Tagi

, , ,

„Nie tylko rodzice, ale i ci wszyscy, którzy ich zastępują, mają według kanonu 1113 prawo i nadzwyczaj ważny obowiązek, starać się wychowywać dzieci w duchu chrześcijańskim.”

Żyjemy w dziwnie niespokojnych czasach, czasach ciąg­łego wahania i niezdecydowania, niepewności i zmieniania przekonań, w czasach swarów, kłótni i zaburzeń. Tylko Koś­ciół katolicki pozostaje wśród tego zamętu spokojnym — maje­statycznie spokojny. Nie obawia on się ani zaburzeń, ani nienawiści i prześladowań, ponieważ wie, że broni go Ten, który powiedział: „Ufajcie, jam zwyciężył świat”.  Bez obawy domaga się Kościół praw opieczętowanych przez samego bos­kiego Zbawiciela. Jednem z tych praw z boską pieczęcią jest prawo do szkoły.

Kościół boży domaga się szkoły, w której religja ma być centrum, około którego wszystko się obraca, osią promieniu­jącą każdemu życiu i każdej myśli to nie w tym nieokreślo­nym pojęciu jakiejś zlewającej się w jedno wszechświatowej religji, ale w jasno i wyraźnie zarysowanem pojęciu nauko­wego i życiowego systemu, na powadze boskiej opartego i dla­ tego nienaruszalnego.

Kościół boży domaga się szkoły, w której religja ma być słońcem jaśniejącem wszystkiemu uświęcającem i do godności podnoszącem pracę dziecka i wychowawcy, tchnąć na nią ciepłem i radością. Protestuje natomiast w imieniu boskiego przyjaciela dzieci przeciw szkole, która wrogo odrzuca religję lub bezdusznie do minimum ogranicza jej współpracę i wpływ.

Kościół boży domaga się szkoły, w którejby z przekona­nia katolickie siły nauczycielskie pracowały nad ukształtowa­niem duszy dziecka, dając im możność wolnego rozwinięcia się i wyżycia ich religijnej osobowości bez bojaźliwej powścią­gliwości.

Kościół boży ma to prawo z pieczęcią boską zapisane wyraźnie w swoim kodeksie prawnym:

Kanon 1372 par. 1 pisze : „Należy wszystkich wiernych od młodości tak wychowywać, by nietylko wzbraniać im czy­nić to, co się sprzeciwia religji katolickiej i zasadom moral­ności, ale także, by wychowanie religijne i obyczajowe zajęło u danego osobnika miejsce dominujące”.

Par. 2: „Nie tylko rodzice, ale i ci wszyscy, którzy ich zastępują, mają według kanonu 1113 prawo i nadzwyczaj ważny obowiązek, starać się wychowywać dzieci w duchu chrześcijańskim.”

Kanon 1374 postanawia: „Dzieciom katolickim nie wolno chodzić do szkół antykatolickich, neutralnych i takich, do których także niekatolickie dzieci uczęszczają. Jedynie biskup może według instrukcji papieskich decydować, do których z tych wolno uczęszczać dzieciom bez narażania ich na zgorszenie”.

Kanon 1379 poleca biskupom staranie się o szkoły katolickie i za­kładanie w razie braku takich — a wiernych wzywa do przy­czynienia się wedle możności i sił do utrzymania szkół kato­lickich.”

Te postanowienia prawa kanonicznego są dla nas wyty­czną, nadającą kierunek każdemu prawu szkolnemu. I tak jak sam Kościół na podstawie swego boskiego prawa misyjnego i nadnaturalnego prawa ojcowskiego — uważa to prawo za nienaruszalne, a wykonywanie jego za swój nieodzowny obo­wiązek, tak i my, jego katolickie dzieci mamy prawo i obo­wiązek żądania dla katolickich dzieci, naprawdę katolickich szkół. Nie wolno nam godzić się na szkoły, w których nie zdaje się sprawy boskiemu prawu szkolnemu, na szkoły w któ­rych kładzie się duszy dziecka zapory — ożywczym i otuchę tchnącym promieniem łaski Chrystusa, której pośrednikiem jest Kościół.

Czy my katolicy działamy według tego naszego świętego prawa, czy spełniamy ten nasz święty obowiązek w całej pełni? Druzgocące „nie” jest odpowiedzią na to pytanie.

Czy istnieją wszędzie związki rodzicielskie, a te istniejące, czy oddają się sprawie z prawdziwą gorliwością i niezachwia­ną stanowczością? Znowu w odpowiedzi to druzgocące „nie“.

I oto trzecie pytanie: Czy pozostaniemy nadal takiemi tchó­rzami i pozwolimy ograniczać swoje własne i Kościoła święte prawo i dać je sobie wydzierać, czy też wreszcie uznamy na­szą winę: nostra culpa, nostra maxima culpa i stanąwszy ochoczo ,w obronie świętych praw, ruszymy w bój przeciw wrogom, wydzierającym nasze dzieci boskiemu przyjacielowi dzieci? Niema się odwagi odpowiedzieć tem Nie na to pyta­nie, bo to Nie oznaczałoby równocześnie najgroźniejszą przy­szłość dla naszej Ojczyzny. Jak bardzo smutnym i druzgocą­cym byłby fakt, gdyby z naszej winy trzeba było napisać u bram naszych szkół słowa Dantego (Boska komedja—piekło, pieśń 3): „Lasciate ogni speranza, voi ch’entrate — Utraćcie wszelką nadzieję, którzy tu wchodzicie”.

Z. M.

*) Myśli i hasła Mons. Morringera, Wiedeń.

Pro Christo: wiara i czyn: organ młodych katolików, październik 1930, nr 10, str. 611-613.

Reklamy