Tagi

, , , ,

Wiara uczy nas uważać każde cierpienie za prawdziwy grosz, który równocześnie spłaca długi przeszłości i nabywa dobra na przyszłość.

Notatki z lekcji p. Jenerałowej w 1896 r., tłumaczone z francuskiego.

„A nie mają korzenia w sobie, ale są doczesnymi potem gdy przyjdzie uciśnienie i prześladowanie dla słowa, natychmiast się gorszą”. (Mar. 4-17)

 

Cóż to jest ten korzeń, którego brak czyni nas tak „doczesnymi”, tak ziemskimi, tak nędznymi wobec prześladowania, a tak skorymi do „gorszenia się”, gdy przyjdzie „uciśnienie”?

„Pół anioły, pół zwierzęta” – przez cały nasz ustrój fizyczny, przez wszystkie struny serca przywiązani jesteśmy do ziemi i do wszystkiego co ziemskie. Z obawy, abyśmy tego nie zapomnieli, mamy sobie powiedziane: „Jesteś prochem i w proch się obrócisz”. (Gen. 3-19).

Zapewne, niebezpiecznie o tem zapominać, ale również niebezpiecznie utrzymywać się bez końca w tym prochu.

Niestety! Wszystkie nasze „korzenie” są w ziemi i ziemskiego rodzaju. Nasza wiedza, nasze sądy, nasze poglądy i sposób oceniania rzeczy są oparte na doświadczeniu czysto ziemskiem… I oto dlaczego myśli nasze nie mogą być takie, jak myśli Boże, ani drogi nasze jak Jego drogi. Wszystko co staje w poprzek naszym pojęciom, naszym urządzeniom, wszystko co przewraca porządek i harmonję spraw ziemskich, wszystko co gwałt zadaje naszym upodobaniom i interesom doczesnym, – wszystko to staje się dla nas przedmiotem zgorszenia.

Ileż pytań „dlaczego” powstaje nieustannie w duszy, – a rozum ludzki nie ma na nie odpowiedzi.

Stąd ileż wstrętów, – wstrętów wiodących do rozpaczy, o której można powiedzieć, że jest rozpaczą zwierzęcia.

Cóż jest więc tym „korzeniem”, któryby nas umocnił na stałym gruncie i nie dał nam upadać wobec udręczeń życia?

Nieziemski to korzeń. To wiara.

Wiara co prawda, nie może nic zmienić w warunkach materjalnych naszego stanowiska na tym świecie. Ale odnosząc się do wyższej części naszej istoty, którą mamy z anioła, tłómaczy nam „dlaczego” cierpienie jest naszym udziałem, doprowadza do zgodzenia się z niem i pragnienia go… Przez wiarę dochodzimy do zrozumienia ciężkości grzechu i potrzeby wynagradzania. Wiara nas poucza, że prawo dziedzictwa Chrystusowego w niebie przypadnie nam w miarę naszego współudziału w Jego życiu na ziemi: życiu pokuty i wynagradzania od stajenki do Golgoty, od narodzenia do grobu. Ona to – wiara – daje nam widzieć w każdej przykrości a nawet w śmierci dwie korzyści: oczyszczenie z winy i zasługę.

Tak, wiara uczy nas uważać każde cierpienie za prawdziwy grosz, który równocześnie spłaca długi przeszłości i nabywa dobra na przyszłość.

Dlaczego, w obec tego, prawdziwy duch wiary tak rzadkim jest wśród nas? – Bo zwalcza go wprost przeciwny mu duch świata. te dwa duchy nie stykają się na żadnym punkcie, nie dadzą się ze sobą pogodzić – trzeba wybierać.

Aby przejść przez życie i stanąć u wrót śmierci, czy oprę się na świecie, kierując się jego duchem, czy też oprę się na słowach i krzyżu Chrystusa?

Czy świat będzie mi towarzyszył do progów wieczności, czy też Chrystus mnie do niej wprowadzi?

Zagadnienie to nie jest tak łatwem do rozwiązania jakby się zdawało. Nie roztrzyga się tego jednorazowo, ale trwa to całe życie. Każde poruszenie naszej istoty zbliża nas do danego celu! A wszyscy niemal na to się zgadzają, że celem tym jest – dobra śmierć i szczęśliwa wieczność.

Pismo Kuźniczanek 1925, R. IV nr 3, str. 21-22.

Reklamy