Tagi

, , ,

sw. OpiekunŚw. Józef mowę, wzrok, słuch przywraca – wrzody, boleści, różne choroby uzdrawia.

 

          21. SŁAWETNY (1758 r.) Marcin Łaszkiewicz obywatel Kaliski 70 lat mający z zaziębionego wrzodu na głowie zaniewidział i ogłuchł cale i tak w bólu nieznośnym leżąc wezwał mię (ks. Kłossowski) do dyspozycyi duszy swojej. Kazałem udać mu się do św. Józefa, który w kolegjacie tyle cudów czyni. Z wielką ochotą to zrobił i modlić się do Świętego począł, a podczas błogosławieństwa kościelnego, jakie nad chorym czytałem, wrzód się mu w głowie przepękł, oczy i uszy się otworzyły i wstał zdrów. Nazajutrz w kolegjacie przed św. Józefem przez 2 Msze św. krzyżem leżał.

 

22. 1765 r. Imć Ksiądz Starzyński Kanonik Regularny, po ciężkiej chorobie mowę utracił. Różnych sposobów używali lekarze, ale bez skutku. Nadszedłszy inszy zakonnik rzecze: „Księże Stefanie, ofiaruj się św. Józefowi Kaliskiemu, On tyle cudów robi. Słysząc to niemy łzami się zalał i w myśli i sercu ofiarowanie świętemu Józefowi wykonał. I zaraz przemówił i gadał odtąd, jakby nigdy nie chorował, ku podziwowi wszystkich.

23. Roku 1765 Imć Pan Antoni Radoński chorując ciężko na głowę, że mu już prawie do szaleństwa przychodziło, kiedy po różnych sposobach lekarskich najmniejszego nie odbierał skutku, z największą ufnością zawieźć się do Kalisza kazał, a przyszedłszy przed obraz św. Józefa krzyżem przez całą Mszę św. leżał o uzdrowienie prosząc. Doznał skutku ufności swojej, bo po Komunji św. i otrzymaniu Benedykcyi nad chorym, zdrowym zupełnie z kościoła wyszedł.

 

24. Roku 1760. Zacny Franciszek Gustaw, z Sokolnik gorzelany z pracy przy gorzałce, pięć lat ciężko chorował i potem całkowicie zaniewidził i już trzy lata był ślepy. Przyszedł żebrak z Galewic po jałmużnie i pieśń o cudach Św. Józefa w Kaliszu ułożoną śpiewał; zaraz go zapytał, gdzieby to był ten Święty i zaraz postanowił święte miejsce nawiedzić. Umówił sobie Antoniego  Grygę, aby go do Św. Józefa w Kaliszu zaprowadził, a było drogi mil osiem. Przyprowadzony ślepiec 22 czerwca przed ołtarz z wielką ufnością Św. Józefa o przywrócenie wzroku prosił. Odprawił spowiedź i Kom. św. W czasie Mszy św. krzyżem leżał, a kiedy w czasie Podniesienia podniósł głowę, już na własne oczy Hostię najświętszą zobaczył, łzami się od wdzięczności zalawszy. Zostawił 100 tynfów na światło do ołtarza i już sam bez pomocy do domu wrócił.

 

25. Roku 1768. Podczas tego jak wojsko ruskie stało w Kaliszu, żona Imć Damjana chorążego kozackiego z ciężkiego bólu głowy miała oko wysadzone na wierzch i jakby jabłko u głowy wisiało. Z Berlina, Królewca, Wrocławia, Poznania zażywała różnych doktorów i lekarstw, lecz żadnej pomocy nie dały, jeszcze sroższe bóle cierpiała. 9 maja przyszła do niej we śnie jakaś osoba sędziwa i rzekła, że jest tu obraz cudowny Św. Józefa, niech kapłan za ciebie Mszę św. odprawi przed nim, a będziesz zdrowa. Posłała czemprędzej do znajomej sobie panny Teofili Chęckiej, ta sprowadzona wszystko o cudach Św. Józefa opowiedziała. Zaraz więc kapłana, którego nazwisko we śnie słyszała, o Mszę św. prosiła. Mąż jej, sam kozak, też poszedł i krzyżem leżąc Mszy św. słuchał, a po skończonej Wotywie żonę swoją zdrową ujrzał, oko miała na swojem miejscu ułożone, jakby nigdy żadnego szwanku nie miało . Hojną ofiarę na kościół dali i votum i tuwalnię . Wszystkim mówiła, że właśnie tego Św. Staruszka i ołtarz i kapłana we śnie widziała i rozgłaszała wszystkim cud, jakiego doznała.

