Tagi

, , ,

14559691119_b68d69dbf8_o        Roku 1793 W. J. Ksiądz Stanisław Pluciński, kanonik regularny lateraneński, przeor kaliski, chorując kilka niedziel bardzo ciężko, dnia 23 kwietnia, w nocy, od lekarza o niechybnej śmierci upewniony, wszystkimi Sakramentami na drogę wieczności opatrzony został. Nazajutrz w niedzielę, w dzień Opieki św. Józefa leżąc spokojnie, usłyszał dzwonienie w kolegjacie i dowiedział się, że to na wotywę dzwonią, jako w dzień Opieki św. Józefa i że wielka kompanja ludzi na tę uroczystość przybyła. Chory serdecznie westchnął, i sercem raczej, aniżeli usty, rzekł: „Święty Józefie, w tym obrazie cudami słynący, jeżeli widzisz u Boga, że potrzebne jest jeszcze życie moje, abym się wypłacił za grzechy swoje, wróć mi zdrowie i uproś dalsze życie a ja zaraz pójdę do obrazu Twego!”

 

Gdy tę prośbę zakończył, zasnął, i spał więcej niż trzy godziny, a ocknąwszy się zupełnie ozdrowiał i wstał z podziwieniem całego Zgromadzenia. Nazajutrz przyszedł do kolegjaty, odprawił mszę świętą i prosił, aby ten cud był zapisany. Ja, który to piszę, nawiedzałem go w sobotę i byłem, kiedy brał Oleje św., a potem sam do Mszy świętej go ubierałem.[1]

(Ks. Kłossowski).

 

Święty Józefie módl się za nami, Kraków 1933, str. 119-120.

[1] O. Mrowiński T. J. str. 18.

Reklamy