Tagi

, , , , , ,

bartolome-esteban-murillo( Z pism Jenerałowej Zamoyskiej)

 

Pragniemy, aby Jezus żył w duszach naszych, i żebyśmy mogły szerzyć Królestwo Boże dokoła nas. Jesteśmy biednemi stworzeniami, które same z siebie są niczem, ale mogą wszystko mocą Jezusową, jeśli żyją Jego życiem i On żyje w nich. Natchnione słowa modlitwy Pańskiej streszczają te dążności, to pragnienie: „Przyjdź Królestwo Twoje”. Chcemy szerzyć to Królestwo na ziemi, zwłaszcza na biednej ziemi naszej.

Któż lepiej poznał życie Jezusowe na ziemi, od Najśw. Panny? Kto był bliższym od Niej świadkiem Jego narodzenia, życia ukrytego, męki i śmierci, złożenia do grobu?

Czemu Marja zawdzięczała ten przywilej? W jaki sposób życie Jezusowe wzięło w Niej początek?

Nie sądźmy, że to pytanie należy wyłącznie do dziedziny dogmatycznej; ma ono znaczenie praktyczne dla każdego z nas.

Macierzyństwo fizyczne N. Panny, było tylko przedobrażeniem (odblaskiem) macierzyństwa duchowego Jej i naszego jeśli pełnić będziemy Wolę Bożą. „Ktoby spełniał Wolę Ojca mego, ten bratem i siostrą i matką mi jest” (Mat. XII 50) mówi Chrystus.

Uległość Najśw. Panny wobec Woli Bożej, wyrażonej przez Anioła, była jednym z koniecznych warunków Jej macierzyństwa. Ale nie był to warunek jedyny, ani nawet najpierwszy. Jeśli bowiem od odpowiedzi Najśw. Panny na słowa Anioła zawisło Jej macierzyństwo, to wybór Marji na Matkę Chrystusową spowodowany został poprzednio czemś innem.

I nam potrzeba uprzednich warunków, żeby życie Chrystusowe zrodziło się w duszach naszych.

„Błogosławieni czystego serca, albowiem oni Boga oglądać będą”. (Mat. V 8).

Czystość i pokora, to pierwsze warunki macierzyństwa Najśw. Panny, – uległość to warunek ostateczny i rozstrzygający. Czystość i pokora uczyniły z Jej duszy świątynię Ducha św. a dzieła dopełniła uległość. Duch św. zstąpił na Nią ze wszystkimi swymi dary; jeden z nich jest przedmiotem szczególnej naszej czci: to dar Rady. Jest naraz przyczyną i skutkiem. W Najśw. Pannie był skutkiem, wynikiem Jej uległości. W nas, które otrzymałyśmy go przy Bierzmowaniu, bez żadnej z naszej strony zasługi, będzie przyczyną, początkiem, brzaskiem życia Chrystusowego.

Rozważajmy przez chwilę nad czystością, pokorą, uległością Najśw. Panny i nad darem Rady.

Najprzód czystość Najśw. Panny. Trudno nam wyobrazić ją sobie, nam którzy nigdy czystymi nie byliśmy, ani nie widzimy nigdy nic doskonale czystego. Wobec niepokalanej czystości Najśw. Panny, jesteśmy jak biedni ślepcy wobec światła. Cóż o niem wiedzieć mogą?

My również biedne dzieci grzechu, nie możemy pojąć tej czystości nadludzkiej, nadziemskiej. – Dlaczegóż więc o niej mówić? – Bo w naszym zakresie i według naszej miary musimy ją naśladować, jeśli chcemy, żeby Jezus mógł żyć w nas.

„Nie będziecie mieli bogów cudzych przedemną”, – rozkazuje Bóg żydom i nam wszystkim.

Wszystko w Bogu czerpać i do Boga zwracać, oto warunek czystości. Miara naszej wierności 1-emu przykazaniu Bożemu będzie miarą rozwoju życia Bożego w nas. Kto zna Boga i Jego Wolę, kocha ją i wypełnia, dla kogo Wola Boża jest wszystkiem – ten jest czysty.

Kto goni za pochwałą ludzką, rządzi się względami ludzkimi i opinją ludzką, szuka uznania, szacunku, miłości nawet, – ten siebie stawia na miejscu Boga, ma bożyszcza, nie jest czysty.

Wszelkie uczucia miłości, przyjaźni, związki rodzinne i duchowe mają nam być pomocą w dążeniu do Boga, a nie przeszkodą między nami a – Bogiem.

