Tagi

, , , ,

Jadwiga ZamoyskaKształcenie woli.

        Ani nauka katechizmu, ani czytanie Pisma św., ani zrozumienie rzeczy, wynikające z rozmyślania nad słowem Bożym, zadaniu jednak nie sprostają, jeżeli się dzieci nie wprawi do wykonywania tego, co wykonywać powinny. Do tego potrzebna jest siła woli, której dzieci posiadać nie mogą, a która wyrobić się musi stopniowo przez umiejętne, dobitne, wytrwałe wymagania rodzicielskie. Warunkiem do dobrego używania wolnej woli jest rozum, ale póki rozum dziecka odpowiednio się nie rozwinie, rzeczą jest rodziców swego używać rozumu, ażeby wolą dziecka kierować.

Ludziom często się wydaje, że wymaganie od dzieci posłuszeństwa wyklucza wykształcenie ich rozumu i woli; ale rozum i wola właśnie przez posłuszeństwo, i jedynie przez nie, wykształcić się mogą. Czyż najlepszym wodzem nie jest ten, kto sam najlepiej wodzów swoich rozkazy wykonywał? Dzieci trzeba łagodnie, ale stanowczo od urodzenia wprawiać do posłuszeństwa bez tłumaczenia powodów rozkazu, tak jak się żołnierza musztruje, nie tłumacząc mu celu tej musztry. Trzeba je wdrażać do tego, by na skinienie, jak w wojsku, rozkazy wypełniały bez ociągania się, bez wahania, nie dając zwierzchnikom czasu do powtórzenia rozkazu, nie czekając, by ich do wykonania raz danego rozkazu przynaglono. Tak się wyrabia samodzielność, tak się kształci zdolność do trafnych i stanowczych kroków. Kto się słuchać bez wahania nauczy, ten później i rozkazywać będzie bez wahania; ten uniknie chwiejności tak szkodliwej, a tak powszechnej, odkąd ludzie przestali rozumieć wartość posłuszeństwa.

Posłuszeństwo hartuje wolę, daje moc panowania nad sobą i złymi skłonnościami, daje siłę do hamowania gniewu, do przezwyciężania lenistwa, daje odporność względem pokus, męstwo do wypełniania najtrudniejszych obowiązków. Nabyte za młodu, wyrabia na całe życie karność, dzielność, bez których ani porządek społeczny, ani żadna zbiorowa działalność ostać się nie mogą. Skarżymy się na brak spójności, na rozprzężenie sił; utyskujemy, że najszlachetniejsze zamiary częstokroć spełzają na niczym, a nie umiemy posłuszeństwu ani się poddawać, ani go wymagać, gdzie wypada.

Najpierw bezwzględne posłuszeństwo i wyrobienie woli, a dopiero potem kształcenie rozumu i sądu – taki jest porządek, jakiego się trzymać należy w wychowaniu dziecka. Rozwijając sąd i delikatność sumienia, zanim się wykształci odpowiednią siłę woli, dochodzi się do najgorszych następstw. Kto daje dziecku zrozumienie zasad, a nie uczy wprowadzać ich w czyn, ten sumienie fałszuje, bo dziecko wiedząc, co czynić powinno, a jednak tego nie czyniąc, uczy się niesumienności, obłudy, dobrze mówi, a źle czyni, staje się czasem krnąbrne, zawsze małoduszne i moralnie upośledzone.

Zdrowy sąd tylko przy mocnej woli wytwarza charaktery silne; najlepszy zaś sąd przy słabej woli nędzne daje owoce. Liczne i zwykłe zawody w wychowaniu pochodzą stąd, że się do dzieci za wiele mówi, więcej niż one zdolne są słuchać i rozumieć, a za mało się od nich wymaga.

Rodzice, którzy opierając się na złudnej zasadzie szanowania samodzielności dzieci, nie wprawiają ich do karności, doprowadzają do tego, że najzdolniejsze i najhojniej uposażone, nie umiejąc się poddać ściśle określonym zasadom, nawet przy dobrych chęciach trwonią czas, siły, mienie bez pożytku dla siebie, dla społeczeństwa, dla kraju; a wyczerpawszy wszystkie zasoby duchowe i materialne, zwykle marnie życie kończą.

Jeżeli jednak posłuszeństwo jest pierwszą i niezbędną podstawą wychowania, to wychowanie, które by się zasadzało wyłącznie, jak to czasami bywa, na wyrobieniu ślepego posłuszeństwa, byłoby niewątpliwie chybione. Ludzie tak wychowani sami sobą pokierować nie umieją, jak aktorzy, którzy nie douczywszy się swojej roli, bez suflera odegrać jej nie mogą, tak dzieci, przywykłe do biernego wykonywania cudzej woli, zawsze trzymane na pasku, nie wyrobiwszy sobie własnych zasad i przekonań, ulegają najrozmaitszym wpływom i wpadają jak ćmy w ogień w to wszystko, od czego przez długie lata najsumienniej je strzeżono.

Toteż jeżeli pierwsza część wychowania polega na wyrobieniu bezwzględnego posłuszeństwa, następnie wszelkich starań dołożyć trzeba do wyrobienia zdrowego sądu, prawego charakteru, pożądanej samodzielności. Dochodzi się do tego, dając dzieciom jak najwcześniej jakiś udział w zajęciach rodzicielskich, w pracy w gospodarstwie i porządkach domowych, w udzielaniu nauk młodszemu rodzeństwu, w wyręczaniu rodziców. Dzieci w ten sposób wdrażają się do poczucia obowiązku i odpowiedzialności, uczą się same za siebie myśleć, pamiętać o tym, co do nich należy, przestrzegać ładu i karności. Słowem, w ,kim obok karności rozwija się roztropność, męstwo, samodzielność, ten zdobywa sobie warunki potrzebne w dalszym życiu do pokierowania własną rodziną, własnymi sprawami i sprawą dla każdego najważniejszą i najdroższą: służbą Bogu i ojczyźnie.

 

Jadwiga Zamoyska, o wychowaniu, Lublin 2002, str. 19-21.

Reklamy