Tagi

, , , ,

kalisz          Do najdawniejszych miast Polski należy Kalisz, świetne niegdyś, dziś wskutek częstych pożarów, wojen i klęsk rozmaitych znacznie podupadłe miasto. Już w drugim wieku wspomina o nim Ptolomeusz, atoli pamiątki dawnej jego świetności zatarły się zupełnie; pozostała jednak najdroższa pamiątka: cudowny obraz Najśw. Rodziny we farnym kościele. O początkach tego obrazu mało mamy wiadomości; wspomina tylko podanie, że niedaleko od Kalisza we wsi Solcu człowiek pewien długo i ciężko chorując, śmierci sobie życzył. W tym stanie cierpiącemu pokazał się poważny mąż i polecił mu, aby jeżli chce przyjść do zdrowia, dał wymalować i ofiarował do kolegiaty kaliskiej obraz Najśw. Rodziny, nad którą Duch św. wznosi się w powietrzu, a wyżej w obłokach Bóg Ojciec z rozłożonemi rękami. Chory nie wątpiąc bynajmniej, że miał widzenie św. Józefa, natychmiast postarał się o spełnienie danego sobie zlecenia, a skoro tylko rzeczony obraz skończony i poświęcony przyniesiono mu do jego domu, nabożnie go ucałował — w tejże chwili zupełne zdrowie odzyskał. Przejęty wdzięcznością, pospieszył do kolegiaty kaliskiej podziękować św. Józefowi za tę łaskę i postawił tamże ołtarz ku czci świętego Patryarchy, w którym tenże obraz umieścił.

Wiele też innych łask doznawali wierni przed tym obrazem, o czem długo świadczyły liczne wota, z których w roku 1740 świętokradzka ręka złodzieja na 18 grzywien srebra zabrała. Zaginęła jednak zupełnie wiadomość o poszczególnych cudach, lubo nikomu tajnem nie było, że obraz ten od niepamiętnych czasów jest cudami słynny. Dopiero roku 1751 za Augusta III., kiedy kraj polski miał ciężkie przechodzić próby, otworzył Bóg na nowo nieprzebrane źródło łask swoich przy tym cudownym obrazie św. Patryarchy.

 

Obywatele miasteczka Koźminka różnemi i nieuleczalnemi nawiedzeni chorobami, w których mnóztwo ginęło osób, postanowili oddać się pod opiekę, a odtąd niebezpieczne choroby ustały, wszyscy zaś chorzy do zupełnego zdrowia przyszli. W tym samym czasie pewna niewiasta w skutek natłoku ludzi zemdlała w kościele i umarła. Napróżno usiłowano przez półtrzeciej godziny przywrócić ją do zdrowia, aż skoro miejscowy proboszcz klęknąwszy przed cudownym obrazem, zawezwał obecnych do modlitwy do św. Józefa, natychmiast owa umarła i skrzepła niewiasta ożyła mówiąc: ,Św. Józef uprosił mi życie!

 

Odtąd szeroko i daleko rozniosła się sława cudownego obrazu. Kustosz kolegiaty a serdeczny czciciel św. Józefa, X. Stanisław Kłosowski począł spisywać rozliczne te łaski i ogłosił drukiem około 600 różnych cudów, po większej części takich, na które własnemi patrzył oczyma, lub których sam doznał. Władza duchowna przejrzawszy te cuda, zatwierdziła one, a na podziękowanie Panu Bogu za te łaski, odprawiono r. 1747 czterdziestogodzinne nabożeństwo, na którem tysiącami gromadzili się wierni. Kiedy roku 1783 zawaliło się sklepienie kolegiackiego kościoła, ołtarz jednak Najśw. Rodziny pozostał cudownie nietknięty, wówczas wspomniany już kustosz zajął się z całą gorliwością odbudowaniem nieomal zupełnie zrujnowanego kościoła. Wspierany hojnemi datkami pobożnych, niedługo, bo już roku 1790 ukończył restauracyą kościoła i przyprowadził go do tego stanu, w jakim go obecnie widzimy. Wówczas przeniesiono cudowny obraz do bocznej kaplicy po prawej stronie presbyteryum. Cztery olbrzymie lichtarze zdobiące tę kaplicę, pochodzą z kościoła pojezuickiego, zamienionego dziś na zbór protestancki. Do przyozdobienia tej kaplicy przyczynił się znacznie Jędrzej z Kościeliska Ogiński, któremu w ciężkiej chorobie opuszczonemu od lekarzy, pokazał się św. Józef, obiecując wyzdrowienie, byle nabożnie odwiedził cudowny obraz w kojegiacie kaliskiej, i rzeczywiście nad spodziewanie wszystkich, nagle zdrowie odzyskał. Tenże z wdzięczności ku św. Patryarsze poczynił starania w Rzymie o uroczystą koronacyą cudownego obrazu, ofiarowawszy ku temu złote korony. Ojciec św. Pius VI. zezwolił na tę szczególniejszą cześć, oddawaną cudownym obrazom, a koronacya odbyła się 15. Maja roku 1796.

