Tagi

, ,

saint-joseph        W mieście Turynie mieszkała pewna dobra matka, obarczona liczną rodziną. Jak to zazwyczaj bywa, że gdzie jest wiele dzieci, niektóre sprawiają pociechę, a inne zasmucają serce matki; tak było też i w tym domu.

 

Dwaj starsi synowie, postępując za swojem widzimisię, brnęli bez hamulca w występkach, czem sprawiali wielką niesławę całej rodzinie. Źli towarzysze, czytanie romansów, brak wstrzemięźliwości, sprawiły to, że obaj nieszczęśliwi młodzieńcy, popadli w indyferentyzm i pogardę wszystkich zbawiennych uwag i napomnień. Żyła ta biedna matka w jak największym zmartwieniu.

 

Pewnego dnia, idąc przez miasto, przypadkowo spotkała piękne obrazy św. Józefa, sprzedawane bardzo tanio. Przyszło jej na myśl kupić jeden obraz Świętego, powiesić go w stancji dwóch nieszczęśliwych synów, aby ten, co się opiekował synem Boga i najczystszą z Dziewic, wziął pod swą opiekę także tych dwóch nieszczęśliwców. Rzecz nadzwyczajna! Nie upłynął jeszcze tydzień, a te dwie owieczki zbłąkane tknięte zostały łaską Boską. Przez dobrą spowiedź pojednali się oni z Panem Bogiem i szczerze żałowali za swe grzechy. Odtąd nie byli już hańbą rodziny, ale prawdziwym przykładem dokładności w wypełnianiu własnych obowiązków, w miłości i poszanowaniu swej matki i w gorliwości o zbawienie swej duszy. Pocieszona tem matka nie wiedziała, jak podziękować św. Józefowi za tak prędką i doskonałą zmianę.

 

Ks. Antoni Kotarski T. S., Miesiąc marzec św. Józefa, Warszawa 1939, str. 65.