Tagi

, , , , ,

Swieta Rodzina2V. Jak się zachować mamy wobec nadchodzącej śmierci, czyli jak śmierć przyjmować?

 

1. Gdy z łaski Boskiej śmierć nadchodzi nie nagła, niespodziewana, lecz po chorobie i przewidziana, moralnie pewna, czy nasza własna, czy członków rodziny, to prawdziwy chrześcijanin powinien ten wyrok śmierci przyjąć z rąk Bożych z zupełnem poddaniem się Najśw. woli Bożej! Bo jeśli wogóle , czy chcemy, czy nie chcemy, umrzeć musimy, tedy tem bardziej wtedy, kiedy ta śmierć nadchodzi, kiedy przeciw niej już ani lekarstwa ani ratunku niema! Cóż jest wtedy lepiej: czy przyjąć śmierć z pokornem poddaniem się woli Bożej i z wielką zasługą swoją (czem możemy, jeśli nie całkowicie czyściec nasz zgładzić, to przynajmniej w wielkiej części), czy walcząc z Bożym wyrokiem śmierci, niechętnie ją przyjąć, a tak ta śmierć będzie tem przykrzejszą i boleśniejszą, i w dodatku na nową karę Boską zasługująca.

W paciorku, który sam P. Jezus ułożył i modlić się nam kazał, codzień mówimy: >>Przyjdź królestwo Twoje!<<, a słowy temi prosimy o niebo i wyrażamy niejako pragnienie nieba. Kiedy ktoś dłużej choruje, a choroba ciężka, zwłaszcza kiedy może już i bardzo stary, i ta starość przykra i bolesna, a w dodatku może jest w biedzie i nędzy, to niejeden wtedy pragnie śmierci, jako uwolnienia od dolegliwości i cierpień; ale kiedy śmierć naprawdę już w oczy zaglądnie, to i taki wtedy, jak to mówią, rękami i nogami przeciw śmierci się broni i umierać nie chce! Jakżeż taki z prawdą modlił się tyle razy: Przyjdź Królestwo Twoje?

2. Każdą więc śmierć, czy swoją, czy członków rodziny, powinniśmy przyjmować jako wyrok Boży; bo jeśli ostatecznie wszystko dzieje się, albo wprost z woli Bożej albo z dopustu Bożego, jak sam P. Jezus powiedział: I wróbel jeden nie spadnie na ziemię bez woli Ojca Waszego (Mat. 10. 29), tedy tem bardziej śmierć, jak mówi stare przysłowie polskie: śmierć i żona od Boga przeznaczona! A jeśli każda, tedy szczególniej nasza, chrześcijan, a zwłaszcza dzieci Bożych! – Bóg, Ojciec nasz najlepszy, który Opatrznością swą ojcowską prowadzi nas, dziatki swe, do ostatecznego celu naszego, do szczęśliwej wieczności, do nieba, wie najlepiej, kiedy nas ma do siebie powołać, aby nas uszczęśliwić! Poddajmy się więc z całem dziecięcem zaufaniem tej ojcowskiej woli Bożej! A jeśli zawsze i we wszystkiem mamy całem sercem i z poddaniem się mówić słowa pacierza: >>Bądź wola Twoja!<< – tedy tem bardziej i najbardziej w godzinę śmierci, kiedy nas Bóg, Pan najwyższy, jako dawca życia i śmierci, i Ojciec nasz najlepszy do Siebie, do nieba powołuje! O! wtedy powtarzajmy całą siłą woli jak najczęściej: Bądź wola Twoja! – I słowa P. Jezusa: Tak Ojcze! iż się tak upodobało przed Tobą! (Mat. 11. 16). Idę do Ojca mojego i Ojca waszego! (Jan 20. 17).

Aby się w tem poddaniu się woli Bożej zawczasu lepiej ćwczyć, radzę ci, czytelniku, często odmawiać modlitewkę następującą:

>>O Panie! Boże mój! już teraz przyjmuję z Twej ręki z zupełnem poddaniem się i gotowością, jakikolwiek rodzaj śmierci, taki, jaki się Tobie spodoba, ze wszystkiemi jej trwogami, cierpieniami i boleściami!<<

Ojciec św. Pius X dekretem św. Kongregacji Odpustów dnia 9 marca 1904 udzielił wszystkim wiernym odpustu zupełnego na godzinę śmierci, jeżeli raz w swem życiu w dniu dowolnym, po spowiedzi i Komunji św. godnie przyjętem, z miłością Bożą odmówią nabożnie powyższą modlitewkę, jako akt poddania się Najśw. woli Bożej.

