Tagi

, , , , , ,

Występujemy tylko przeciw plażom i kąpielom wspólnym dla mężczyzn i kobiet, gdzie w trosce o zdrowie ciała naraża się zdrowie duszy. A dusza nieskończenie ważniejsza od ciała!

Występujemy tylko przeciw plażom i kąpielom wspólnym dla mężczyzn i kobiet, gdzie w trosce o zdrowie ciała naraża się zdrowie duszy. A dusza nieskończenie ważniejsza od ciała!

Przyszło lato, a z niem miłe wakacje, błogie dni wytchnienia dla wielu. Miasta częściowo pustoszeją. Zato wsie, okolice podgórskie i skrawek naszego wybrzeża morskiego zaludniają się mrowiem ludzkiem.

Zmęczone ciężkiemi warunkami życia miejskiego płuca wciągają chciwie balsamiczną woń lasów, krystaliczne powietrze gór i czysty wiew morza. Szukamy wszyscy słońca, powietrza i wody, aby swemi skrytemi siłami wzmacniały nadwątlone siły nasze, naprawiały podniszczone zdrowie, odnawiały nas.

Wielu spośród rycerstwa Marji i czytelników „Rycerza” też będzie odpoczywać. Życzymy im więc miłego spędzenia dni wakacyj z Marją, i pod Jej najczulszą opieką.

Ale czy wiecie, co znaczy słowo „z Marją”?

Wyjaśnimy je sobie, bo to dla nas ważne.

Są ludzie, chrześcijanie, którym się zdaje, że na czas wakacyj bierze się urlop od obowiązków chrześcijańskich. – Wakacje są – mówią oni – dla wypoczynku.

 

Tymczasem tak nie jest. Prawda, wakacje są dla wypoczynku, ale i to jest prawdą, iż i w wakacje nie przestajemy być chrześcijanami-katolikami. – Także i w wakacje Bóg jest naszym Panem i Bogiem, Któremuśmy winni składać należną cześć przez modlitwę i spełnianie Jego woli czyli zachowanie przykazań. Jak bowiem charakteru chrześcijańskiego, tj. niezatartego znamienia, wyciśniętego na duszy przez Chrzest, nie można zostawić w domu, bo jest znakiem nieodłącznym od duszy, na której spoczął, – tak nie można zostawić w mieście obowiązków, z tego charakteru wypływających.

A zatem i na letnisku obowiązuje ranny i wieczorny pacierz, a w niedzielę i święta wysłuchanie Mszy św. (w kościele, nie przez radjo!). Prawdziwy katolik rozumie, iż odległość paru kilometrów od kościoła nie może uchodzić za wystarczającą przeszkodę, zwalniającą go od uczestniczenia w Najświętszej Ofierze.

Jakżeż często, niestety, zdarza się, że na urządzenie całodziennej, nieraz bardzo męczącej wycieczki nóg starczy, a gdy sprawa z wysłuchaniem Mszy św., to parę kilometrów przejść już jest zbyt daleko, albo za gorąco.

Innym szkodzi duszne powietrze w wiejskim kościele i dlatego na Mszę św. nie chodzą. Jednak atmosfera dancingowa, wypełniona dymem z tytoniu i wyziewami alkoholu oraz kilkugodzinna, często całonocna  mitręga, po której wracają zblazowani i naprawdę zmęczeni, jakoś im nie szkodzi. Natomiast pół godziny czy godzina, poświęcone wysłuchaniu Mszy św., już podrywa ich cenne zdrowie! Czy to nie śmieszne, a raczej bolesne, że tak daleko może zajść lekceważenie jednego z najważniejszych obowiązków czci Boga zewnętrznej?

Rycerz Marji postępuje inaczej. On wie, że obowiązki wobec Boga są rzeczą świętą i dlatego spełnia je sumiennie. Dla niego niedziela i w czasie wakacyj jest dniem Pańskim. Jego Hetmanka i Matka Niepokalana jest z niego zadowolona.

Rażącą niewłaściwością, o której tyle już się pisało i mówiło, jest wchodzenie do kościoła w nieskromnych sukniach. Nie będziemy rozwodzić się nad brakiem szacunku dla miejsca świętego, bijącego z takiego postępowania. Wspomnimy tylko, że nietylko biskupi wydawali pod tym względem przepisy, ale również Stolica Apostolska nieraz piętnowała dzisiejszą modę, jako nieprzyzwoitą. Nieprzyzwoitą jest suknia mająca duży dekolt, a także bez rękawów. Ręce winny być okryte przynajmniej do łokcia. Zagranicą nie wpuszczają do kościołów osób, których ubiór nie odpowiada przepisom skromności. Zresztą do kościoła idzie się nie poto, aby sprezentować się w nowej sukni i razić oczy innych brakiem skromności, ale aby oddać Bogu cześć i hołd powinny.

