Tagi

, , , , ,

Naród nasz ściągnął na siebie w pewnej mierze z własnej winy karę, jaka na niego spadła.Trzeba nam bez miary obfitować w cnoty, przeciw którym grzeszyliśmy bez miary.

Wiemy, że duch pokuty jest nam potrzebny od kolebki do grobu, od świtu do nocy, żeby zamieniać nasze codzienne obowiązki i przykrości na owoce zbawienia. Jednakowoż najpotrzebniejszy i wprost nieodzowny jest duch pokuty, gdy chodzi o modlitwę. Bierność, chciwość, rozsądek, ambicja mogą nam do pewnego stopnia ułatwić n. p cierpliwość i przykładanie się do pracy, ale najwznioślejszy akt naszego życia, modlitwa, modlitwa wytrwała, jest nie do pomyślenia bez ducha pokuty.

Często a mylnie zachęca się dusze do modlitwy obietnicą wielkich pociech. Książki pobożne dużo o nich mówią. Cóż dziwnego, że dusze zniechęcają się do modlitwy, nie znajdując w niej spodziewanej przynęty. Modlitwa może stać się źródłem wielkiej radości, ale niezawsze niem jest. Częściej wiedzie dusze na górę Oliwną, niż na Tabor. Czyż nie zawrócę w pół drogi, jeśli mi nie towarzyszy duch pokuty?

Trzeba dużo odwagi, by odosobnić się i unieruchomić, gdy duch i ciało rwą się do działania. Trudność pogodzenia życia czynnego z życiem biernem, pracy duchowej z pracą umysłową i ręczną jest szkopułem, o który dusze rozbijają się nieustannie. Królestwo niebieskie gwałt cierpi a gwałtownicy porywają je (Mt 11. 12). Jakiż gwałt musi sobie zadać dusza, żeby trwać w obecności Bożej, gdy Bóg przed nią się ukrywa, a większego jeszcze potrzeba jej gwałtu, żeby oderwać się od Boga, gdy raczy ją nawiedzać.

Duch pokuty nauczy mnie żołnierza Bożego, zadawalać się mym żołdem, szczególniej w modlitwie i nie siągać po to, co mi Opatrzność nie przeznacza, on nakoniec pozwoli m i wiernie trzymać się praw Bożych, zwalczać samolubstwo, wstręty, małoduszność, on mnie nauczy korzystać nawet z mych wad i złych skłonności dla przynoszenia godnych owoców pokuty.

Wiemy, że naród nasz ściągnął na siebie w pewnej mierze z własnej winy karę, jaka na niego spadła. Zarzucamy naszym przodkom niekarność, zbytki, lenistwo, miękkość, butę wielkopańską i wschodnią opieszałość. Jak często bywa, powodzenie spowodowało upadek charakterów, upadek charakterów sprowadził karę, karę okrutną, bezlitosną, hańbiącą.

Cóż czynić? Błagać miłosierdzia Bożego, i ile sił starczy szerzyć królestwo Boże w naszym kraju. Ale nie spodziewajmy się zmiłowania, jeśli wpierw nie usuniemy przyczyn gniewu Bożego. Trzeba nam bez miary obfitować w cnoty, przeciw którym grzeszyliśmy bez miary. Myśl, że przyczyniamy się do zadośćuczynienia, za winy narodowe przyniesie nam siłę, nadzieję, radość i utrzyma nasze wysiłki na wysokim poziomie.

Bądźmy wstrzemięźliwe, umartwione, pracowite, cierpliwe, wytrwałe, przeróbmy w sobie nasz narodowy temperament moralny a nawet fizyczny, żeby zwyciężyć złe dobrem (Rz. 12. 26) i dostarczyć narodowi naszemu tej liczby sprawiedliwych, której Bóg oczekuje, żeby się nad nim zmiłować.

Kuźniczanka 1931, nr 2, luty rok XI, str. 26-30.