 

26. 1761 roku. Imć Pani Marjanna z Kurczewskich Bronikowska, mając bardzo pierś skancerowaną nakształt raka i przez 18 niedziel ciężko chorując, rwanie, bóle niewymowne cierpiąc, ani jeść, ani spać nie mogąc. Lekarze poznanego raka wypalić doradzali, inaczej śmierć obiecując. Słyszała ta pani o cudach Św. Józefa, to też lekarzów porzuciwszy siedem śród pościła, modły czyniła, votum srebrne dała. Doznała cudu, bo i rak i cała rana zginęła.

 

27. Roku 1765. Imć Pan Ludwik Radoński cześnikowicz Nowogrodzki w szkołach będąc tak z jakowejś przyczyny niebezpiecznie zachorował, że kilkanaście dni bez snu i pokarmu w niewymownej gorączce niezwyczajnemi krostami obsypany leżał. Wielmożna matka widzi, że lekarstwa w uzdrowieniu żadnego skutku nie czynią, owszem w większe niebezpieczeństwo chorego wdają, poszła z wielką ufnością do Św. Patrjarchy, Sakramenta Św. odprawiła; na Msze za chorego dała. Nie zawiodła się w ufności, bo jak ze Mszy wróciła, już całkiem zdrowego syna w domu zastała. Na pamiątkę cudu dała votum z wyrażeniem siebie i dzieci swoich.

 

28. Roku 1755. W. Imć ksiądz Augustyn Kiliński, Dziekan Chełmiński, Archidiakon Pomorski chorując na nogę w Chełmży i w niewidzianej mając ją puchliźnie, a już sposobu do wyleczenia nie widząc, mając wiadomość od brata swego, jakie łaski Bóg czyni przy Obrazie Św. Józefa w Kaliszu, oddał się pod opiekę tego Świętego i zobowiązał się być szczególnie doń nabożnym. Przysłał przez pocztę , aby w naznaczony dzień był a odprawiona Wotywa przed Św. Józefem, a on w Chełmży będzie w ten dzień osobliwie nabożny. Doznał cudu, bo mu w ten sam dzień puchlina zginęła z podziwem wszystkich. I znaczne przysłał jałmużny.

 

29. 1750 r. Imć ksiądz Krętowski proboszcz Tuliszkowski chorując na rękę, którą miał jak martwą, kiedy mu nie pomagało, a coraz większe drętwienie w ręce cierpiał, kazał zrobić rękę srebrną z napisem „Manus mea in manibus Tuis o Sancte Joseph. Sana eam, rogo presbyter indignus”‚[1]. Przyjechawszy oddał Świętemu votum, a gdy Mszę św. odprawiał zupełnie uzdrowiony został.

 

30. Roku 1761. Przywieziono 1 września pięciu Kulawych ludzi: Piotra z Borkowa, Marcina z Malanowa, Łukasza z Cekowa, Franciszka i Pawła ze Stropieszyna. Ci wszyscy od pół roku i więcej na nogi chorując kazali się do Św. Józefa dowieść z wielką ufnością. I nie zawiedli się, bo po odprawieniu spowiedzi i Kom. św. gdy po Mszy Benedykcję nad chorymi brali, wszyscy o swojej mocy z kościoła wyszli, sami powsiadali na furmanki i odjechali na votum srebrnej nogi zostawiając jałmużnę.

 

 

 

600 cudów św. Józefa w Kaliszu, Święty Józef w cudownym obrazie Kolegjaty Kaliskiej, Ks. Walery Pogorzelski, Włocławek 1931, s. 46–51.

 

[1] „Ręka moja w rękach Twoich o Św. Józefie . Uzdrów ją, upraszam niegodny kapłan”

Reklamy