bez tych słów? – A może raczej odwracają myśl od tego przedmiotu, rozumując na wzór strusia, że uniknie się niebezpieczeństwa, unikając jego widoku?

A przecież niebezpieczeństwo jest w tem: że niebo, szczęście życia przyszłego, Królestwo Chrystusowe są dla chrześcijan, a nie dla światowców.

 

Czy jestem Chrześcijanką, czy też osobą światową? oto pytanie, które należałoby stawiać sobie nieustannie. Jedno spojrzenie na Krzyż powinnoby nam na nie odpowiedzieć.

Zastanówmy się w obecności Boga, co nas głównie zajmuje? o czem rozmawiamy?… Zwłaszcza nasze rozmowy są wiernem odbiciem stanu naszej duszy. „Z obfitości serca usta mówią” (Mat 12. 34), powiada Chrystus, a że Bóg przedewszystkiem patrzy na serce, dlatego żadne próżne słowo nie ujdzie bezkarnie: „z każdego słowa próżnego, któreby wyrzekli ludzie, zdadzą liczbę w dzień sądny” (Mat. 12. 36).

Skoro więc rozmowy nasze wypływają z serca, one to i sposób ich prowadzenia wskazują, jaki duch nas ożywia: duch Chrystusa, czy duch świata.

W jaki sposób mówię o brakach, jakie mnie dotykają? o krzywdach prawdziwych czy urojonych, za ofiarę których się uważam? jak wyrażam się o bliźnich?

Czy słowa moje tchną miłością i tem miłosierdziem, któremu miłosierdzie jest obiecane, – czy też to światowa obmowa?

Co mówię wobec ubóstwa, niedostatku? czy przyjmuję to w duchu ubóstwa „Stajenki”, czy też buntuje się we mnie duch świata pełen cierpkości i goryczy?

O czem rozmawiam z największem zajęciem? Czy to służba Boga i bliźniego pochłania moją uwagę? czy to myśl o nauce i własnem uświęceniu mnie zajmuje? czy też raczej gwar światowy, nowinki, ploteczki są przedmiotem moich rozmów?

 

Pismo Kuźniczanek 1925, R. IV nr 4, str. 29-30.

Reklamy