Tagi

, , ,

 

generalowa_jadwiga_zamoyska4 listopada 1923 r. zmarła wybitna działaczka społeczna Jadwiga Zamoyska, z domu Działyńska. Założycielka Stowarzyszenia Chrześcijańsko-Społecznego Matki Bożej Dobrej Rady będącej „szkołą życia chrześcijańskiego”. Ojciec Jadwigi Tytus Działyński przewodził inicjatywom, mającym na celu odrodzenie ekonomiczne i moralne ojczyzny m. in. prowadził na szeroką skalę szkolenie chłopów w zakresie gospodarki rolnej. Mąż generał Władysław Zamoyski całkowicie pochłonięty działaniami na rzecz odzyskania niepodległości Polski. Syn jej, Władysław Zamoyski kupił większą część Polskich Tatr w drodze licytacji i oddał w posiadanie narodowi. W domu Zamoyskich uczono własnym przykładem, iż do służby ojczyźnie należy się przygotować poprzez doskonałe wypełnianie codziennych obowiązków, poprzez gospodarność, pracę, naukę, oszczędzanie i rozwijanie cnót. W pamiątkę jej śmierci przedstawiam tekst z czasopisma „Kuźniczanka”, w którym Generałowa ukazuje jak ważną rolę w życiu chrześcijańskim spełnia kształcenie umysłu.

Juan Arecharaleta

ŻYCIE CHRZEŚCIJAŃSKIE

Chcemy, aby nasze uczennice umysłowo się kształciły, bardzo to sprawiedliwe. Ale i w tem, czy możemy im powiedzieć, aby nas naśladowały? Czy czytamy, – co czytamy – i jak czytamy?

Umysł, który się nie kształci, rdzewieje i słabnie. Trzeba codziennie godzinę, a co najmniej pół godziny poświęcić dla własnej nauki. Bez tego nie ulega wątpliwości, że z dnia na dzień umysł tępieje. Od chwili kiedy przestaniemy się uczyć, zaczniemy zapominać. Co więcej, nie wyrabiając pamięci, codziennie ją tracimy. Trzeba ćwiczyć pamięć, trzeba kształcić rozum, jeżeli się nie chce wpaść w rodzaj przedwczesnego zmiękczenia mózgu.

Codziennie rozmyślanie, szczególnie jeżeli choć w połowie pisane, nauka religji, rekolekcje, utrzymują świeżość umysłu. A choćbyśmy tylko na tej nauce poprzestały, i musiały za św. Pawłem powiedzieć, że nic więcej nie znamy krom Chrystusa i Chrystusa ukrzyżowanego, nie będziemy już wcale pożałowania godne.

Co do pamięci, ćwiczyć ją trzeba nieustannie. Wiele rzeczy jest do nauczenia się, nie mówiąc już o historji kościoła, historji własnego kraju, którą każden powinien znać gruntownie, trzeba jeszcze zrobić sobie prawdziwe zadanie z uczeniem się na pamięć w wolnych chwilach.

Znałam Greczynkę, która po trochu w czasie czesania się, doszła do tego, że nauczyła się całej Illiady. Na stoliku do czesania, mając zawsze książkę otwartą, nie traciła chwili czasu.

Tutaj wstyd prawdziwy, że tak mało znamy modlitw liturgicznych. Większość nawet nie jest w stanie śpiewać pieśni kościelnych, nie umiemy ich na pamięć.

We Francji n. p. u Notre Dame słychać czasem kilka tysięcy osób śpiewających jednocześnie Miserere lub Stabat. Te hymny kościelne każdy katolik powinien umieć na pamięć. U nas zaledwie kilka odpowiada nieśmiało, we wspólnych modłach, i to jeszcze jąkając się, albo nie domawiając w połowie. Trzeba nauczyć się wymawiać wszystko wyraźnie, ściśle z akcentem i zrozumieniem tego co się mówi.

Kiedy w konfesjonale ksiądz zada za pokutę jaką liturgiczną modlitwę, wiele lepiej byłoby, umiejąc ją na pamięć, odmówić zaraz, niż dopiero szukać odpowiedniej książki, a często nie mogąc znaleźć, pokuty zapomnieć.

Dobrze byłoby uczyć się wszystkich modlitw w dwu językach, w języku kościoła, więc po łacinie, i w języku własnym.

Jeżeli z powodu nadmiaru pracy materialnej, mając mało czasu, zaniedbujemy ćwiczenia umysłu, staniemy się, jakby martwemi maszynami.

Trzeba koniecznie kształcić umysł i pamięć, np.: uczyć się psalmów. Ksiądz Mariotte umiał na pamięć całe Naśladowanie. Ksiądz Biskup z Autun codziennie powtarzał kilka rozdziałów Ewangelji.

Według konferencji Jenerałowej Zamoyskiej.

Kuźniczanka, kwartalnik nr 2, wiosna 1934, rok XIV.

Reklamy