Tagi

, , , ,

generalowa_jadwiga_zamoyska7 lipca 1870.

Do swej Siostry Marji:

    Chciałabym takim być dobrym doradcą dla ciebie, jakim ty jesteś dla mnie.

Powiem ci, co i jak myślę.

Zdaje mi się, że pierwszy stopień do cichości i łagodności, nie chcieć, nie żądać niczego koniecznie. Pierwszym zaś stopniem do pokory, nie mniemać, żeby pokorę ani jakąkolwiek cnotę osiągnąć można inaczej, jak tylko łaską Bożą, a skoro łaską, więc nie można wymagać, tylko zostawić Bogu: da, kiedy da; da w takiej mierze, w jakiej dać zechce. A nie da, to dopiero upokorzenie a z upokorzenia i pewna już pokora. Zdaje mi się, że Pan Bóg dziwnie czasem obchodzi nasze prośby i częstokroć daje to, o co prosimy, ale nie w takiej formie, w jakiej się spodziewamy;

my zaś nie poznajemy daru i odrzucamy go. Ty chcesz pokory. Pan Bóg ci jej nie daje, codzienne stąd upokorzenie twoje, a w skutku istotna i głęboka pokora, ale nie namacalna, tak jak się jej spodziewałaś. Czujesz upokorzenie z braku pokory i nie widzisz, że w tem upokorzeniu zsyła ci Bóg pierwociny tego, czego pragnęłaś. Tylko każe ci Bóg opłacać to czego pragniesz, nie daje ci bez wysiłku, bez przykrości, bez bólu. Więc M. droga, radzę ci za każdem upokorzeniem, jakiego doznajesz z braku pokory, ucieszyć się i Panu Bogu podziękować, że tak ci odkrył twój brak czy grzech. Radzę tem nigdy się nie martwić, ani gniewać „tylko uznawać przed Bogiem, że twój upadek naturalnym, bo nie zasługujesz jeszcze na łaskę, czy dar pokory. A potem mówić Panu Bogu, że czekać będziesz cierpliwie na upodobanie Jego.

Co do łagodności, myślę też, że najłatwiej ją otrzymasz, uznając się za niegodną jej. Czy można przypuścić, że będziemy cichego i łagodnego serca, jak był Pan Jezus, Syn Boży, święty nad świętymi, doskonałość uosobiona, nasz przykład i nauczyciel? – Zdaje mi się, żeś powinna nad tą stroną życia Pana Jezusa rozmyślać w szczególności, w niej się kochać, w niej sobie podobać i w ten sposób otwierać sobie serce, ażeby, w miarę Bożego upodobania, odblask tej cnoty Pana Jezusa na ciebie spływał, ale jakby niepostrzeżenie dla ciebie samej. Zdaje mi się, że nie powinnaś się jej gwałtem dopominać, jako rzeczy możebnej, tylko patrzeć na nią z pokorą i poddaniem, jak spojrzał Mojżesz na ziemię obiecaną. Spojrzał ale nie wszedł, no nie był godnym, ale się nie skarżył ani na Boga, ani na siebie. Śliczne rzeczy o tem pisze św. Franciszek Salezy. Między innemi pisze do św. (Joanny) Chantal: „Powiedz sobie dziś wieczór, że zrzekasz się wszelkich cnót, że chcesz je posiadać tylko o tyle, o ile ci Bóg je da; że chcesz pracować nad zdobywaniem ich tylko w miarę, jak dobroć Boża cię do tego zawezwie według Swego upodobania… Nie myśl już ani o twem sercu, ani o twej duszy, ani o czemkolwiek, bo wszystko zdałaś w ręce Boże…”

A w Naśladowaniu: „Dlaczego szukasz spoczynku, kiedyś zrodzona do pracy. Sposób się więcej do cierpliwości, jak do pociech i raczej do znoszenia krzyża, jak do radości”. (ks. 2, r. 10)

Nasze niedoskonałości, oto krzyż krzyżów, oto trud trudów. Jakaż byłaby twoja zasługa, jakie cierpienie, jaka praca, żeby ci Pan Bóg miał dać tę pokorę i łagodność od razu.

Ale jeszcze ci powiem, że o ile mnie się zdaje, to są cnoty, których nie można nabyć inaczej, jak przez obcowanie z ludźmi. Jabym ci radziła przez pamięć na dobroć Pana Jezusa dla wszystkich, nietyle się odosabniać, ile z ludźmi więcej żyć, kochać ich, płakać z płaczącymi, i śmiać się z śmiejącymi, mieć z źródła miłości tę uprzejmość, którą mają inni z źródła światowości. Dawać, trochę jak pelikan, siebie drugim na pokarm. Nie minąć nigdy osoby, znajomej, żeby jej nie udzielić cząstki siebie.

Potem radziłabym ci zapomnieć o swej duszy, nie mierzyć, nie cedzić siebie, dać się cała Bogu i oczekiwać wszystkiego od Niego. Tak jak rolnik czeka wzrostu swego zasiewu i nie smuci się, że nie może zbierać na wiosnę tego co zaledwie na jesień, według woli Bożej, ma dojrzeć. Ucz się być pełną względów dla drugich, nietylko przez wzgląd na ich duszę i zbawienie, ale przez wzgląd na ich uciechę i przyjemność. Jak to czynił Pan Jezus, chodząc na gody, wieczerze…”

 

Kuźniczanka 1936, kwartalnik nr 3, rok XVI, str. 42-44.

Reklamy