Tagi

, ,

Lękajmy się, żeby prawdy, które mają być naszem życiem, nie stały się dla nas wyłącznie materjałem do kazań i nauk dla użytku bliźnich…

Lękajmy się, żeby prawdy, które mają być naszem życiem, nie stały się dla nas wyłącznie materjałem do kazań i nauk dla użytku bliźnich…

Mt. 2, 1-2

       1. Pierwszy pożytek jaki osiągnąć możemy z czytania ewangelji na święto Trzech Króli jest ten, który miał na myśli sam ewangelista. Chciał on podkreślić różnicę między zachowaniem się mędrców pogańskich a żydów jerozolimskich i wydobyć z niej naukę.

Spełnienie się nadzieji mesjańskich, narodzenie „wodza, mającego paść lud izraelski” i zbawić go, wywołuje:

U mędrców pogańskich odruch czci i uwielbienia.

U żydów niepokój i obawę. Herod trwoży się, bo przeczuwa niebezpiecznego rywala w tym, który się narodził, królu żydowskim.

Żydzi jerozolimscy są zaniepokojeni, bądź z obawy przed krwawemi represjami Heroda, bądź dlatego, że mu się niewolniczo zaprzedali w służbę.

Dusza, która zna obietnice Boże, jak je zapewne znali trzej mędrcy, i która dba o nie, jako o dobro przyszłości, umie rozpoznawać najlżejsze nawet oznaki ich urzeczywistniania się.

Ma światło i widzi rękę Bożą, ukrytą w wydarzeniach, choćby ją to miało krępować, choćby ją to zniewalało do uciążliwych postanowień i kroków; idzie za światłem, jakie otrzymała; oddaje mu w ten sposób hołd czci i uwielbienia, należny działaniu Bożemu.

W związku z poprzedniem, dwie jeszcze nauki możemy zaczerpnąć z przykładu mędrców:

  1. Ich zdolność, żeby widzieć i rozumieć znaki, dawane duszom dobrej woli. Żeby znak spostrzec i usłyszeć, w każdym razie, żeby go na pewno usłyszeć i zobaczyć, choćby go inni nie dostrzegali, należy nań oczekiwać.
  2. Ich wielkoduszność, żeby iść za natchnieniem Bożem i urzeczywistnić je z niezłomną wytrwałością.
  3. Przypomnijmy sobie, że magowie wraz z pastuszkami i więcej od nich, są czołem tego olbrzymiego korowodu dusz, który z wszystkich warstw społecznych, poprzez wieki spieszy do Chrystusa.
  4. W podróży magów rozróżniamy trzy etapy:

Najprzód spostrzegają gwiazdę i wyruszają w drogę, nie znając celu swej wędrówki.

W Jerozolimie pytają i dowiadują się,  gdzie  mają dalej iść: do Betleem judzkiego.

Wreszcie gwiazda prowadzi ich na samo miejsce narodzenia Zbawiciela.

Jakże skąpo i powoli otrzymują potrzebne im wskazówki, ale zawsze na czas, zawsze wystarczające na daną chwilę. Taksamo i my. Mniejsza z tem, że nie widzimy jasno końca drogi, że cel daleki (magowie podróżowali podobno przez lata całe!), byleby mieć dosyć światła na najbliższy krok. A to światło mamy, światło do spełnienia obowiązku chwili obecnej. W nim cała doskonałość nasza.

  1. Zastanówmy się nad rolą gwiazdy w życiu magów i nad rolą tych wszystkich, których przeznaczeniem było prowadzić do Chrystusa. Aniołowie betlejemscy, Jan Chrzciciel, apostołowie, wszyscy mają jedną cechę wspólną. Nie do siebie przykuwają dusze, ale je prowadzą. Trzeba zacząć od nich, ale z chwilą gdy do nich się przyjdzie, wiodą dalej, tak daleko, jak daleko danem im jest przywodzić do Chrystusa.
  2. Nareszcie szczegół, mogący służyć jako przyczynek do psychologji i metodologji nawróceń:

Wyruszają, nie posiadając wszystkich danych do przebycia całej drogi, jednak posiadają dostateczne powody i nakaz sumienia, żeby ruszyć w drogę.

Są ludzie, którym nie wystarcza, ze widzą godziwość i obowiązek uczynienia pierwszego i stanowczego kroku ku Bogu. chcą od razu i szczegółowo zmierzyć wszystkie swe dalsze kroki na tej drodze. Jest to oczywistem niepodobieństwem. Brak im jeszcze zbyt wielu danych, zwłaszcza że całą jedną i to bardzo ważną stronę życia religijnego można ocenić należycie dopiero na skutek własnego przeżycia. To żądanie jest przejawem nieśmiałości umysłowej i czysto ludzkiego lęku przed ryzykiem raczej, niż potrzebą rozumu. Trzeba dać się przekonać dowodom, jakie mamy, żeby pójść, potem przekonamy się, jakie mieliśmy powody, żeby przyjść.

  1. Przerażenie Jerozolimy.

Rzecz to dziwna i oburzająca, a jednak prawdziwa: dobro ojczyzny, tryumf królestwa Chrystusowego, może stać się przyczyną trwogi dla wielu. Dla tych wszystkich mianowicie, którym dobrze i błogo w istniejącym stanie rzeczy. W tem tkwi niebezpieczeństwo zasklepiania się w życiu łatwem i spokojnem, że ukazanie się ideału, zew obowiązku, wymagnia Chrystusowe mogą łatwo rozstroić duszę.

  1. Werset 4 nastręcza następującą uwagę: Ci książęta kapłanów i nauczyciele ludu, dla których najważniejsze zagadnienia życiowe są jedynie tematem do rozpraw, umieją wprawdzie wskazać, gdzie ma się narodzić Mesjasz, ale nie wzruszają się na myśl, że może już się narodził.

Lękajmy się, żeby prawdy, które mają być naszem życiem, nie stały się dla nas wyłącznie materjałem do kazań i nauk dla użytku bliźnich…

  1. Radość z powtórnego ukazania się gwiazdy (werset 10), z powrotu światła, wskazującego drogę.

Światło, jakiegokolwiek pochodzenia zawsze raduje, bo daje poczucie bezpieczeństwa. Zwiastuje ono słońce, źródło ciepła życiodajnego. Zarówno w znaczeniu materjalnem jak moralnem i duchowem: wszelka prawda, wszystkie światło może prowadzić do Chrystusa, słońca dusz, Tego który je ogrzewa i daje im życie.

Kuźniczanka 1931, nr I, rok XI, str. 6-8.

Reklamy