Tagi

, , ,

sen św. Józefa         Nadszedł wreszcie czas, kiedy Pan Bóg raczył przystąpić do wykonania dzieła odkupienia. Już Trójca święta przygotowała sobie godne Naczynie duchowne, chodziło jeszcze o to, czy Marya ze swej strony dobrowolnie podda się wyrokom bożym. Wolna wola człowieka była w raju przyczyną upadku, wolna wola człowieka musiała się też przyczynić do dzieła odkupienia rodzaju ludzkiego. Święty Łukasz ewangelista w krótkich, ale treściwych słowach, tak nam opowiada zwiastowanie radosnej nowiny przyjścia na świat Zbawiciela:

„Wonczas posłań jest Anioł Gabryel od Boga do miasta galilejskiego, któremu imię Nazaret, do Panny poślubionej mężowi, któremu było imię Józef, z domu Dawidowego: a imię Panny Marya. Wszedłszy Anioł do niej, rzekł: „Bądź pozdrowiona łaski pełna, Pan z tobą: błogosławionaś ty między niewiastami!” A ona usłyszawszy, zatrwożyła się z mowy jego, i myśliła jakieby to było pozdrowienie? I rzekł jej Anioł: „Nie bój się Maryo, albowiem znalazłaś łaskę u Boga. Oto poczniesz i porodzisz syna, a nazwiesz imię Jego Jezus, ten będzie wielki, a będzie zwań Synem Najwyższego. I da mu Pan Bóg stolicę Dawida, ojca jego, i będzie królował w Domu Jakóbowym na wieki, a królestwu jego nie będzie końca”. A Marya rzekła do Anioła: „Jakoż się to stanie, gdyż męża nie znam ?” A Anioł odpowiedziawszy rzekł: „Duch święty zstąpi na cię, a moc Najwyższego zaćmi tobie; przetoż i to, co się z ciebie narodzi święte, będzie nazwano Synem Bożym”. I rzekła Marya: „Oto ja służebnica Pańska, niech mi się stanie według słowa twego”.  I odszedł od niej Anioł.

Otóż w takiej krótkości opowiada nam Pismo święte chwile, w której Trójca święta zstąpiła na ziemię. W tej bowiem chwili, kiedy Marya wyrzekła: „niech mi się stanie według słowa twego”, już było wcielenie Syna Bożego mocą Trójcy Przenajświętszej dokonane. W tej chwili niewidzialnie złączyło się niebo ze ziemią i Syn Boży, Jezus Chrystus, stał się ciałem Maryi, a Marya świątynią, albowiem przechowywała samego Boga żywego. Najświętsza Panna znała dobrze Pismo święte i wszystkie przepowiednie proroków tyczące się przyjścia Zbawiciela, ale nigdy w pokorze swego ducha nie przypuszczała, aby ona kiedyś mogła być matką Mesyasza, tem więcej, że Bogu dziewictwo poślubiła. Zwiastowanie anielskie zatem, jak ją w pierwszej chwili zatrwożyło, musiało ją po lepszej rozwadze wprawić w najżywsze uniesienie. Ach, jak chętnie chciałaby się z tą nowiną z kim podzielić, nie aby się pochwalić, tylko aby ulżyć przepełnionemu sercu! Józefa naoncząs w domu nie było, tylko zapewne gdzie daleko wyszedł za robotą, przeto Marya zabiera się i idzie do swej ciotki Elżbiety, żony pobożnego Zacharyasza, który, jak z Pisma świętego wiadomo, także niedawno miał widzenie anielskie. Z Nazaret do Hebron, gdzie mieszkał Zacharyasz z Elżbietą, było około trzy dni drogi przez góry i lasy. Marya jednak na wszelkie nie zważa trudy, tylko spieszy, aby swą krewną nawiedzić. Było i to zrządzeniem bożem, gdyż Bóg trudy podróży Maryi stokrotnie nagrodził. Elżbieta bowiem na widok Panny Maryi natchniona Duchem świętym zawołała: „A zkąd mnie to, że matka Pana mego przyszła do mnie?” I Jan św., jeszcze nienarodzony, oddał Bogu pokłon. Marya zaś z przepełnionego serca zanuciła ów tryumfalny hymn: „Wielbij duszo moja Pana!”the-dream-of-saint-joseph-luca-giordano

 

Marya zamieszkała u Elżbiety jakoby trzy miesiące, poczem wróciła do Nazaretu. Ale teraz zaczęły się dla Maryi bardzo przykre dni. Dla oka Józefa ujść nie mogła zmiana postaci Maryi, a dla jej oka ujść nie mogła zmiana w postępowaniu Józefa. Mąż ten pobożny i rzetelny, kochał Maryą czule, i nie mógł przypuszczać jakiejkolwiek niewiary, a jednakże widocznie brzemienność przybierała! Marya również kochała czule swego dziewiczego małżonka, i widziała dobrze jego zmartwienie, jego boleść dla mniemanej niewiary. Jednakże milczała. Zapewne niejeden zada sobie pytanie, dla czegóż Marya nie zwierzyła się Józefowi i nie położyła od razu końca powątpiewaniem? Na pozór zdawałoby się to najprostszą drogą, jednakże Bóg kierował tą sprawą i wstrzymał Maryą od zwierzenia się. Józef byłby bezwątpienia tak łacno nie uwierzył, a zresztą jeszcze nie był tak Duchem świętym napełniony, aby mógł zrozumieć posłannictwo Maryi i swoje własne. Dla tego nie miał się Józef o niczem dowiedzieć od Maryi, tylko od Boga samego.

 

I stało się też to w czasie od Boga naznaczonym, Święty Mateusz tak nam opowiada to ważne zdarzenie: „Józef, będąc sprawiedliwym, i nie chcąc Maryi osławić, chciał ją potajemnie opuścić. A gdy on to myślił, oto Anioł Pański ukazał mu się we śnie, mówiąc: „Józefie, Synu Dawidów, nie bój się przyjąć Maryi małżonki twej, albowiem co się w niej narodziło, jest z Ducha świętego. A porodzi Syna i nazwiesz imię jego Jezus, albowiem on wybawi lud swój od grzechów ich. A to się wszystko stało, aby się wypełniło, co jest powiedzianem od Pana przez proroka mówiącego: Oto Panna pocznie i porodzi syna, i nazwą imię jego Emmanuel, to jest: Bóg z nami… A Józef ocuciwszy się ze snu, uczynił, jako był mu rozkazał Anioł Pański.”

 

Zerwaną więc była zasłona tajemnicy. Józef zdumiany godnością, jakiej miał dostąpić jako Opiekun Zbawiciela, pobiegł czemprędzej do Maryi, i na klęczkach błagał o przebaczenie. Marya nie miała nic do przebaczenia, lecz padła również na kolana dziękując Bogu, że jej w tak drażliwym punkcie przyszedł cudownie z pomocą. Jeżeli św. Józef kochał dotąd Maryą, to ją odtąd uwielbiał. Lubo jemu dzieło odkupienia świata nie było tak jasnem, jak Maryi, to jednakże uczuwał niesłychanie wysoką godność swej dziewiczej małżonki, a zarazem i we własnem sercu czuł szlachetną dumę, że i on sam powołanym został przez Boga za opiekuna Zbawiciela.

 

 

Cześć Maryi na każdy czas, osobliwie w miesiącu Maju, książka pouczająca i modlitewna dla czcicieli Najśw. Panny Maryi, Mikołów 1889, str. 10-17.

Reklamy