Tagi

, , , ,

        To pozdrowienie Anioła, to jego przedłożenie, ta wolność zgodzenia się na Jego przedłożenie zostawiona Maryi, była dla Niej zaszczytem niesłychanym. Ona jednak przez akty cnót, jakie przy tej sposobności spełnia, okazuje, że godnie umie się znaleźć wobec tego najwyższego odznaczenia i odszczególnienia. Nie mówiąc już nic o modlitwie i to nadzwyczaj gorliwej i żarliwej, jakiej się w owym momencie oddawała, trzy cnoty w szczególniejszy sposób przy Wcieleniu na widok występują.

I tak nasamprzód jest tu widoczną Jej wielka pokora wtenczas, kiedy Ją nadzwyczajnemi pochwałami i niewysłowionymi zaszczytami obsypują. Rozważmy tylko te pochwały, które się Maryi dostały w udziale. Każde słowo jest tu uznaniem Jej prawdziwej i wysokiej wielce godności. A z jakich to ust spływają te pochwały? I w czyjem imieniu były wypowiedziane? A co czyni Marya? Ona nic nie mówi; nie uśmiecha się, nie wynosi się; nie ma upodobania w sobie żadnego. Ona milczy, namyśla się i rozważa i boi się (Łuk. 1, 29), słysząc takie pochwały o swojej wielkości i piękności poraz pierwszy Jej odkrytej. O ileż to pokory najgłębszej i mądrości niezmierzonej wymagało to Jej postępowanie. Nie tak postępowali Ewa i Lucyper. Im schlebiała ich wielkość i ich zalety i nimi się rozkoszowali. Marya za to im bardziej Ją chwalą, tem głębiej się uniża, tem gruntowniej wchodzi w siebie i wszystko rozważa, aby gdzie jakiegoś fałszywego kroku nie postawić. Cóż to za pokorne serce, cóż to za poważny umysł w latach jeszcze tak młodocianych, bo liczyła zaledwie 15 lat wieku!

Powtóre jaśnieją tu przecudnie inne Jej cnoty, jak wiara, roztropność i czystość. Kiedy objawił Jej Anioł, że ma zostać Matką Boga-Człowieka, pyta się, jako się to stanie (Łuk. 1, 34). A pytanie to nie płynie z niewiary lub z powątpiewania, jak to miało miejsce z Zacharyaszem (Łuk. 1, 18). Ona wierzy i to mocno wierzy (Łuk. 1, 45). Atoli uczynił ślub panieństwa wiecznego Bogu, i chce się dowiedzieć, czy to macierzyństwo Boże nie przeszkodzi Jej w dochowaniu tego ślubu. Jak piękne, jak wspaniałe serce i umysł ujawnia się w tych Jej słowach. Tak wiary żywej, tak przenikliwego rozumu, takiej roztropności niewysłowionej i bezgranicznej czystości anielskiej, jaka w Jej słowach się okazała, Bóg użycza tylko takiej istocie, którą pragnie wynieść ponad inne stworzenia.

Po trzecie wieńczy to wszystko Marya najwspanialszym aktem całkowitego oddania się Bogu (Łuk. 1, 38). Skoro Jej Anioł objawił, że ślubu czystości Anielskiej dochowa bez zmazy, że ona jeszcze otrzyma specyalną pieczęć i wspaniałość od Boga, bo pocznie i porodzi Boga-Człowieka jako Panna i będzie i Matką i Dziewicą zarazem, już nie wzdryga się, już nie ociąga się dalej z przyzwoleniem. Ale całkowicie, z dziecięcą prostota i ślepem zaufaniem woli Bożej oddaje się, gotowa na skutki wszystkie i nadzwyczaj ważne, jakie to przyzwolenie za sobą pociągnie. A to przyzwolenie miało wywołać skutki nie tylko dla Niej, ale i dla Józefa, dla narodu wybranego i dla całego świata. Przez nie bowiem wstąpiła Ona na ścieżkę losów Mesyasza, dobrze Jej znaną z proroctw Starego Zakonu. Miała Ona być drugą Agar lub Sarą, ale w daleko donioślejszem znaczeniu. Atoli na to wszystko była Ona ślepą. Marya miała na oku jedynie wolę Bożą i zbawienie ludzi. To też z niewysłowionej miłości ku nam i z zupełnem i bezwarunkowem zgodzeniem się z planami i zamiarami Bożymi, dała na to swoje przyzwolenie, a ten akt Jej obejmował pokorę, oddanie się całkowite i cześć najgłębszą dla Pana Boga. Ten akt Jej dał byt Bogu-Człowiekowi w naturze ludzkiej na tej ziemi, Ją uczynił Matką Bożą a nas dziećmi Boga. Żadnym aktem Aniołów, Świętych i ludzi żyjących nie był dotąd tak Bóg uczczony, jak właśnie przez ten akt, a jego szczytność, moc i skuteczność pod pewnym względem dorównuje owemu jedynie aktowi Wcielenia, mocą którego Słowo Boże stało się Ciałem i zaczęło życie ludzkie prowadzić.

Oto rozmowa na wieki pamiętna pomiędzy Maryą i Aniołem a w skutki obfita w daleko wyższym stopniu, aniżeli inne jakiekolwiek rozmowy i układy wielkich mocarzy tej ziemi. A wszystko tu jaśnieje cnotą w Maryi, czy milczy, czy mówi; wszystko jest cnotą, i to cnotą w stopniu heroicznym, cnotą czyniącą Ją godną być Matką Boga. Jest to ostatnie przygotowanie na spełnienie się tajemnicy Wcielenia i w tem przygotowaniu osiągła najwyższy szczyt swej doskonałości wiara, pożądanie, pragnienie ludzkości od tylu stuleci, przebywającej na ziemi, a w Maryi z chwilą poczęcia Syna Bożego pełność łaski.

 

X. M. Meschler T. J., Żywot Pana naszego Jezusa Chrystusa, w rozmyślaniach. Tom I, Kraków 1913, s. 70 – 72.

Reklamy