Tagi

, , ,

rosarymadonna

„Niespokojne jest serce człowieka, dopóki nie spocznie w Tobie, Boże” – mówił jeszcze przed setkami lat św. Augustyn. Bieżące lata, zupełnie bez przesady, również można nazwać czasami niespokojnymi. A przyczyna tego też nie jest inna. Najgłośniej może krzyczy bezbożnictwo komunistyczne i stara się rozsiewać swoje zacofane przesądy, gdzie tylko się uda. U jego źródła możemy spokojnie postawić występną mafię, której na imię masoneria. Ręką zaś, która tym wszystkim manewruje do jasno określonego, swojego samolubnego celu, to – jak coraz wyraźniej wykazują dociekania – wszechświatowe żydostwo.

Nie znaczy to, żeby wpośród Żydów nie można było znaleźć ludzi uczciwych, ani żeby wpośród zapisanych na listę bezbożników nie było ludzi otumanionych tylko, a nawet, żeby pośród apostołów nierozumnego podnoszenia pięści ku bliźnim czy ku Stwórcy nie było karierowiczów, którzy w głębi duszy czują wyraźnie protesty.

Przypomina mi się tu fakt, który wydarzył się przed kilkoma laty. Pewien agitator opowiadał mi o swoich bezbożniczych występach na wiecach, a na końcu dodał: „Ale ja tak nie myślałem”. W ogóle ludzi złych, o przewrotnej woli, którzy z całą świadomością grzeszą, jest stosunkowo niewielu. Nawet tych co Pana Jezusa ukrzyżowali, sam Zbawiciel wymawiał przed Ojcem Niebieskim, bo jak to wyraźnie powiedział: Nie wiedzą, co czynią [Łk 23, 34].

Światła więc, dużo nadprzyrodzonego światła, wiele siły nadnaturalnej potrzebują ci biedni ludzie – nieszczęśliwi, niespokojni, bo uważający za cel ostateczny to, co jest środkiem tylko i dlatego po osiągnięciu wymarzonego przez siebie szczęścia zastają nie to, czego szukali. I z sercem zawiedzionym szukają, i szukają z goryczą w duszy.

I jakżeż nie podać im ręki? Nie dopomóc do uspokojenia serca, wzniesienia umysłu ponad wszystko, co przemija, do jedynego celu ostatecznego – Boga. Miłość bliźniego przynagla te dusze, co już znalazły prawdziwy ideał życia, aby nie zapomniały i otaczających współbraci.

Jednym z wielu zrzeszeń, które praktykują tę bratnią miłość, jest też Milicja Niepokalanej. Niepokalanej się nazywa, bo jej członkowie Najświętszej Maryi Pannie Niepokalanej bez zastrzeżeń się oddali, by Ona sama w nich i przez nich działała i łaski nadnaturalnego światła, siły i szczęścia przez ich dusze na dusze innych przelewała. I Milicją się zowie, bo spocząć nie może, ale miłością zdobywa serca dla Niepokalanej a przez Nią dla Boskiego Serca Jezusa, przez Nie zaś dla Ojca w Niebie.

Czy należysz do szeregów tej Milicji? Czy chciałbyś bliźnim twoim podać pomocną dłoń?

Oddaj się i ty Niepokalanej. Pozwól, by Ona przez ciebie działała, a rozsiejesz dużo szczęścia i w czasach dzisiejszych po ziemi i dasz wielu duszom niespokojnym odpocznienie w Bogu.

M. Kolbe

Pisma, cz. II, Niepokalanów 2008, str. 638.

Reklamy