 

 

Pozdrowienie Najświętszej Panny.

 

O Maryo! jak jest przyjemne, jak miłe mojemu sercu to tak piękne miano, jakiem Cię Twoi kochankowie zowią: Mater arnabilis, tj. Matką kochania godną! Tak jest, Pani moja i Władczyni, T y jesteś jedyną najgodniejszą kochania między córkami Dawida! Cudowne powaby piękności Twej duszy i dobroć, ujęły i usidliły serce ku Tobie, króla królów, a razem i twojego Stwórcę. Sam on mówi z zadziwieniem o Twojej urodzie. Jak piękną jesteś przyjaciółko moja! cała jesteś piękną, i żadnej na sobie nie masz plamy. Jeśli tedy od Boga samego tak ukochaną jesteś, cóż ja nędzny grzesznik uczynię, któregoś tak wielu obsypała dobro dziejstwy? Ach! pozostaje mi tylko konieczność nawzajem kochania Ciebie. Zaiste kocham Cię najmiłościwsza Królowo! i pragnę być z liczby Twoich największych miłośników. Pragnienie to moje, o Pani świata! niechaj Ci będzie i przyjemne, wyjednaj mi u Boga tę miłość, o którą. Cię proszę; niezawodną bowiem jest rzeczą, że Bóg szczególnie ma upodobanie, gdy Ciebie kto kocha.

 

MODLITWA.

 

Najmilsza Matko moja, Mary o! jak nieskończenie byłbym już nieszczęśliwym, gdyby Twoja litościwa ręka nie była mnie od tego zachowała. Już może od dawna, od wielu lat byłbym w piekle gorzał, aleś T y się za mną przyczyniła. Przez grzechy śmiertelne zasłużyłem na piekło i popadłem w ręce sprawiedliwości bozkiej. Szatan tern ośmielony starał się już spełnić wyrok boży, ale Tyś mu tego nie dozwoliła. O moja najmilsza Zbawczym! czem wynagrodzę Ci tak wielką łaskę i miłość? Tyś zatwardziałe serce moje skruszyła i wlałaś we mnie nadzieję zbawienia i ufność do Ciebie; a jednakże, gdybyś mnie nie strzegła, gdybyś mnie z niebezpieczeństw nie wybawiała, ileżto razy byłbym znowu dostał się w moc szatana! Ach, Najświętsza Panno! kocham Cię, i nigdy nie przestanę mieć do Ciebie nabożeństwa, gdyż ono jest moją jedyną tarczą i bronią przeciw piekłu. Tyś po Bogu jest jedyną miłością mej duszy. Cóżby było po mojem życiu, gdybym Cię nie miał kochać, gdybym po śmierci miał być potępiony? Ale nie! Tyś moje zbawienie, Ty tego nie dopuścisz, o najsłodsza Panno Maryo, Matko moja i Boga mojego. Amen. Postanowienie. Po Najświętszej Pannie czcić będę głównie tych Świętych Pańskich, którzy byli najwierniejszymi Jej czcicielami. Akt strzelisty. Najśw. Panno Maryo, Matko Bozka, módl się za mną do Jezusa.

 

 

Cześć Maryi na każdy czas, osobliwie w miesiącu Maju, książka pouczająca i modlitewna dla czcicieli Najśw. Panny Maryi, Mikołów 1889, str. 329-335.

 

Reklamy