Katolicka niewiasta winna zresztą zawsze pamiętać o skromności w strojach, bo gdzie brak skromności, tam i moralność upada i rozprzęga się. A odpowiedzialność za to spada na lekkomyślne, próżne niewiasty!

Inną bolączką letnisk są wspólne plaże i kąpiele mężczyzn i kobiet. Trzeba powiedzieć, że w bardzo wielu wypadkach żydostwo zapoczątkowuje wspólne harce w nieprzyzwoitych a czasem wprost bezwstydnych kostjumach.

Ale zbyt pochopnie naśladują ich katolicy i … katoliczki. Plaże wyglądają jak dom publiczny, gdzie ludzie, zapomniawszy o duszy swojej i o względach przyzwoitości, podniecają się wzajemnie i roznamiętniają nakształt zwierząt rozigranych.

To już jest wyzucie się z wszelkiego wstydu i poczucia przyzwoitości, nie mówiąc o dobrem wychowaniu. Bo trudno sobie wyobrazić uczciwą kobietę czy skromną pannę, by była tak odarta z wrodzonego poczucia wstydu, iżby odważyła się paradować w kostjumie kąpielowym, a więc prawie nago, na oczach mężczyzn.

A jednak… Wiele z nich ulega urokowi nowości, którym się popisują nasze mniejszości narodowe i kobiety lekkich obyczajów. Naśladują je w nieprzyzwoitości, upadlając się i depcząc własną godność kobiecą i chrześcijańską!

To naprawdę bolesne, upokarzające. Dlatego nawet nie chcemy więcej o tym mówić.

Ale odzywają się tłumaczenia lekkomyślnych: to zacofanie i pruderja, z których niewoli kobieta już się wyzwoliła. Dziś zdrowie jest ważniejsze, niż zapleśniałe poglądy o moralności.

Zarzut o pruderji trafia w próżnię. Bo ci, co nim szafują, uważają, że wstydliwość i szanowanie godności kobiety jest pruderją. Są to zazwyczaj apostołowie niemoralności i wyuzdania, znani z tego, iż walczą z etyką i moralnością chrześcijańską. Są wśród nich i kobiety, zwące się „postępowemi”, chyba dlatego, że postępują i to szybko od zarzuconej przez nie obyczajności chrześcijańskiej ku pogańskiej i ku zwyczajom zwierząt! …

Mówicie: troska o zdrowie? Owszem, trzeba o nie dbać. Ani słońca, ani wody nikt wam nie chce zabraniać. Występujemy tylko przeciw plażom i kąpielom wspólnym dla mężczyzn i kobiet, gdzie w trosce o zdrowie ciała naraża się zdrowie duszy. A dusza nieskończenie ważniejsza od ciała!

I my wiemy, iż zadaniem naszego życia jest starać się przedewszystkiem o zdrowie duszy, pielęgnować w niej piękność nadprzyrodzoną, kształtować w sobie Chrystusa i odtwarzać cudne rysy Jego świętości. Bo to jest Wolą Bożą, a nie, byśmy dla ciała żyli. Ciała zaś nie nienawidzimy, boć i ono jest od Boga dane, a ma być narzędziem, którego mamy używać zgodnie z Wolą Bożą. I dlatego powciągamy jego zachcianki, wzbraniamy mu tego wszystkiego co szkodzi duszy, co nie podoba się Bogu, obraża Go. Wiemy bowiem, iż w ten sposób dążymy do prawdziwego szczęścia, którem kiedyś nietylko dusza cieszyć się będzie, ale także i ciało. Teraz jednak duch musi nad niem panować. Nie wolno dopuścić do tego, by niższe instynkty zagłuszały głos Wiary i sumienia.

Dlatego więc, iż nie uważamy ludzi za nieco więcej okrzesane zwierzęta, ale za ludzi, noszących w sobie obraz Boży, walczymy z bezwstydną modą, piętnujemy wspólne plaże i kąpiele, które szkodzą duszy.

Jesteśmy chrześcijanami i rycerstwem Niepokalanej. Nosząc przeto medalik Najświętszej Panny na piersiach, nazywając się Jej dziećmi, nie możemy znieważać tej naszej Matki niegodnem, nieskromnem postępowaniem.

Ruszamy zatem na wypoczynek wakacyjny z Marją. O tem, by Ona z nas zawsze była zadowolona, myśleć będziemy i o to się starać, unikając miejsc i otoczenia, w któremby Niepokalana nie mogła z nami się znajdować, widząc, jak niegodnie z naszym charakterem chrześcijańskim i godnością dzieci Jej i rycerstwa postępujemy.

Jedźmy na wypoczynek z Marją Niepokalaną i tam pełnijmy naszą rycerską służbę, werbując nowe dusze do Jej szeregów!

Rycerz Niepokalanej

 

Rycerz Niepokalanej, rok XIII, lipiec 1934, Nr. 7, str. 194-196.