Tagi

, ,

matka-boska-czestochowskaROK 1517 W HUSIATYNIE, PRZYWRÓCENIE DO ŻYCIA 5-LETNIEGO SAMUELA WADZICA.

       W roku 1517 w Husiatynie, powiatu kamienieckiego żyło zacne i pobożne małżeństwo: Stanisław Wadzic i  żona jego Anna. Mieli 5-letniego synka Samuela. Życie płynęło im cicho, spokojnie i bogobojnie. Naraz dotkliwy cios spadł na rodziców: ich pociecha, synek najmilszy, zachorował ciężko. Próżne były starania, leki i modlitwy- po trzech dniach strasznych cierpień dziecię zmarło. Któż potrafi opisać ból rodziców? Zamknęły się na zawsze słodkie oczęta; usteczka, tak zawsze szczebiotliwe zamilkły. Czyż nigdy nie wyjdzie z nich ten tak miły sercu matki okrzyk „mamo”?!

 

Umarł w sobotę – w dzień Maryi. I cóż czyni biedna matka? Ucieka się do Matki Boskiej Częstochowskiej i , płacząc serdecznie, ofiarowuje Jej zmarłego synka, ślubuje pielgrzymkę na Jasną Górę. Modli się , błaga, żebrze miłosierdzia. Noc straszna, czarna nadchodzi… czarniejsza dla biednej matki, niż wszystkie inne noce… Nieszczęsna niewiasta od trumny oderwać się nie może, ufa Maryi i błaga Ją, choć cienie śmierci coraz widoczniej powlekają twarzyczkę dzieciny… Modli się i ojciec. Gdy rankiem w niedzielę słonko zabłysło, stroskany ojciec udał się do kościoła, by omówić sprawę pogrzebu, lecz matka klęcząc modli się, płacze i nadziei nie traci. A Maryja Częstochowska słucha, zbiera łzy matczyne, jak klejnoty do swej królewskiej korony i wysłuchuje: bo oto twarzyczka chłopczyka nabiera życia, znika bladość, dziecko otwiera oczy, uśmiecha się, wyciąga do matki rączki i, gdy ojciec wrócił, zastał dziecię żywe i najzupełniej zdrowe. Wkrótce po tym przed cudownym wizerunkiem Maryi na Jasnej Górze szczęśliwa rodzina świadectwo cudu złożyła, ofiarowując przy tym dwie świece wielkości chłopca.

 

Cuda i Łaski zdziałane za przyczyną Najśw. Maryi Panny Częstochowskiej, o. A. Łaziński, Częstochowa 1938, s. 22-23.

Reklamy