Tagi

, , ,

Duch pokuty, duch umartwienia jest obcy naszym czasom, naszej cywilizacji, naszemu wychowaniu nawet religijnemu. Nie jesteśmy do niego przygotowani, nie trafia nam do przekonania.

Duch pokuty, duch umartwienia jest obcy naszym czasom, naszej cywilizacji, naszemu wychowaniu nawet religijnemu. Nie jesteśmy do niego przygotowani, nie trafia nam do przekonania.

Z nauk Generałowej Zamoyskiej.

        Radość jest jednym z owoców Ducha św., jest przedewszystkiem przedziwnym owocem ducha pokuty. Pogoda umysłu i serca jest jego najlepszym sprawdzianem. Tak dalece jest ona owocem ducha pokuty, że w stopniu nadprzyrodzonym nie napotyka się nigdy u tych, którym tego ducha brak.

Każda nasza władza fizyczna czy duchowa, posiada z rozrządzenia Bożego podwójną zdolność: może być czynną lub bierną, działać lub znosić. Raz czujemy pociąg do działania, raz skłaniamy się ku odpoczynkowi. Równocześnie prawo Boże, nie licząc się zupełnie z naszem chwilowem usposobieniem, domaga się od nas bądź czynu, bądź bierności. Ta rozbieżność między wolą Bożą a naszą skłonnością stanowi dla nas dotkliwą pokutę, jest źródłem licznych pokus i polem nieustannych walk. Nie zdołamy wyjść z nich zwycięsko bez ducha pokuty.

Przeciwnie, jeśli zastosujemy się do wymagań bożych wbrew naszym upodobaniom, czyż nie przyniesiemy godnych owoców pokuty?

Bóg nie zwodzi nas nigdy złudnemi obietnicami, nie ukazuje nam życia w fałszywem świetle. Od pierwszej stronnicy księgi Rodzaju do ostatniej stronnicy księgi Objawienia stawia nas zawsze wobec rzeczywistości.

Pismo św. mówi nam o pokucie i zadośćuczynieniu. Ale my zamykamy oczy na prawdę, jesteśmy ślepi i głusi tą ślepotą i głuchotą najgorszą ze wszystkich, bo dobrowolną. W ten sposób, samochcąc, staczamy się w otchłań win i kary.

W istocie, niema na tym świecie położenia bez wyjścia. Trzeba tylko nie zamykać oczu na światło i nie odrzucać pomocy Bożej. Bóg dał nam możność rozpatrzenia się w naszem położeniu na tej ziemi i zwalczenia trudności.

Niestety! Głos Jana Chrzciciela jest głosem wołającego na puszczy; nikt nie bierze do serca jego słów surowych, wzywających do pokuty.

Duch pokuty, duch umartwienia jest obcy naszym czasom, naszej cywilizacji, naszemu wychowaniu nawet religijnemu. Nie jesteśmy do niego przygotowani, nie trafia nam do przekonania.

Któż z nas naprawdę rozumie, że całem jego zadaniem tu na ziemi jest dojść drogą pokuty i zadośćuczynienia do szczęścia wiecznego.

Na dobrą sprawę należałoby wszystkie osoby, okoliczności, wydarzenia oceniać pod tym kątem widzenia, czy i w jakiej mierze prowadzą nas do celu wiecznego lub od niego odwodzą.

Dzieje się wręcz przeciwnie. Przypomnijmy sobie wyrok Boży, skazujący Adama, po jego upadku, – a w nim i nas, na pracę i cierpienie: W pocie czoła będziesz uprawiał ziemię, ona zaś ciernie i osty rodzić ci będzie.

Bóg wymaga od nas wysiłku, nie obiecuje pomyślnych wyników, tem mniej ich żąda. Któż z nas pracuje w tej myśli? Żyjemy nadzieją powodzenia, prędkich i obfitych plonów; ona jedna zdoła przemóc nasze wrodzone lenistwo i wprząc nas w jarzmo wysiłku. Cóż więc dziwnego, że niepowodzenie nas rozgorycza i łamie, pozbawia nas otuchy i odwagi.

A jednak z jakim naciskiem i jak dobitnie Pismo św. tłumaczy nam doniosłość i znaczenie kary za grzech pierworodny.

Sługami niepożytecznymi jesteście, mówi nam Ewangelja, a w innem miejscu upomina nas: nie troszczcie się o jutro.

Kwiaty i ptaki są nam stawiane za wzór. Nie orzą, nie sieją, nie zbierają do gumien, a niczego im nie brak.

Czyż to nie dowodzi, że sama praca jest przedewszystkiem zadośćuczynieniem, wynik zaś zawsze darem Bożym? Któż o tem pamięta? Na każdej stronie Pisma św. czytamy, że nie należy liczyć na bogactwa ziemskie, że złodzieje, rdza, ogień mogą nas każdej chwili pozbawić dóbr doczesnych.

Pismo św. każe nam wprawdzie uczyć się zapobiegliwości od mrówki, ale tym sposobem chce nas zachęcić do wysiłku, nie do oczekiwania nagrody. Gani leniwca, którego dach przecieka, nie obiecuje człowiekowi pracowitemu, że jego strzechę oszczędzi nawałnica. Pouczające są pod tym względem dzieje Joba.

Należy czuwać nad całością swego domu, troszczyć się o swój dobytek, należy siać, sadzić, podlewać. Ale gdy Bóg odmówi plonów, gdy burza, grady, pożary zniweczą owoc naszej pracy, nie trzeba wpadać w zdumienie nad mniemaną igraszką losu. Zły los nie zdoła złamać tych, którzy pamiętają, że należy pracować w duchu pokuty i spełniać swój obowiązek bez troski o jutro. Żaden rodzaj pracy i wysiłku nie jest wyjęty zpod tego ogólnego prawa.

W boleściach rodzić będziesz, mówi Bóg do Ewy i wszystkich jej córek.

Cierpienie towarzyszy nietylko narodzinom fizycznym ale i duchowym. Poucza nas o tem św. Paweł. Jest ono zatem nieodłączne od wszelkiego ojcostwa i macierzyństwa w najwznioślejszym tych słów znaczeniu. W tym też porządku rzeczy, kobiety nie mają wyłącznego przywileju cierpienia, jak mężczyźni nie mają wyłącznego obowiązku pracy. Ktokolwiek poświęca się wychowaniu i służbie dusz, tem samem podlega pracy i cierpieniu.

Dopomóż nam, Panie, wsłuchać się w słowa Jana Chrzciciela i poddać prawu zadośćuczynienia nasz rozum, nasze serce, nasze zmysły i całą ich działalność. Niech ją nawskroś przeniknie duch pokuty.

 

Kuźniczanka 1931, nr 2, luty rok XI, str. 26-30.

Reklamy