 

3. Jezus stworzył dla nas niebo i chce, żebyśmy w ziemskiem życiu naszem dla nieba żyli, do nieba dążyli i nieba pragnęli. W Świętych widzimy to pragnienie nieba. I tak n. p. św. Paweł woła: >>Pragnę być rozwiązanym i być z Chrystusem!<< Św. Teresa tak często z tem pragnieniem się odzywała i wołała, iż umiera z tego, że umrzeć nie może! Św. Stanisław Kostka w 18-tym roku życia prosił Najśw. Marję P. o śmierć, żeby być uczestnikiem uroczystości Jej Wniebowzięcia w niebie i łaskę tę otrzymał. Otóż podobnie wszyscy powinni nieba pragnąć, a zwłaszcza wtedy, kiedy śmierć nadchodzi, i czy chcą, czy nie chcą, umrzeć muszą!

Jeden świątobliwy nawet zakonnik, pokazał się po śmierci bratu swojemu i powiedział, że zatrzymany jest w czyścu i cierpi tam straszne męki pragnienia i tęsknoty za Bogiem, a to za to, że umierając nie miał wielkiego pragnienia nieba, oglądania P. Boga! P. Bóg chce widzieć w nas to pragnienie, a brak tego pragnienia pokazuje zbytnie przywiązanie do życia doczesnego, do świata i marności jego. Nie mamy tu stałego mieszkania, pisze św. Paweł, ale przyszłego szukamy (Żyd. 13. 14), – a wieczność, niebo, celem naszym, ojczyzną naszą! Życie nasze jest wygnaniem >>na tym padole płaczu<<. Czyż wygnaniec jaki smuci się z tego, gdy się dowie o końcu wygnania swego i że może już wrócić do ojczyzny?… Tak prawdziwie wierzący i P. Boga kochający powinien się cieszyć, gdy się zbliża koniec wygnania jego, koniec pokus, walki i cierpień doczesnych, a początek szczęścia, a szczęścia wiecznego, do którego idziemy, i które nam od Boga jest obiecane i które nas czeka.

4. Tak samo, jak śmierć własną, mamy z rąk Bożych z poddaniem się przyjmować i śmierć osób sercu naszemu drogich, zwłaszcza śmierć rodziców i dziatek. Nie zapominajcie, rodzice chrześcijańscy, ze dziatki wasze są więcej dziatkami Bożemi, aniżeli waszemi i że P. Bóg ma nieskończenie większe prawo do nich, aniżeli wy! Kiedy więc P. Bóg wasze dziatki do siebie zabiera, to zabiera swoje stworzenia, swe dziatki, swą zupełną i całkowitą własność! Jeśli zawsze i we wszystkiem chrześcijanie powinni z cierpiącym prorokiem Jobem mówić: >>Bóg dał, Bóg wziął – niech będzie Imię Pańskie błogosławione! << – to przedewszystkiem wtedy, kiedy wam Pan Bóg te dziatki, które wam dał, zabiera! Kiedy więc P. Bóg tę boleść na was spuści i dziatki drogie wam zabierze, to przenieście się, rodzice chrześcijańscy, myślą na górę Kalwaryjską i stańcie obok bolesnej Matki Najświętszej, gdy pod krzyżem stała i gdy na łonie swem macierzyńskiem martwe Ciało Boskiego Syna swego trzymała, i porównajcie wtedy swą boleść z boleścią Matki Najśw.! Ona niewinna, Najświętsza, która tak kochała Boskiego Syna swego, jak żadna matka nigdy nie kochała! A tego Syna Jej wydarto, skatowano, okrutnie, najniegodziwiej zamordowano, i to w najokropniejszy sposób, – a teraz trzyma Ona na swem łonie poranione, pokrwawione, zimne, martwe Jego Ciało! Cierpi wprawdzie okropnie, ale cierpi spokojnie, cierpliwie, bez szemrania, bez narzekania, bez skargi, milcząco, z zupełnem poddaniem się Najśw. Woli Bożej! A jeżeli co mówi, to chyba to jedno wciąż powtarza: >>Bądź wola Twoja!<< A więc i wy, rodzice chrześcijańscy, przyjmijcie swą boleść z rąk Bożych i znoście ją na wzór N. Marji P., powtarzając z Nią i za Jej wzorem: >>Boże! bądź wola Twoja! bądź wola Twoja!<< A łącząc swa boleść z boleściami Marji, odzywajcie się do Niej: >>Matko bolesna, z boleścią Twoją łączę boleść moją! Uproś mi cierpliwość, uproś męstwo, uproś siły! << Ofiaruj cierpienia i boleść swoją, jako zadośćuczynienie za dusze zmarłych osób, sercu twemu drogich, a tem poddaniem się woli Bożej wielką im korzyść przyniesiesz. Tak członkowie rodziny chrześcijańskiej powinni przyjmować i znosić śmierć osób sercu swemu drogich!… Tak modliła się jedna matka na pogrzebie swej córki, która umarła kilka miesięcy po ślubie.