Tagi

,

advent     … I znowu nastaje Adwent. Wchodzimy w nowy okres, w nowy rok kościelny. Z Adwentem bowiem rozpoczyna Kościół rok swój nowy, którego treścią rozważanie życia Zbawiciela na tle Ewangelij.

Adwent oznacza przyjście, przygotowanie na zjawienie się Odkupiciela. Jest on pamiątką zamierzchłych stuleci, wyczekujących z tęsknotą objawienia się Boga. Rozbrzmiewa błagalna pieśń: >>Spuście nam na ziemskie niwy<<, zamykająca w sobie żal za utraconą szczęśliwością, a zarazem i nadzieję przyszłego zbawienia. Długa noc grudniowa może być obrazem nocy duchowej, w jakiej tonął świat przed przyjściem Chrystusowem. – Wreszcie, po długiem oczekiwaniu rozległ się głos wołającego: Gotujcie drogę Panu! otworzyły się niebiosa, ustąpiła noc i ziemia wydała Zbawiciela.

Żałosną tęsknotę przedchrystusowych stuleci przeżywamy i my także w czasie adwentowym.

A to w jakim celu?

Ażeby się przysposobić na radosne narodziny Odkupiciela w duszach naszych.

Nie ulega wątpliwości, że najmilszem świętem, najradośniejszą uroczystością w roku, są dla każdego wierzącego katolika święta Bożego Narodzenia. To >>Wesołe Święta<<. Radość, która idzie od groty betlejemskiej, jest tak miła i tak pociągająca, że wobec niej gaśnie urok wszelkiej radości. Ponad świat katolicki płynie szeroko rozkoszny wiew szczęścia, co ogarnia wszystkich, którzy czują się dziećmi Jezusowego Kościoła. Źródłem tej radości jest Najświętsze Serce Bożego Niemowlęcia. Miłość Syna Bożego, który zniża się do człowieka i bierze postać słabiuchnej dzieciny, skupia przy wigilijnym opłatku wielkich i maluczkich, pracodawców i pracujących w Jezusowym pojęciu równości. Wierna ta pamiątka tradycyjnych >>uczt miłości<< z pierwszych wieków chrześcijaństwa, kiedy wyznawcy Jezusa gromadzili się razem i mając jedno serce i jedną duszę łamali się >>Chlebem żywym, który z nieba zstąpił i daje żywot światu<<. I rozumiemy dobrze, dlaczego smutnym czuje się wierzący Polak, jeśli te radosne chwile spędzać mu przyjdzie na obcej ziemi, gdzie inna religja i inne zwyczaje. Sercem rwie się do rodzinnego kraju, z tęsknotą oczekuje z ojczystej ziemi zwyczajowych życzeń wraz z wigilijnym opłatkiem.

Wigilijnej radości jednak w całej pełni nie dozna Napewno ten, w którego duszy nie narodzi się Zbawiciel przez łaskę. Świadomość ciężkiej winy gasi bożą radość, sprowadza noc i niepokój do duszy. Toteż gorzkim wyrzutem odezwą się wesołe kolędy w duszy, co nie ma dobrej woli i chodzi drogami grzechu. Przez żal szczery w Sakramencie Pokuty prostować więc trzeba ścieżki życia naszego na radosne przyjęcie Niebieskiej Dzieciny.

Gotujcie drogę Panu!

Nie tylko okres przedświąteczny, ale całe życie chrześcijanina winno być adwentem czyli przygotowaniem na zjawienie się Pana. Nie mamy tu trwałego mieszkania, ale do wiecznego szczęścia idziemy. Szczęściem tem sam Bóg, oglądanie Go twarzą w twarz, jaki jest Sam w Sobie. To cel naszego życiowego adwentu. W drodze do tego celu otacza nas noc, zasadzają się na nas wrogowie zbawienia; źli ludzie, piekło i pożądliwości nasze. Iść nam trzeba za jasną gwiazdą przykazań Bożych, za tchnieniem łaski, którą nam Bóg zawsze daje. Ewangeliczna przypowieść o roztropnych pannach, oczekujących z zapalonemi lampami przybycia oblubieńca jest dla chrześcijanina Bożem wskazaniem, jak w każdym życia momencie winien być gotowy na zjawienie się Pana. Szczęśliwy ten, którego Bóg zastanie trzymającego w ręku lampę dobrych uczynków, przyodzianego w szatę godową łaski uświęcającej. Dla niego adwent życia zakończy się radością pastuszków betlejemskich i mędrców ze wschodu, co znaleźli Pana i pokłon Mu oddali.

Na ten ostatni i wielki adwent prostujmy drogi życia naszego!

Posłaniec Serca Jezusowego, rocznik 54, grudzień  1926, str. 265-266.

Reklamy