Kocham kogoś do szaleństwa… Czy ta miłość mi pomaga, jest mi podporą, zachętą? Czy nasza wspólna przyjaźń ułatwia nam dążenie coraz wyżej, wznoszenie się ku Bogu?

Kto szuka zadowolenia, wytchnienia, rozrywki w książkach bez wyboru, w błahych rozmowach, w byle czem, dla dogodzenia zmysłom, ciekawości, fantazjom, – ten z władz i skłonności swoich czyni sobie bożka, nie jest czysty.

Pomyślmy nad tem, porachujmy się ze sobą i weźmy odpowiednie postanowienia. Cóż bowiem może być gorszego jak rozmyślanie bezowocne? Gdy Bóg nas oświeca, chce, żebyśmy za światłem Jego natychmiast szli. Nie dla naszej przyjemności, naszego zadowolenia czyni jasność w duszy naszej, ale dlatego żeby ona dozwoliła nam działać. Jeśli rozmyślając nad 1-em przykazaniem: nie będziesz miał bogów cudzych przedemną, zdaję sobie sprawę, że grzeszę przeciw niemu a tem samem przeciw czystości duszy na tym lub owym punkcie, powinnam natychmiast skorzystać z otrzymanego światła. W przeciwnym razie każde rozmyślanie, każde czytanie zwiększa tylko mą odpowiedzialność.

Pamiętajmy też rozmyślając o czystości, że jeżeli Chrystus Pan powiedział: „błogosławieni czystego serca, albowiem oni Boga oglądać będą”, a my na prawo i lewo tworzymy sobie bożyszcze, nie myśląc o Bogu, nie zmierzając ku Niemu, czyż możemy spodziewać się, że Bóg da nam znaleźć to, czego nie szukamy, a więc łaskę, która nam Go ukazuje już tu na ziemi i chwałę, w blaskach której mamy Go posiąść na wieki.

Dążenie do czystości duszy, oto pierwszy obowiązek wynikający dla nas z nabożeństwa do Matki Boskiej Dobrej Rady.

 

Drugim warunkiem macierzyństwa Najśw. Panny była pokora i uległość. Można o tych dwóch cnotach rozmyślać równocześnie, bo w istocie są nierozdzielne. Kto jest posłuszny, jest pokorny lub na drodze do pokory.

Jeśli stwierdzamy w sobie wobec każdej rady, każdego rozkazu, odruch niechęci lub oporu, jakby oburzenie na to, że ktoś śmie nam radzić czy rozkazywać – znak to oczywisty pychy. Rada i rozkaz mnie drażnią – bo mi brak pokory. Uległość jest oznaką pokory i jej owocem.

Jeśli chcemy naśladować pokorę i posłuszeństwo Najśw. Panny, nie możemy zadowolnić się jakąbądź pokorą i jakiembądź posłuszeństwem, musimy te cnoty posunąć aż do zaparcia się siebie, do bohaterstwa.

Najśw. Panna zniosła, że św. Józef mógł Ją posądzić o złe życie i myślał o opuszczeniu Jej. (Mat. I 19).

Pomyślmy o tem, my, tak drażliwe na naganę. Najśw. Panna posądzona o rzeczy najgorsze, haniebne, zniosła swój los bez skargi, goryczy, złamania na duchu.

Jakie jest nasze zachowanie, gdy ktoś poważy się nas zganić, gdy nie potakuje na ślepo wszystkiemu, co mówimy i czynimy? Czy się w nas wówczas przejawia pokora? Zdawałoby się nieraz, że podchwytujemy każdy ruch, gest, każde słowo bliźnich, żeby w nich znaleźć powód do osobistej obrazy.

Bluźnierstwo przeciw Bogu łatwo się znosi, najmniejszą urazę osobistą przeboleć trudno.

Chciejmy raz zrozumieć, że drogą do prawdziwych zaszczytów, do prawdziwego poszanowania, jest droga wyrzeczenia się i pokory.

Oto, służebnica Pańska!

Gdybyśmy mogły wniknąć w duszę Marji – Służebnicy, lepiej rozumiałybyśmy co nam czynić wypada. Ileż rzeczy straciłoby dla nas swą gorycz! Ileż ledwo znośnych, zamieniłoby się w upragnione i pożądane!

Czystość, pokora, uległość, uczyniły z Marji żywą świątynię Ducha św., naczynie wybrane, łaski pełne. „Fecit mihi magna qiu potens est”. (Łuk. 1 49).

Kuźniczanka 1932, nr 5, maj rok XII, str. 73-78.